Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Kwal. do LŚ: Niewykorzystana szansa Słowaków, awans Chin

Kwal. do LŚ: Niewykorzystana szansa Słowaków, awans Chin

fot. archiwum

Mimo wygranej w pierwszym meczu podopieczni Emanuele Zaniniego nie zagrają w meczach kolejnej rundy kwalifikacji. W spotkaniu rewanżowym Słowacy ulegli rywalom z Kanady 0:3. W drugiej parze Chiny po raz drugi pokonały Egipt, tym razem po tie-breaku.

Spotkanie od prowadzenia rozpoczęli Kanadyjczycy – efektownym atakiem ze środka popisał się Brinkman (1:0), w akcji kolejnej błąd w ataku popełnił Chrtiansky dając rywalom drugie ‘oczko’. Po nie najlepszym początku spotkania Słowacy dość szybko wyrównali stan rywalizacji, zdobywając, po ataku Kohuta, minimalne prowadzenie na pierwszej przerwie technicznej(8:6). Gospodarze zniwelowali dystans punktowy do jednego ‘oczka’, a po drugiej przerwie technicznej dzięki efektownym zagraniom Schmitta odzyskali prowadzenie (19:17). Decydujące akcje seta, to po stronie słowackiej, podobnie jak w meczu wczorajszym, popis gry Lukasa Divisa. Słowak, nie osiągnął tym razem tak imponującego rezultatu punktowego jak w pierwszym meczu z Kanadyjczykami, jednak również w meczu rewanżowym stanowił pewny punkt swojego zespołu. Divis zakończył spotkanie z 10. punktami na koncie, uzyskując tym samym najwyższy rezultat w szeregach podopiecznych Emanuele Zaniniego (identyczny wynik zanotował także Emanuel Kohut ). W rozstrzygających akcjach seta Michal Masny najczęściej kierował kolejne piłki właśnie do atakującego z wysoką skutecznością Lukasa Divisa. Grając punkt za punkt Słowacy byli bliscy przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść, mając w górze piłkę setową Masny wystawił do Martina Sopko, słowacki przyjmujący przy próbie kiwki został jednak zatrzymany przez blok Kanadyjczyków (25:25). O tym, jak niewykorzystane szanse mogą się zemścić Słowacy przekonali się już kilka akcji później, po bloku na Kohucie to gospodarze wygrali tę partię i objęli prowadzenie w meczu 1:0 (28:26).

Odsłonę drugą punktowym blokiem rozpoczął Lukas Divis, kolejne akcje należały jednak do gospodarzy. Najpierw efektownym atakiem popisał się Brinkman bez problemu omijając słowacki blok, następnie dzięki zagraniom Schmitta i błędom Bencza i Chrtianskiego Kanadyjczycy znacznie podwyższyli swoje prowadzenie (5:1). Na tym etapie spotkania to właśnie niewymuszone błędy własne były największym problemem zespołu trenera Zaniniego, próbując omijać blok rywali słowaccy atakujący posyłali kolejne piłki w aut. Na przestrzeni trzysetowego meczu triumfatorzy tegorocznej Ligi Europejskiej oddali rywalom w ten sposób aż 16 punktów, przy 13 błędach Kanadyjczyków. Mimo kolejnych interwencji Emanuele Zaniniego gra Słowaków nie ulegała poprawie, a Kanadyjczycy do dobrej gry na siatce dodali punktowe serwisy, najwięcej problemów rywalom sprawiły serwisy Toontje Van Lankvelta. Kanadyjczyk bezpośrednio na zagrywce punktował trzykrotnie, dodając do tego zagrywkę utrudniającą Słowakom kombinacyjne rozegranie akcji. Przewaga gospodarzy systematycznie wzrastała, tym samym na drugiej przerwie technicznej na tablicy wyników widniał rezultat 16:9. Uzyskane na tym etapie seta prowadzenie gospodarze utrzymali do ostatnich akcji partii, zwyciężając 25:17.

Set trzeci miał być partią decydującą dla obu ekip, wygrana Kanadyjczyków dałaby podopiecznym trenera Hoaga wygraną 3:0 i awans do kolejnej rundy rozgrywek, wygrana Słowaków oznaczałaby kontynuowanie przygody w kwalifikacjach przez ekipę trenera Zaniniego. Pierwsze akcje partii to dominacja siatkarzy ze Słowacji, do gry dobrze wprowadził się, rozpoczynający seta, w wyjściowym składzie Martin Nemec. Kolejne punktowe zagrania Nemca, Chrtianskiego i Kohuta wyprowadziły Słowaków na czteropunktowe prowadzenie (12:8). Punktowe bloki Kanadyjczyków szybko jednak wyrównały stan rywalizacji (14:14), a mnożące się błędy własne Słowaków i niewykorzystane kontrataki całkowicie odmieniły obraz gry. Końcówka partii to popis gry gospodarzy i pewna wygrana 25:17. Tym samym to siatkarze z Kanady awansowali do drugiej rundy spotkań kwalifikacyjnych i będą kontynuować swoją drogę i walkę o awans do przyszłorocznej Ligi Światowej. W kolejnej rundzie Kanada zmierzy się z  Portoryko.



Po meczu powiedzieli:

Emanuele Zanini, trener reprezentacja Słowacji: – Jak zwykle po porażce jestem smutny. Szkoda mi też zawodników, którzy dołożyli dziś wszelkich starań. Kanadyjczycy zagrali znacznie lepiej niż w pierwszym spotkaniu. Wygrany przez rywali pierwszy set był kluczowy, mieliśmy piłki setowe i wygranie jednej, dwóch akcji mogłoby zmienić cały mecz. W ważnych momentach popełniliśmy jednak za dużo błędów własnych.

Michal Masny, kapitan reprezentacji Słowacji: – Zaważyła końcówka pierwszego seta, kolejną okazję mieliśmy też w secie trzecim, zaczęliśmy dobrze, ale później utknęliśmy w jednym ustawieniu i nie umieliśmy zdobyć punktu. Kanada zagrała trochę lepiej niż w pierwszym meczu, zwłaszcza w obronie, podczas gdy my zaprezentowaliśmy się gorzej w ataku. Szkoda pierwszego seta, w którym mieliśmy piłkę setową, jednak jest 3:0 i to Kanada awansowała dalej.

Tomas Kmet, środkowy reprezentacji Słowacji: – Takie mecze pokazują na co stać zespół, nie mogliśmy zrobić ostatniego kroku. Nie graliśmy tak agresywnie, popełniliśmy błędy własne oddając przeciwnikowi punkty. W takich spotkaniach ważny jest pierwszy set, dający przewagę jednej lub drugiej drużynie, straciliśmy go sami.

Kanada – Słowacja 3:0
(28:26, 25:17, 25:17)

Składy zespołów:
Kanada: Simac (5), Schneider (2), Van Lankvelt (16), Brinkman (9), Schmitt (13), Winters (17) oraz Soonias (5) i Wilcox
Słowacja: Bencz (6), Masny, Kohut (7), Chrtiansky (4), Kmet (10), Divis (10) oraz Sopko (2), Nemec (8) i Zatko


Po wczorajszym, pewnym zwycięstwie siatkarzy z Chin nic nie wskazywało, że spotkanie rewanżowe obu ekip będzie tak wyrównane, tym razem aby móc cieszyć się z wygranej i ostatecznego awansu do rundy kolejnej Chińczycy musieli stoczyć blisko dwugodzinną walkę. Już początek spotkania dał gospodarzom sygnał, że tym razem o wygraną nie będzie tak łatwo jak w spotkaniu premierowym. Seta od kolejnych efektownych zagrań w ataku rozpoczęli siatkarze gości, chińscy obrońcy mieli wyraźne problemy z podbiciem kolejnych ataków lidera reprezentacji Egiptu – Ahmeda Abdelhaya. Podobnie jak w meczu pierwszym Abdelhay był najlepiej punktującym swojego zespołu, kończąc mecz z dorobkiem 27. ‘oczek’ na koncie. Gospodarze grając stabilnie nie pozwolili rywalom na wypracowanie wyższej przewagi, dopiero w decydującej fazie seta ekipa z Afryki zdobyła kilka kolejnych ‘oczek’ utrzymując prowadzenie do końca, wygranej 25:22, partii premierowej.

Poddenerwowani porażką gospodarze już w pierwszych akcjach partii kolejnej prezentowali się zdecydowanie lepiej. Najjaśniejszą postacią kadry Chin, na tym etapie seta i w cały spotkaniu był Weijun Zhong, który w całym meczu zdobył 22 punkty. Chińczycy potwierdzili swoją dobrą dyspozycję rónież w elemencie bloku, zatrzymując rywali 11 razy w całym spotkaniu. Praktycznie już od pierwszych piłek partii drugiej kontrolę nad przebiegiem seta przejęli gospodarze, uzyskane w początkowej fazie odsłony prowadzenie pozwoliło siatkarzom trenera Zhou pewnie kontrolować przebieg seta i wygrać 25:20.

Niemal identyczny przebieg miała partia kolejna, także wygrana przez ekipę gospodarzy, po 25-minutowej rywalizacji Chińczycy triumfowali 25:21 uzyskując prowadzenie w całym meczu 2:1. W całym spotkaniu obie ekipy nie ustrzegły się niewymuszonych błędów własnych, podopieczni trenera Zhou oddali rywalom w ten sposób aż 29. punktów, przy 25 błędach własnych zawodników Egiptu. To właśnie mnożące się błędy i brak skuteczności gospodarzy w decydujących akcjach partii czwartej doprowadziły do nerwowej końcówki i wygranej reprezentantów Egiptu.

Mimo, że na tym etapie meczu gospodarze mogli być już pewni awansu do kolejnej rundy kwalifikacji, partię decydującą rozpoczęli od mocnego uderzenia w ataku. Praktycznie cały set to walka punkt za punkt, żadna z ekip na tym etapie meczu nie uzyskała znacznego prowadzenia. Ostatecznie ze zwycięstwa mogli cieszyć się podopieczni trenera Zhou, wygrywając na przewagi 19:17. Tym samym to reprezentacja Chin awansowała do kolejnego etapu rozgrywek, w drugiej rundzie rywalem Chińczyków będzie reprezentacja Portugalii.

Chiny – Egipt 3:2
(22:25, 25:20, 25:21, 21:25, 17:15)

Składy zespołów:
Chiny: Zhang Chen (16), Liang Chunlong (10), Cui Jianjun (1),Chen Ping (2), Xu Jingtao (6), Li Runming (3), Ren Qi (libero) oraz Yuan Zi (16), Zhong Weijun (22), Geng Xin (5), Song Jianwei

Egipt: Youssef (1), Ahmed Abdalla (7),Abdelhay (27), Ahmed Abdellatif (14), Atia (9), Badawy (10), Alaydy (libero) oraz Abouelhassan (1), Afifi (5), Haikal, Abd El Kader (7)

 

źródło: inf. własna, svf.sk

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-07-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved