Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Lorenzo Bernardi: Pomysł na tę drużynę bardzo mi się podoba

Lorenzo Bernardi: Pomysł na tę drużynę bardzo mi się podoba

fot. archiwum

- Nie zaprzątam sobie głowy marzeniami o kolorach medali. Dla mnie istotne jest wygrywanie czegoś każdego dnia, również w sprawach małego kalibru, jak chociażby podczas treningu - twierdzi Lorenzo Bernardi, szkoleniowiec Jastrzębskiego Węgla.

Jak pan spędził czas po wyjeździe z Jastrzębia po zakończonym sezonie?

Lorenzo Bernardi:Najbardziej absorbowały mnie zabiegi związane z budową nowej, porządnej drużyny. Praktycznie bez przerwy byliśmy z prezesem w kontakcie telefonicznym. Nie jest łatwo znaleźć odpowiednich kandydatów do gry. Rynek jest trudny zarówno w Polsce, jak i na całym świecie. Był to więc okres intensywnej pracy. Największy problem był z rozgrywającym [u zakontraktowanego Włocha Giacoma Sintiniego wykryto nowotwór – przyp. red.]. Ale jestem szczęśliwy, że udało nam się znaleźć dwóch właściwych graczy na tę pozycję, którzy z powodzeniem mogą sobie radzić na międzynarodowym poziomie. Generalnie pomysł na tę drużynę bardzo mi się podoba, zwłaszcza jeśli chodzi o charaktery.

Główny powód, dla którego zdecydował się pan przedłużyć kontrakt z jastrzębskim klubem?



Już w zeszłym sezonie czułem się tu świetnie. Ten klub tworzy fantastyczna grupa ludzi. Nie chodzi mi tylko o zawodników, lecz także o pracowników. Prezes Grodecki to wyjątkowa osoba – siatkówką zajmuje się profesjonalnie, ale przede wszystkim nią żyje. A to dla mnie ważne. Jak już podjąłem decyzję o pozostaniu w Jastrzębiu, robiłem wszystko, by zmontować możliwie najsilniejszą ekipę. Śmiało mogę powiedzieć, że realizuję się zawodowo w jednym z najlepszych miejsc dla siatkówki na świecie. To właśnie do PlusLigi obok Włoch, Rosji i Turcji trafiają najwybitniejsi gracze. I nie dotyczy to tylko Bełchatowa, Kędzierzyna, Jastrzębia czy Rzeszowa, ale również innych klubów. Steuerwald w Warszawie, Pujol w Kielcach, Antiga w Bydgoszczy – to nie przypadek. Wasza liga pnie się w górę!

Eksperci są zgodni, że nadchodzący sezon będzie dla pana jako szkoleniowca sezonem prawdy. Dostał pan graczy, których chciał, i poprowadzi pan zespół od pierwszego dnia rozgrywek.

Każdy nowy sezon to w pewnym sensie kolejny test. Kiedy byłem jeszcze czynnym graczem, następnego dnia po wielkim triumfie moje myśli koncentrowały się wyłącznie na tym, co przede mną, a nie tym, co za mną. Jasne, że obecnie możemy się przygotowywać do ligi spokojniej, lepiej, precyzyjniej. Ale i tak na końcu boisko pokaże, kto jest najlepszy.

Jak dużym zmartwieniem jest dla pana to, że tylu pańskich zawodników jest zaangażowanych w obowiązki reprezentacyjnie i z tego względu dołączy do zespołu później?

Wszystkie liczące się drużyny muszą się z tym zmierzyć, więc jaki to kłopot? Spokojnie, będzie jeszcze czas popracować razem. Zresztą z początku i tak trzeba się liczyć z tym, że mogą wystąpić problemy. Ale to normalne, bo w końcu mamy do czynienia z zupełnie nowym zespołem. Przypominam, że wymieniliśmy całą wyjściową szóstkę! Grunt, że od soboty mamy do dyspozycji Vinhedo. Wystawiający to kluczowa pozycja w drużynie. Jeśli on pojmie, jak zamierzamy grać, unikniemy trudności.

Była konieczna aż taka rewolucja kadrowa?

Skoro jestem trenerem i wymieniam tylu graczy, należy przyjąć, że takie rozwiązanie jest najwłaściwsze. Żeby było jasne: osobiście nie mam nic przeciwko graczom, którzy tworzyli tamten zespół. To wspaniali ludzie, z którymi miałem fajne relacje. Prawem szkoleniowca jest jednak dobór zawodników. A ja miałem taką, a nie inną koncepcję.

Nowi gracze dość śmiało mówią o próbie detronizacji Skry. Uważa pan, że jest to realne?

Nie ulega wątpliwości, że zespół, który zdobył mistrzostwo Polski, jest faworytem do wygranej również w przyszłym sezonie. Ale ja nie mam zwyczaju koncentrować się na przeciwnikach. Wolę skupić się na swoich podopiecznych, obserwować ewentualne postępy, których dokonują. Zapewniam, że to optymalna droga dojścia do wielkich wyników. Jeśli w tej chwili zacząłbym rozprawiać o tym, co nas czeka na finiszu ligi, popełniłbym ogromny błąd! Play-off nie wygrywa ten, kto wykonał właściwą robotę dwa tygodnie przed ich startem, lecz ten, kto przyłożył się solidnie do pracy od pierwszej godziny okresu przygotowawczego.

Jak pan traktuje Klubowe Mistrzostwa Świata? Wiadomo, że impreza ma charakter głównie komercyjny.

Bardzo poważnie! Można przecież sprawdzić się na tle światowych potęg. Wypada jedynie żałować, że turniej przypada na październik, czyli początek sezonu, a więc inaczej niż w zeszłym roku, kiedy grano w grudniu. Niemniej i do tego zadania mocno się przyłożymy.

Rozmawiał Marcin Fejkiel
Więcej w serwisie gazeta.pl

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-08-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved