Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Kwal. do LŚ: Reprezentacje Słowacji i Chin bliżej kolejnej rundy

Kwal. do LŚ: Reprezentacje Słowacji i Chin bliżej kolejnej rundy

fot. archiwum

Po inaugurujących spotkaniach pierwszej rundy kwalifikacji bliżej awansu, do kolejnego etapu zmagań, są reprezentanci Słowacji i Chin. Podopieczni trenera Zaniniego pewnie, 3:1, pokonali Kanadę, podczas gdy Chińczycy nie oddali rywalom z Egiptu nawet seta.

Spotkanie lepiej rozpoczęli podopieczni trenera Zaniniego, po ataku Milana Bencza prowadząc 1:0. Dość szybko zareagowali Kanadyjczycy, wyprowadzając skuteczną akcję w ataku, kolejne zagrania to wymiany punkt za punkt. Na tym etapie partii dobrze funkcjonował słowacki blok, rywali kolejno w ten sposób powstrzymywał Emanuel Kohut (2:3). Minimalna przewaga gości utrzymywała się i na pierwszą przerwę techniczną z jednym ‘oczkiem’ przewagi, po ataku Chrtianskiego , schodzili Słowacy (8:7). Najwięcej problemów rywalom sprawiał Lukas Divis, były zawodnik Jastrzębskiego Węgla był nie tylko jednym z najskuteczniejszych atakujących swojego zespołu, ale także najlepiej punktującym meczu. Łączny wynik przyjmującego reprezentacji Słowacji to 23 punkty, z czego 15 ‘oczek’ było efektem skutecznych zagrań Słowaka w ataku, do tego dorobku Divis dodał cztery bloki punktowe i cztery asy serwisowe. Po drugiej stronie siatki najlepiej prezentował się Gavin Schmitt, atakujący reprezentacji Kanady na przestrzeni czterosetowego meczu na swoim koncie zapisał 22 ‘oczka’. Wymiana sił w ataku i walka punkt za punkt toczyły się do drugiej przerwy technicznej, na której wciąż utrzymywała się przewaga Słowaków. Dopiero w końcowej fazie seta kolejny atak Divisa i autowe zagranie rywali dały ekipie gości dwa ‘oczka’ przewagi i pierwszą piłkę setową (24:22), Słowacy mieli nawet w górze piłkę na zakończenie partii, jednak powtarzając błąd rywali, z akcji wcześniejszej, w aut zaatakował Chrtiansky (24:23). W akcji kolejnej zafunkcjonował kanadyjski blok całkowicie niwelując przewagę zespołu trenera Zaniniego. Po długich wymianach Słowacy wykorzystali dopiero swoją piątą piłkę setową, punktowym blokiem popisał się Emanuel Kohut dając swojej drużynie 28. punkt (28:26).

Odsłonę drugą Słowacy rozpoczęli z Martinem Nemcem w składzie, dla wracającego po kontuzji atakującego reprezentacji Słowacji spotkanie z Kanadą było pierwszym meczem w tym roku w barwach reprezentacyjnych. Pierwsze akcje partii przypominały odsłonę premierową, w początkowej fazie seta żadna z ekip nie była w stanie wypracować wyższego prowadzenia. Po drugiej przerwie technicznej brak skuteczności słowackich atakujących wykorzystali Kanadyjczycy, dodatkowo poprawiając swoje statystyki skuteczności w elemencie bloku (18:20). Podopieczni Emanuele Zainiego podjęli jeszcze próby ‘uratowania’ seta, jednak gospodarze nie pozwoli sobie już odebrać zwycięstwa w tej partii, wygrywając 25:22.

Skuteczne ataki Divisa, dwa kolejne zagrania Chrtianskiego i autowy atak Kanadyjczyków dały siatkarzom gości kilkupunktowe prowadzenie już na początku partii kolejnej (5:2). Dystans między ekipami szybko został zmniejszony, straty swojej reprezentacji pomógł odrobić duet Schmitt-Brinkman (7:6). Na tym etapie meczu obie ekipy nie ustrzegły się kolejnych błędów własnych, na przestrzeni całego spotkania Kanadyjczycy oddali gościom w ten sposób aż 31 ‘oczek, przy 21. niewymuszonych błędach Słowaków. Po powrocie na boisko, z drugiej przerwy technicznej, jednopunktową przewagą mogli cieszyć się gospodarze (17:16). Kontrole nad przebiegiem gry swojej reprezentacji pomógł odzyskać Lukas Divis, zapisując na swoim koncie kolejno dwa asy serwisowe (19:17). Uzyskane na tym etapie seta prowadzenie utrzymało się już do końca partii, podopieczni trenera Zaniniego wygrali 25:23, obejmując prowadzenie w całym meczu 2:1.



Zupełnie inny przebieg niż partie wcześniejsze miała odsłona czwarta. Już od pierwszych akcji seta swoją przewagę nad rywalami potwierdzali siatkarze ze Słowacji, prowadząc kolejno 7:4, 12:7, 15:8. Kolejne ataki Chrtianskiego i dobra dyspozycja Divisa w polu serwisowym pozwoliły Słowakom utrzymać spory dystans punktowy, w końcówce partii przewaga gości wynosiła już nawet osiem punktów (20:12). Wydawało się, że set i całe spotkanie zakończą się szybką i pewną wygraną zespołu Emanuele Zaniniego, jednak Słowacy nie utrzymali koncentracji pozwalając rywalom na zdobycie kilku kolejnych punktów i zniwelowanie strat (20:19). Słowacy wrócili jednak do ‚swojej’ gry unikając niewymuszonych błędów własnych. Spotkanie zakończył punktowy blok ekipy gości i to reprezentacja Słowacji wygrała 3:1, mając za sobą pierwszy krok na drodze do awansu, przybliżając się tym samym do spotkań kolejnej rundy kwalifikacji.

Po meczu powiedzieli:

Emanuel Zanini, trener reprezentacji Słowacji: – Dla nas to był bardzo trudny mecz. Po raz pierwszy spotkaliśmy się z nieeuropejskim rywalem, wiedzieliśmy, że Kanada to silny zespół, szczególnie w elemencie obrony. Patrząc na styl gry reprezentacja Kanady jest podobna do Hiszpanii, jednak zawodnicy radzą sobie lepiej w ataku, prezentują też bardziej siłową grę. Musimy jednak pamiętać, że wygraliśmy dopiero pierwszy mecz i przed nami jeszcze rewanż. Chłopaki pokazali wielkie serce do gry, mimo że mieliśmy w tym tygodniu w Kanadzie kilka problemów logistycznych udało nam się je przezwyciężyć i pokazać swoją grę. Teraz koncentrujemy się już na kolejnym spotkaniu, chcemy wygrać, byłoby wielkim błędem, gdybyśmy teraz zaczęli kalkulować.

Lukas Divis, przyjmujący reprezentacji Słowacji: – Początkowo nie mogliśmy powstrzymać atakującego reprezentacji Kanady, Gavina Schmitta. Pierwszy raz widzieliśmy grę tego zawodnika, atakował bardzo wysoko, ale podejrzewaliśmy, że nie utrzyma takiego tempa przez cały mecz. W czwartym secie straciliśmy przewagę i nie graliśmy swojej gry, wytrzymaliśmy jednak fizycznie i udało się wygrać. Do rozgrywek Ligi Światowej jeszcze daleka droga, ale awans jest naszym marzeniem.

Emanuel Kohut, środkowy reprezentacji Słowacji: – Rozpoczęliśmy dość niepewnie, co było odczuwalne. Szkoda, że w czwartym secie przytrafił się przestój i straciliśmy znaczną przewagę, ponieważ w ostatecznych rozrachunku liczy się każda piłka. Kanada zagrała bardzo dobre spotkanie, udowadniając, że ma znakomitych siatkarzy. Wierzę jednak, że w rewanżu będzie łatwiej, dla nas najtrudniejszymi chwilami tego pierwszego meczu była seria punktów Kanady w czwartym secie, ale udało nam się utrzymać przewagę i wygrać.

Kanada – Słowacja 1:3
(26:28, 25:22, 23:25, 23:25)

Składy zespołów:
Kanada: Duff (2), Simac (5), Schneider (3), Van Lankvelt (13), Schmitt (22), Winters (13), Lewis (libero) oraz Cundy (2), Soonias (7), Brinkman (9) I Wilcox
Słowacja: Masny (3), Kohut (14), Nemec (1), Chrtiansky (8), Kmet (6), Divis (23), Hupka (libero) oraz Bencz (14), Sopko i Zatko


Wbrew temu na co wskazywałby wynik spotkania, 3:0, drugie spotkanie pierwszej rundy kwalifikacji do Ligi Światowej 2012, nie miało jednostronnego przebiegu. Reprezentanci Chin ostatecznie, po trwającej godzinę i dwadzieścia minut rywalizacji, mogli cieszyć się z wygranej i pierwszego kroku w kierunku gry w drugiej rundzie kwalifikacji. Początek odsłony premierowej to mocne uderzenie gospodarzy w ataku, rywale nie pozwolili jednak Chińczykom na uzyskanie wyższego prowadzenia. Przy zmiennym szczęściu w ataku i dość dużej, szczególnie w wykonaniu gości, liczbie popełnianych błędów własnych wciąż minimalną przewagę utrzymywali podopieczni trenera Zhou. Dzięki czemu ostatecznie to gospodarze triumfowali w partii pierwszej, rozstrzygając na swoją korzyść rozgrywaną na przewagi końcówkę seta (29:27).

Odsłona druga, w fazie początkowej miała podobny przebieg jak partia premierowa, jednak dość szybko kontrolę nad przebiegiem seta przejęli reprezentanci Chin. Mimo dobrej dyspozycji Ahmeda Abdelhaya, zdobywcy 25 ‘oczek’ w całym spotkaniu, siatkarze z Egiptu nie byli w stanie wypracować znacznego prowadzenia, uznając wyższość rywali w każdym z elementów siatkarskiego rzemiosła. Pojedyncze zagrania gości, przeplatały kolejne efektowne akcje siatkarzy z Chin. Do skutecznej gry w ataku gospodarze dodali 11 punktowych bloków potwierdzając swoją przewagę nad rywalami z Afryki. W kluczowych akcjach seta goście ponownie nie ustrzegli się błędów własnych, pozwalając ekipie trenera Zhou na utrzymanie kilkupunktowej przewagi do końca partii i zwycięstwo 25:22.

Set trzeci to już dopełnienie formalności przez reprezentantów Chin, swój zespól do zwycięstwa prowadzili Chen Zhang i Ping Chen, zdobywcy odpowiednio 15. i 14. punktów w całym spotkaniu. Kolejne próby ratowania wyniku podejmowane przez ekipę gospodarzy nie przynosiły pożądanych efektów, a skuteczne zagrania Abdelhaya czy Badawy nie wystarczyły na pokonanie równo grających Chińczyków. Stabilna gra w ataku gospodarzy i mnożące się błędy własne przyjezdnych pozwoliły na pewne zwycięstwo siatkarzy z Chin 25:22 a w całym meczu 3:0.

Chiny – Egipt 3:0
(29:27, 25:22, 25:22)

Składy zespołów:
Chiny: Zhang (15), Liang (10), Cui (7), Chen (14), Xu (2), Li (1), Ren (libero) oraz Yuan (5), Zhong (2), Zhao (1) i Song
Egipt: Youssef (2), Ahmed Abdalla, Abdelhay (25), Ahmed Abdellatif (4), Atia (10), Badawy (14), Alaydy (libero) oraz Abouelhassan, Afifi (3) i Abd El Kader

źródło: inf. własna, svf.sk

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-07-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved