Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Kinga Bąk: Jesteśmy gotowe na walkę

Kinga Bąk: Jesteśmy gotowe na walkę

fot. archiwum

Legionowo to miasto niezwykłe. Kibice i lokalny biznes z każdym dniem coraz bardziej "zakochują się" w siatkówce. Tutaj powstaje bowiem coś wyjątkowego - mówi Kinga Bąk, kapitan i rozgrywająca legionowskiej Siódemki.

Poprzedni sezon Legionovia zakończyła jako ostatnia drużyna, w nadchodzącym, przygotowania rozpoczęła jako jedna z pierwszych. Dodatkowo w pani życiu prywatnym trochę się pozmieniało. Czy w krótkiej przerwie był czas na urlop?

Kinga Bąk:Zeszły rok był ważny, ale był tylko pierwszym na drodze do celu. Ponieważ dobre przygotowanie w tym sezonie będzie sprawą kluczową, nasz trener podjął takie, a nie inne decyzje. A, że mu ufamy to komentować tego faktu nie trzeba. Kiedy dziś patrzę jak moje koleżanki ciężko pracują na treningach, to wydaje mi się, że tej przerwy w ogóle nie było (śmiech) i to nasza codzienna robota. A w życiu prywatnym zmieniło się… nazwisko (śmiech). Także wakacje spędziłam z mężem w podróży poślubnej. Reszta, jak do tej pory, biegnie do przodu.

W okienku transferowym do drużyny dołączyła Justyna Łunkiewicz jak ocenia pani rywalizację z tą zawodniczką o miano pierwszej rozgrywającej?



W każdym dobrym zespole musi być rywalizacja na każdej pozycji. Z pewnością na rozegraniu w ekipie, która walczy o wielkie cele, kluczową sprawą są możliwości stosowania różnych wariantów pod kątem różnych rywali. Trener mając taką możliwość łatwiej może rozgrywać mecze taktycznie. Justyna to młoda, zdolna zawodniczka o innej charakterystyce niż ja. Obie mamy swoje mocne strony. A, że obie różne, to rywalki będą miały problem. Sezon jest długi, poziom będzie bardzo wysoki, tak twierdzą wszyscy znawcy siatkówki w Polsce. I trudno się z nimi nie zgodzić. Warto więc, aby były dwie silne zawodniczki na pozycji rozgrywającej. A, że mam zamiar stanowić o sile tej drużyny i mam swoje ambicje, to już inna kwestia! (śmiech). Każda dziewczyna musi udowodnić podczas treningów i zawodów, zarówno trenerowi jak i nam, zawodniczkom, że możemy na siebie liczyć w każdej sytuacji. Moich osiem koleżanek i ja, czyli zawodniczki, które pozostały w klubie po zeszłym sezonie chcemy aby każda nowa dziewczyna stała się mocnym punktem tej drużyny. Wierzę, że Justyna takim punktem będzie.

Nie obawia się pani konkurencji?

Tylko rywalizacja gwarantuje rozwój sportowy. Dlaczego mam się czegokolwiek obawiać?! W swojej karierze grałam w klubach Plus Ligi, w "młodych" reprezentacjach zdobywałam medale. Tam ciągle musiałam rywalizować o miejsce w składzie. Raczej bilans tych potyczek był dodatni (śmiech). W Legionowie chcę osiągnąć jeszcze więcej! Tutaj powstaje bowiem coś wyjątkowego. Przecież nie trudno zauważyć, że Legionowo to nie jest wielkie miasto, nie ma tutaj wielkich firm, wolnej strefy ekonomicznej… A jednak to miasto niezwykłe. Kibice i lokalny biznes z każdym dniem coraz bardziej "zakochują się" w siatkówce. Zaczynają to dostrzegać inni. Widzą nas w akcji, czytają o nas, obserwują świetną pracę z młodzieżą. Dlatego chcą w tą drużynę, w ten klub, zainwestować. Bo to zwyczajnie dobry produkt a więc i świetna okazja do reklamowania się! Tak więc wielka presja, ale i miłe uczucie. Oni wszyscy nie wybaczyliby żadnej z nas, gdybyśmy nie walczyły każdego dnia. Tak, więc nie obawiam się konkurencji. Bo w polskiej siatkówce mam jeszcze coś do załatwienia, ale o tym, kiedy indziej (śmiech).

W prasie pojawiły się informacje, że to pani byłaś inicjatorką wzmocnień na pozycji rozgrywającej. Czy to prawda?

Decyzję o pozyskaniu Justyny podejmował trener, ja tylko poprosiłam o poważne wzmocnienie tej pozycji, bo mam świadomość, że dla realizacji ambitnych wyzwań, jakie przed nami stoją nasza drużyna musi być mocna i przygotowana na każdą ewentualność. Zbyt ciężko pracujemy, aby cokolwiek zaniedbać. Jesteśmy gotowe na walkę!

Blisko miesiąc trenujecie wraz z kadrowiczkami. Czy one nie przeszkadzają w przygotowaniach?

To specyficzna sytuacja. Trener jednak wszystko mądrze "poukładał". W zasadzie kadrowiczki oraz dziewczyny, które nas wzmocniły dały nową jakość podczas tego okresu. Pomagamy sobie, pracujemy ciężko. Dla każdej z siatkarek trenujących w legionowskiej Arenie to ważny sezon. One mają swoje priorytety, my swoje. Obecne w Legionowie kadrowiczki to jednak świetni sportowcy i kapitalne dziewczyny. Atmosfera jest więc bardzo dobra, a elementy "walki i rywalizacji" jakie pojawiają się podczas treningów mogą wyłącznie stymulować. Treningi zresztą do najlżejszych nie należą (śmiech). Za kilka dni dziewczyny jednak wyjeżdżają i nasze przygotowania z pewnością się zmienią. Ale o to proszę pytać trenera.

Dotąd dzieliła pani pracę zawodową z grą w siatkówkę. Czy w tym sezonie również zamierza pani godzić obowiązki specjalisty PR i zawodniczki w zespole Siódemki?

Poradzę sobie, choć łatwo nie będzie. Ale to moje wybory. Świadome. Skończyłam studia w tym kierunku i nie wyobrażam sobie, aby tego nie wykorzystać i dalej się nie dokształcać. W życiu, jak ktoś chce być zawodowcem w jakiejkolwiek dziedzinie, musi być gotowy na duży wysiłek. Po prostu.

Kto w tym sezonie będzie najgroźniejszym rywalem Siódemki w walce o PlusLigę?

Mamy szacunek do wszystkich 11 zespołów, z którymi będziemy walczyć. Na pewno sześć ma ambicje walki o awans. Tylko, że my też… Zbyt ciężko pracujemy, żeby nie podjąć się tego wyzwania. Kto będzie najgroźniejszy? No cóż. Fachowcy wymieniają Murowaną Goślinę, Kraków, Rumię, Police, Silesję i Radom. My jesteśmy te siódme. Siódemka to dobra liczba, w tym sezonie szczególnie (uśmiech). No więc spróbujemy być pierwsze.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-08-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved