Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Filip Frankowski: W Bełchatowie nauczyłem się bardzo dużo – cz. 1

Filip Frankowski: W Bełchatowie nauczyłem się bardzo dużo – cz. 1

fot. archiwum

Były zawodnik Skry Bełchatów zdobył w czerwcu mistrzostwo Francji do lat 21. MVP mistrzostw Polski kadetów opowiada o kulisach transferu i początkach gry w AL Caudry. - Trafiłem tam z ogłoszenia - przyznaje Filip Frankowski.

Kiedy rozmawialiśmy pierwszy raz, miałeś 15 lat. Grałeś wówczas w II lidze w nieistniejącym już SPS Zduńska Wola. Na koncie miałeś 9 miejsce na mistrzostwach Polski młodzików z Elektrykiem Łask i tytuł MVP na turnieju kadr wojewódzkich. Od tego momentu minęło sześć lat. Jak dalej potoczyły się twoje losy?

Filip Frankowski: – Można powiedzieć, że wszystko poszło po mojej myśli. Dostałem powołanie do reprezentacji Polski kadetów i podpisałem pięcioletni kontrakt ze Skrą Bełchatów, najlepszym klubem w kraju i jednym z najlepszych na świecie. W kategoriach młodzieżowych zdobyliśmy mistrzostwo Polski kadetów oraz brązowy medal wśród juniorów, natomiast w seniorach już jako szesnastolatek grałem w drugiej drużynie Skry, najpierw w pierwszej, zanim Siatkarz Wieluń odkupił od nas miejsce, a potem w drugiej lidze. Miałem również okazję trenować z pierwszym zespołem, prowadzonym przez trenera Daniela Castellaniego.

Miałeś również epizod w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Spale.



– To prawda. Miło wspominam czas spędzony w tej szkole, poziom siatkówki był tam wtedy na wysokim poziomie. Po pierwszym semestrze wróciłem jednak do Bełchatowa, a przyczynę powrotu wolałbym zachować dla siebie. Jak się później okazało wszystko potoczyło się zgodnie z moimi oczekiwaniami, ponieważ po zdobyciu brązowego medalu na mistrzostwach Polski juniorów trafiłem do pierwszego zespołu Skry Bełchatów. Można powiedzieć, że był to przełomowy moment w mojej karierze, ponieważ przez rok miałem okazję trenować razem z najlepszymi zawodnikami w polskiej lidze. Bardzo dużo nauczyłem się w Bełchatowie. Myślę, że więcej niż nauczyłbym się w Spale.

Z Bełchatowa trafiłeś do francuskiego Caudry. Opowiedz coś o drużynie, o mieście, w którym grasz i o okolicznościach, w jakich trafiłeś za granicę.

– To było w sierpniu zeszłego roku i można powiedzieć, że we Francji znalazłem się tak naprawdę przypadkowo, gdyż trafiłem tam z ogłoszenia (śmiech). A tak na serio, odrzuciłem kilka ofert z pierwszej ligi m.in. z Piły , Bielska-Białej czy Nysy, gdyż prowadziłem w tym czasie rozmowy z zespołem z Plus Ligi i czekałem na odpowiedź. Niestety, nic z tego nie wyszło i w sierpniu zostałem bez klubu. Kolega polecił mi właśnie AL Caudry, gdzie szkoleniowcem jest Polak, Zbigniew Zieliński. Zadzwoniłem do niego i kazał mi przyjechać na testy. Spodobałem się trenerowi i tak już zostałem. A jeżeli chodzi o Caudry, to jest to mała miejscowość na północy Francji, licząca ok. 30 tysięcy mieszkańców, jednak mająca ogromne parcie na siatkówkę. Chronologicznie gramy w jednej z dwóch grup czwartej ligi, czyli N2 (wyżej są liczące jedną grupę N1, PRO B i PRO A – przyp. red.), obie liczą po 10 zespołów. Caudry to świetne miejsce do uprawiania siatkówki. Prezesowi i sponsorom naprawdę zależy na tym, żebyśmy mieli jak najlepsze warunki do gry. Poza tym na nasze mecze, mimo iż 20 km dalej gra zespół w PRO B, przychodzi sporo kibiców.

Dlaczego nie zostałeś w Bełchatowie? Nie chciałeś walczyć o miejsce w składzie?

– Przemyślałem to na spokojnie i doszedłem do wniosku, że musiałbym walczyć o szóstkę przynajmniej dwa albo trzy lata. Siedziałbym na ławce w pierwszym zespole i pomagał drużynie w Młodej Lidze. Przez ten czas z AL Caudry mogę awansować do PRO A i osiągnąć bardzo zbliżony poziom, a co najważniejsze będę cały czas grał w wyjściowym składzie. Poza tym dzięki grze w Caudry mogłem zdobyć mistrzostwo Francji do lat 21.

No właśnie. W Polsce nie ma takich rozgrywek. Opowiedz o tym, jak wyglądał turniej.

– W finale brało udział osiem zespołów. Wśród nich były kluby, które w PRO A mają swoje seniorskie odpowiedniki, czyli m.in. TOAC-TUC Volley-Ball Toulouse, Tours Volley-Ball czy Beauvais Oise Université Club. Poziom tego turnieju był naprawdę wysoki. Pięciu zawodników, którzy w nim grali znajduje się obecnie w szerokiej kadrze reprezentacji Francji prowadzonej przez Philippe’a Blaina.

Trenowałeś z pierwszym zespołem Skry Bełchatów, masz za sobą występy w I lidze, byłeś MVP mistrzostw Polski kadetów w 2007 r. Wyjazd do czwartoligowego klubu francuskiego to krok naprzód w twojej karierze czy krok wstecz?

– Zdecydowanie naprzód. Dostałem kilka propozycji z klubów z PRO A i PRO B, tak więc o czymś to świadczy.

Skorzystasz z którejś?

– Raczej nie. Paradoksalnie w Caudry mam naprawdę świetne warunki, lepsze niż w wyższych ligach, a to dlatego, że chcemy rokrocznie, drobnymi kroczkami piąć się w górę aż do ekstraklasy. Poza tym trenuję u świetnego trenera, który grał w drużynie Huberta Wagnera.

Opowiedz o współpracy ze Zbigniewem Zielińskim. W Polsce niewiele mówi się o tym szkoleniowcu.

– Przed sezonem przygotowania były na poziomie kadry Polski. Trener Zieliński jest dla mnie autorytetem (w reprezentacji Polski rozegrał 242 spotkania – przyp. red.). W swoich treningach wykorzystuje to, co pewnie przekazywał mu Hubert Wagner. Przy nim widzę, że robię postępy.

Nie żałujesz tego, że zdecydowałeś się na grę we Francji?

– Absolutnie nie. Rozmawiałem z prezesem Piechockim oraz trenerem Nawrockim i obaj przyznali, że Młoda Liga to nie jest mój poziom, a do pierwszego zespołu bym się nie załapał. Dzięki grze w Caudry rozwinąłem się siatkarsko.

* z Filipem Frankowskim rozmawiał Mikołaj Lipowski (Strefa Siatkówki)

Zobacz również:
Filip Frankowski: Do Polski wrócę tylko do PlusLigi – cz. 2

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-07-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved