Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Grzegorz Silczuk: Kraków chce sportu przez duże „S”

Grzegorz Silczuk: Kraków chce sportu przez duże „S”

fot. archiwum

Siatkarze KA Wandy Instal Kraków rozpoczęli już przygotowania do rywalizacji na parkietach I ligi. - Nie ukrywamy, że naszym marzeniem byłoby zajęcie miejsca w pierwszej czwórce - mówi o aspiracjach beniaminka trener Grzegorz Silczuk.

KA Wanda Kraków jest beniaminkiem na zapleczu ekstraklasy. Jakie są cele, plany i nastawienie zespołu przed rozpoczęciem I-ligowych zmagań?

Grzegorz Silczuk: Oczywiście przeskok z drugiej ligi na pierwszą jest dość duży. Będziemy rywalizować, jako beniaminek, z zespołami które od dawna tworzą historię lub grają w tych rozgrywkach, niemniej jednak nie chcemy być "kopciuszkiem". Chcielibyśmy wygrywać jak najwięcej spotkań, nie ukrywamy, że naszym marzeniem byłoby zajęcie miejsca w pierwszej czwórce, aczkolwiek wiemy, że to nie są tylko nasze aspiracje, podobne plany mają pozostałe zespoły. Tym bardziej, że zmiany personalne w składach klubów, z którymi będziemy rywalizować są dość duże, jest wielu zawodników mających za sobą występy w PlusLidze.

– Nastawiamy się na trudne boje. Ciężko pracujemy, żeby rywalizować jak równy z równym dlatego też trenujemy już od trzech tygodni, a teraz kontynuujemy przygotowania w Zakopanem. Udało nam się pozyskać kilku zawodników, którzy pozwolą nam utrzymać równy, mocny skład, taki który pomoże nam spełnić nasze marzenia. Będę miał do dyspozycji zawodników prowadzących wyrównaną, sportową rywalizację na każdej pozycji.



Po zakończeniu sezonu i wywalczeniu historycznego dla zespołu awansu zaznaczał pan, że głównym celem, przed rozpoczęciem rynku transferowego, będzie utrzymanie trzonu zespołu. Czy teraz z perspektywy czasu można powiedzieć, że plan ten został zrealizowany? Na ile wzmocnienia kadrowe pozwolą walczyć o najwyższe cele?

Wydaje mi się, że jako klub jesteśmy bardzo dobrze postrzegani na rynku siatkówki w Polsce. Siatkarze, którzy stanowili trzon zespołu, byli najważniejszymi postaciami w zeszłym roku, zostają z nami. Dodatkowo szukaliśmy zawodników, którzy jeszcze wzmocnią naszą zeszłoroczną rywalizację. Do bardzo dobrze rozgrywającego Mariusza Syguły udało nam się sprowadzić Łukasza Szablewskiego, który ma za sobą treningi w Olsztynie i Bełchatowie. Do świetnie grającego Michała Dzierwy pozyskaliśmy Krzysztofa Ferka, który jak się okazuje będzie dla nas ważnym wzmocnieniem. Również na środku mamy Damiana Domonika, który już od pierwszych treningów pokazuje że z "niejednego pieca chleb jadł’. To, że grał w Kędzierzynie, Jadarze i reprezentacji świadczy o nim pozytywnie, widać też, że jest tytanem pracy. Na pewno umocni to naszą rywalizację na środku. Mamy też ważne wzmocnienia na przyjęciu, jest przede wszystkim Adam Łukasik, nie wolno zapomnieć o Bartku Mischke, który w Gorzowie był szóstkowym zawodnikiem. W równym stopniu istotne dla nas jest to, że udało się zatrzymać II trenera – Mateusza Mielnika, który pod koniec zeszłego sezonu wzmocnił nas, przechodząc z Bielska-Białej. Także wydaje mi się, że to, co najważniejsze udało nam się zatrzymać i dodatkowo dość poważnie ulepszyć skład. Najlepiej potwierdzają to nasze wcześniejsze treningi i obecne zgrupowanie w Zakopanem, gdzie każdy trenuje ile może, a czasem powiedziałbym, że nawet więcej niż może.

Rozpoczęliście cykl przygotowawczy, obecnie trenujecie w Zakopanem, jakie są dalsze plany treningowe krakowskiej Wandy?

Po tym dwutygodniowym okresie wprowadzenia, kiedy większość zawodników już wcześniej miała rozpisane treningi i siłownię oraz tym tygodniowym pobycie w Zakopanem, naładujemy akumulatory. Tydzień, półtora tygodnia będziemy trenować w Krakowie, gdzie poświęcimy się całkowicie zgrywaniu zespołu. Następnie, 3 września, jedziemy na turniej do Kęt, później 7 września, na naszej nowo odremontowanej hali, mamy u siebie pokazowy mecz z Resovią Rzeszów. Potem wybieramy się na turniej do Siedlec, w następny weekend jedziemy do Radomia, gdzie będziemy grać w piątek i sobotę, a już w niedzielę będziemy rozgrywać turniej w Krośnie. Po tym czasie chłopcy będą mieli tydzień wolnego i już się zacznie liga. Także cały okres przygotowawczy mamy rozpisany, co prawda tych gier jest dużo, ale mamy też sporo elementów, które musimy zgrywać. Mamy nowego rozgrywającego i musimy to wszystko poukładać. To już praktycznie start ligi, a rozpoczynać będziemy z Siatkarzem Wieluń, spadkowiczem PlusLigi, toteż od razu czeka nas dość mocne wyzwanie.

W nadchodzącym sezonie KA Wanda Instal Kraków zagra w nowej hali. Czym była podyktowana zmiana miejsca rozgrywania spotkań? Wcześniejsza hala również spełniała wszystkie wymogi stawiane I-ligowej drużynie?

Tamta hala, na której graliśmy spełniała wymogi do gry w pierwszej lidze, natomiast było tam parę rzeczy, które chcielibyśmy poprawić. Tzn. ilość widzów, która mogłaby się zgromadzić, zaplecze, ale też i miejsce dla kibiców. Hala byłego Hutnika może pomieścić ok. 1000 osób, dodatkowo jest tam mnóstwo pomieszczeń, jest szatnia, gdzie kibice będą mogli zostawić swoje okrycia, bo wiadomo, że rozgrywamy mecze w sezonie jesienno-zimowym. Dużo lepiej będzie się oglądało nasze mecze, jeżeli będzie można zostawić swoje rzeczy w szatni, ubrać koszulkę klubową i swobodnie kibicować. Tam nie było takiej możliwości. Przede wszystkim tutaj mamy parking dla kibiców, u nas wcześniej były z tym problemy. Nie ukrywam, że chcielibyśmy z tą naszą siatkówką pójść dalej, Kraków za 2-3 lata będzie miał mistrzostwa świata, więc o tym też już powoli myślimy. Chcielibyśmy się cały czas rozwijać, oprócz tego, że skład będzie mocniejszy, budżet będzie większy, to wypadałoby mieć też halę z prawdziwego zdarzenia. Wydaje mi się, że na tej hali – na Hutniku – wszystkie elementy składające się na infrastrukturę już są i wymagają tylko większego czy mniejszego retuszu.

Można więc powiedzieć, że po latach przerwy do Krakowa powoli wraca męska siatkówka na najwyższym poziomie?

Lata 1988 i 1989 to tytuł mistrza Polski zdobyty przez Hutnika Kraków, w następnych dwóch latach to była seria B, a potem włodarze Hutnika niestety się poddali. Od tamtej pory nie było w Krakowie męskiej siatkówki na tak naprawdę wysokim poziomie, nawet meczów nie było. Czasem nam udawało się zagrać w Pucharze Polski, raz z Gwardią Wrocław, ostatnio z Bielskiem. I właśnie te spotkania pokazują, że kibice są, tylko że Kraków to takie dość specyficzne miasto, które chce sportu przez duże "S". My dopiero raczkujemy, wszyscy ludzie, którzy nam pomagają chcieliby, żeby te marzenia się spełniły, myślę też, że chcieliby tego i kibice, co widać na przykład po dużym zainteresowaniu meczem z Resovią. Wprawdzie przeciwnik, z którym będziemy grali to też jest magnes, nam daleko jeszcze do Asseco Resovii. To klub, który posiada bogate tradycje, w Rzeszowie też jakiś czas temu walczyli o powrót do tej siatkówki na najwyższym poziomie, więc może i nam też się uda, czego chciałbym, sobie zawodnikom i wszystkim kibicom życzyć.

Czy w związku z tym, na przestrzeni najbliższych lat, realny jest awans Wandy Kraków do PlusLigi?

– Ciężko jest powiedzieć na przestrzeni ilu lat jest to realne. Walczymy o to, nie ukrywam, że jest też dużo osób nam przychylnych. Natomiast chcielibyśmy w 2014 r., kiedy będą mistrzostwa świata, aby siatkówka w Krakowie była na najwyższym poziomie. Kiedy zakładaliśmy sekcję piłki siatkowej w tym mieście, marzyliśmy o I lidze, teraz te marzenia przesuwają się coraz wyżej i uważam, że jest możliwość zrobienia u nas siatkówki na najwyższym poziomie.

* z Grzegorzem Silczukiem rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-08-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved