Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Trener i zawodniczka ze Wschodu w AZS Białystok

Trener i zawodniczka ze Wschodu w AZS Białystok

fot. archiwum

Władimir Wiertiełko, który od dziesięciu lat sprawował nadzór nad reprezentacjami Białorusi, dołączy do sztabu trenerskiego AZS-u Białystok. - To wybór zarządu, który akceptuję - mówi Wiesław Czaja. Do zespołu dołączyła również Jelena Kowalienko.

Władimir Wiertiełko ma 47 lat, czyli jest młodszy o 12 od Wiesława Czai, pracującego z białostockim zespołem ekstraklasy od 2009 r. Przed 15 laty Białorusin był krótko reprezentantem ZSRR, a obecny szkoleniowiec AZS ma w swoim dorobku mistrzostwo świata, medale mistrzostw Europy i udział na igrzyskach w Moskwie. Panowie mogą się za to równać dorobkiem trenerskim. Czaja wcześniej pracował z kobietami w Bełchatowie na zapleczu ekstraklasy, a kiedy wszystko podporządkowano tam zespołowi męskiemu, pełnił w klubie funkcję trenera koordynatora. Wiertiełko od dziesięciu już lat sprawował z ramienia Ministerstwa Sportu nadzór nad wszystkimi reprezentacjami w swoim kraju.

Juniorskimi, seniorskimi, kobiecymi, męskimi, czyli wszystkimi. Oceniałem trenerów, pomagałem w podejmowaniu decyzji, organizacji różnych rzeczy, planach, strategii gry, taktyce… – opowiadał w czwartek w siedzibie białostockiego klubu. – Chcę pomóc swoim doświadczeniem zespołowi, by nie zajmował więcej w lidze słabych miejsc, jak ostatnio. Myślę, że dzięki wspólnym wysiłkom, razem z trenerem Wiesławem Czają osiągniemy znacznie lepsze miejsce.

Białorusina polecił legendarny Nikołaj Karpol z Urałoczki Jekaterynburg. Formalnie Wiertiełko ma zastąpić zwolnionego asystenta Czai Szymona Zejera.



Trenerzy ze sobą jeszcze nie rozmawiali. Czai podczas konferencji nie było. Kiedy się do niego dodzwoniliśmy, nie był zachwycony sytuacją. Podkreślał, że sam miał utrudnione zadanie w znalezieniu sobie asystenta, dlatego musiał zaakceptować wybór zarządu. – Decyzja była konsultowana z trenerem Czają, to on, co chcemy podkreślić, pozostaje pierwszym trenerem – zapewniał prezes klubu Aleksander Puchalski.Tak jak mówi trener Wiertiełko, musi być współpraca między panami. Wszyscy mamy jeden cel i drużyna, i zarząd.

Jaki to cel? – Minimum to znalezienie się w ósemce, by uniknąć horroru w barażach o utrzymanie – odpowiadał Puchalski. – A później walczymy o jak najwyższe miejsca. Nie ma co ukrywać, że chcielibyśmy zagrać w europejskich pucharach, a do tego trzeba zająć miejsce od pierwszego do piątego. Cele jednak będą weryfikowane przez grę zespołu, który postaramy się zebrać jak najlepszy.

– Zgodnie z umową z białostockim klubem mam prawo do wyboru sobie asystenta. O zwolnieniu Szymona Zejera z obowiązków drugiego trenera dowiedziałem się jednak w czerwcu i nie było już czasu na poszukiwania. Miałbym kilku kandydatów, ale mieli już kontrakty z innymi zespołami i trudno, bym oczekiwał od nich zmiany pracodawcy. Zarząd klubu przedstawił więc mi swojego kandydata, którego w takich okolicznościach musiałem zaakceptować. Nie ma co tego ukrywać – tak jak na transfery mam większy, a czasem mniejszy wpływ, tak i w tym przypadku to był wybór zarządu – mówi Wiesław Czaja. – Ale nie jestem absolutnie do nikogo uprzedzony, ani negatywnie nastawiony. Wybór akceptuję i mam nadzieję, że będziemy zgodnie pracowali, dla dobra zespołu. A jak będzie faktycznie, to się okaże. Ani ja nie znam nowego trenera, ani zespół. Jednym razem wspólne dostrajanie się wymaga czasu, innym wszystko funkcjonuje z miejsca tak jak należy. Mam nadzieję, że tak będzie z nami.

Najnowszym nabytkiem zespołu jest nominalna atakująca, choć nie powinno być problemów, by grała jako przyjmująca. To Jelena Kowalienko, która w czerwcu skończyła 23 lata. Uzgodnione zostały już warunki wypożyczenia rocznego z Urałoczki. – Tam słabych zawodniczek zwyczajnie nie ma. To perspektywiczna zawodniczka i bardzo uniwersalna. Dobra nie tylko w ataku, ale także w przyjęciu i obronie – oceniał białoruski trener.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami do kadry miały dołączyć dwie zawodniczki na przyjęcie i atak. Na drugą poczekamy. – Uzgodniliśmy z trenerami, że jak już ruszymy z treningami, wtedy ocenią najlepiej, jakiej zawodniczki nam potrzeba – mówi Aleksander Puchalski. – Jesteśmy w tym momencie w kontakcie z trzema. Jedną z nich jest Serbka Branka Nikić. Przeszła już rehabilitację i w końcu, takie mamy zapewnienia, wygląda… jak siatkarka. Myślę, że przyjedzie tutaj się pokazać na testach. Nie jest pierwszym wyborem. Jeśli trenerzy uznają, że jest jeszcze taka potrzeba, to sięgniemy po kolejną dziewczynę z Urałoczki, która gwarantuje wysoki poziom.

Oczywiście białostoczanie muszą też szukać trzeciej środkowej, po tym, jak Katarzyna Żylińska zdradziła, że spodziewa się dziecka. W tym przypadku obowiązuje założenie, że musi pochodzić z Polski, bo na boisku jednoczenie mogą przebywać trzy zawodniczki zagraniczne.

Nie należy się raczej spodziewać posiłków z Białorusi. – Zawodniczki, które jeszcze przebywają na Białorusi, nie są wystarczająco dobre na polską ligę. Te lepsze grają już w Rosji, czy Azerbejdżanie, gdzie mają nieosiągalne dla nas kontrakty – twierdzi nowy trener. – Wzięlibyśmy taką Oksanę Kowalczuk, ale do niej moglibyśmy już tylko dobrać sześć juniorek, bo wykorzystałaby cały nasz budżet – zobrazował problem Puchalski. – Chcielibyśmy mieć kadrę zamkniętą w sierpniu, najlepiej do połowy.

Autor: Paweł Orpik
Więcej w serwisie gazeta.pl

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-08-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved