Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Dariusz Luks: Nie od razu Rzym zbudowano

Dariusz Luks: Nie od razu Rzym zbudowano

fot. archiwum

W poniedziałek, 1 sierpnia siatkarki PLKS Pszczyna rozpoczną przygotowania do nowego sezonu. Rozpoczną je pod okiem nowego szkoleniowca, Dariusza Luksa. - Oczywiście chcielibyśmy osiągnąć jak najwyższe miejsce - mówi w wywiadzie nowy trener.

Jak wyglądała pana kariera sportowa?

Jako zawodnik wiele lat grałem Górniku Radlin. Jestem wychowankiem tego klubu i przeszedłem tam prawie wszystkie szczeble rozgrywkowe. Od klasy okręgowej do ekstraklasy, z roczną przerwą na występy w Skrze Bełchatów. Nigdy nie zapomnę tego sukcesu, kiedy udało nam się zdobyć z Górnikiem – awans do ekstraklasy. Byłem grającym trenerem i w sumie graliśmy o utrzymanie, a weszliśmy do najwyższej klasy rozgrywkowej. Mieliśmy zespół składający się z ludzi pochodzących z Rybnickiego Okręgu Węglowego, czyli Radlina, Rybnika, Niedobczyc. Posiłkowaliśmy się tylko 2-3 zawodnikami spoza regionu, ale to była drużyna z charakterem. Pracowaliśmy ciężko za bardzo drobne pieniądze. Mogliśmy liczyć na siebie zarówno na boisku, jak i poza nim. I sporo tych zawodników grało w PlusLidze. Mam tu na myśli przede wszystkich Pawła Ruska, który wciąż jest libero Jastrzębskiego Węgla. W Górniku wtedy grali także: Marcin Wika, Arek Terlecki, Jarek Sobczyński, który później ze Skrą zdobył mistrzostwo Polski. Obcą postacią nie jest również Mariusz Wiktorowicz. Jak się spotykamy teraz, wszyscy cieszą się z tego, co udało nam się wtedy zrobić.

A jak przebiegała pańska kariera trenerska?

Po zawieszeniu butów na kołku prowadziłem męskie zespoły z Piły i Radomia. Następnie objąłem kobiecy AZS Białystok. Przyszedł do tego klubu w styczniu i utrzymaliśmy się PlusLidze Kobiet, a w następnym sezonie zajęliśmy 7. miejsce. Byłem również w BKS-ie Aluprof, kiedy trenerem tego zespołu był Mariusz Wiktorowicz, a ja mu pomagałem przez pół roku. Skwitowaliśmy to pięknym sukcesem, jakim było zdobycie mistrzostwo Polski. Super być cząstką zespołu, który zdobywa złoty medal z takimi zawodniczkami jak: Kasia Skorupa, Ania Barańska, Jola Studzienna, Agata Sawicka czy Natalia Bamber. W ostatnim sezonie trenowałem męski zespół Trefla Gdańsk i awansowaliśmy do PlusLigi. Na razie moja kariera trenerska jest krótka.

Przychodzi pan teraz do PLKS-u, którego w ostatnich trzech latach prowadził trener Jarosław Bodys. W tym czasie wywalczył awans do I ligi i zajmował w niej 5. i 6. miejsce. Uważam, że powtórzenie takiego miejsca byłoby dużym sukcesem naszego zespołu. Nie boi się pan takiego wyzwania?

Nie boję się. Moja kariera trenerska dopiero się zaczyna. Jako trener pracuje dopiero kilka lat, a to jest przecież nic. Trzeba mieć doświadczenie i dużo pracować. Myślę, że wspólnymi siłami osiągniemy w Pszczynie dobry wynik, a czy to będzie 5., 8. czy 1. miejsce, tego na dzień dzisiejszy nie wiemy. Na pewno nie jesteśmy krezusami tej ligi. Nie mamy takiego budżetu o jakich słyszy się, że mają zespoły z Legionowa czy w Murowanej Goślinie, które oferują zawodniczkom 2-3 razy więcej pieniędzy niż my. Moim zdaniem najważniejsze jest to, żeby środowisko w Pszczynie było z nami. Żeby pojawiło się zainteresowanie siatkówką w mieście, żeby w przyszłości mogła przyjść babcia na mecz i powiedzieć, że na parkiecie gra jej wnuczka. To dla nas ważna rzecz. A co do wyniku sportowego, to oczywiście chcielibyśmy osiągnąć jak najwyższe miejsce.



Czy działacze PLKS-u postawili już konkretny cel?

Oczywiście działacze chcieliby zdobyć 1. miejsce, ale nie wiem czy mi się to uda. Tak na poważnie mówiąc, to wszyscy chcielibyśmy, żeby w przyszłym sezonie była I liga w Pszczynie i były jakieś podwaliny tego zespołu. Teraz zostały tylko trzy dziewczyny ze starego składu, więc trzeba go na nowo zbudować, a to nie jest dobre dla drużyny. Optymalnie byłoby wtedy, gdyby zostało 7-8 dziewczyn, a wymieniłoby się 1-2 i wtedy można zrobić fajny zespół. Ważne również jest, żeby z tego regionu pszczyńsko-bielskiego grały również 2-3 młode zawodniczki. Taki jest nasz cel, żeby wprowadzać je do składu. Jesteśmy po rozmowach z BKS-em i dwie młode, 18-letnie dziewczyny wypożyczymy. To są siatkarki z naszego środowiska. Nie wszystkie zawodniczki załapią się przecież do BKS-u, a PLKS może być takim zespołem, w którym te młode dziewczyny mogą występować z pożytkiem dla wszystkich. Byłoby najlepiej, gdyby pojawiła się też jakaś zawodniczka pochodząca z powiatu pszczyńskiego.

Mówi pan o młodzieży. Do tej pory w PLKS-ie tej młodzieży praktycznie nie było. Jeden zespół juniorek, który zresztą w połowie sezonu zostaje wycofany z rozgrywek, to jak na pierwszoligowy klub zdecydowanie za mało. Czy wraz z przyjściem pana do PLKS-u coś w sprawie młodzieży się ruszy?

Przyszedłem konkretnie do pierwszego zespołu, ale siatkówka młodzieżowa nie jest mi obca. Już w 1990 roku prowadziłem młodzików w Górniku Radlin, pracowałem w klasach sportowych. To nie jest żadna ujma pracować z młodzieżą, wręcz przeciwnie. To bardzo fajna i wdzięczna praca, jak się uczy kogoś odbijać piłkę palcami. Na początku tego nie potrafi, potem zaczyna odbijać, a następnie robi koszyczek i idziemy do przodu. Po miesiącu wspólnej znajomości, bo na razie pracą jeszcze tego nie można nazwać, nie można obiecywać gruszek na wierzbie. Na pewno będziemy chcieli zorganizować jakieś lekcje pokazowe wspólnie z SMS-em Bielsko-Biała. Może uda się to w gimnazjum, może w liceum. Chodzi głównie o popularyzację siatkówki. Czy uda się coś z tego stworzyć? Byłoby jak najlepiej, żeby ktoś poprowadził młodziczki, ktoś kadetki czy juniorki. Nie znam jeszcze dobrze tutejszego środowiska, nie znam ludzi, ale na pewno po rozmowach z zarządem będziemy chcieli zaprosić trenerów oraz nauczycieli wf do współpracy. Dodam również, że jeśli ktoś chciałby pomagać w treningach, może właśnie jakiś nauczyciel, serdecznie zapraszam. Takie osoby są bardzo mile widziane. Najlepiej jakby miał buty sportowe oraz dres, wtedy może w pełni uczestniczyć w zajęciach i to jest również prawdziwa integracja. Jestem do dyspozycji. Mogę przyjechać godzinę przed treningiem, można podpytywać. W czasie treningu nie chciałbym tylko, żeby ktoś mi przeszkadzał. Możemy dyskutować, ale wszystko musi mieć ręce i nogi.

Sporo pan też wspominał o BKS-ie Aluprof. Czy to oznacza, że kibice PLKS-u mogą spodziewać się jakiegoś meczu sparingowego pomiędzy PLKS-em a Aluprofem rozgrywanym w Pszczynie? Dla kibiców byłaby to nie lada gratka – przyjazd BKS-u do Pszczyny?

Nie mogę odpowiadać bezpośrednio za trenera Mariusza Wiktorowicza, ale dołożymy wszelkich starań, żeby kibice w Pszczynie tej jesieni zobaczyli BKS. Znając trenera Wiktorowicza, to mi nie odmówi. Mi tak naprawdę BKS jest także bliski sercu. Prezes Świstak i dyrektor Bortliczek też o tym wiedzą, dlatego zależy nam, żeby nasza współpraca była jak najlepsza i myślę, że tak będzie.

Funkcję trenera PLKS-u będzie pan łączył z pracą jako dyrektor sportowy w SMS-ie Edu Sport Bielsko-Biała. Co się pod tym kryje?

Chcielibyśmy pokazać Szkołę Mistrzostwa Sportowego także innym szkołom. Można zrobić klasę sportową, żeby zainteresowanie siatkówką rosło. Tak jak mówiłem wcześniej, chciałbym zrobić kilka treningów wyjazdowych, zrobić turniej, zagrać z młodzieżą w Pszczynie. Ta szkoła jest oczywiście komercyjna, ale jest pod patronatem BKS-u, dlatego chcemy również wypożyczyć dziewczyny z SMS-u do Pszczyny. Nie od razu Rzym zbudowano. Nie wszystkie dziewczyny mogą grać od razu w PlusLidze Kobiet. Mogą przecież grać w I czy II lidze, ale musi to działać tak, żeby był ośrodek był silny.

* rozmawiał Radosław Jeleń

źródło: plkspszczyna.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-08-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved