Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacje młodzieżowe > Marcin Wojtowicz: Ten zespół ma warunki

Marcin Wojtowicz: Ten zespół ma warunki

fot. archiwum

- Dziewczyny stanowią zespół, który dobrze rozumie się na boisku, świetnie ze sobą współpracując - to zdaniem Marcina Wojtowicza, II trenera reprezentacji, najsilniejsza broń polskich juniorek, które w piątek rozpoczną przygodę na mistrzostwach świata.

Za blisko godzinę polskie siatkarki odlecą z warszawskiego Okęcia w kierunku Peru, gdzie w piątek rozpoczną się mistrzostwa świata juniorek. W pierwszej fazie turnieju nasza reprezentacja zagra w grupie C. Jej przeciwniczkami będą Koreanki, Amerykanki i Belgijki. W Nowym Dworze Mazowieckim, gdzie wczoraj zakończyło się ostatnie zgrupowanie siatkarek z uwagi na dużą liczbę obowiązków nie udało się nam porozmawiać z trenerem reprezentacji Grzegorzem Kosatką. Przed odjazdem o chwilę rozmowy udało się za to poprosić drugiego trenera kadry juniorek, Marcina Wojtowicza.

Tomasz Tadrała: Jutro obieracie kierunek – Ameryka Południowa. Z jakimi nadziejami lecicie do Peru?

Marcin Wojtowicz: Jesteśmy optymistycznie nastawieni do tego turnieju, koncentrując się na najbliższych meczach. Chcemy wyjść z grupy i na chwilę obecną jest to dla nas najważniejszy cel. Gdy już to osiągniemy, to w następnym etapie chcemy po prostu wygrywać kolejne mecze. I to na nich będziemy się skupiać. Dziewczęta (reprezentacja Polski juniorek – przyp. red.) zasługują na to, żeby na tych mistrzostwach być wysoko. Trzeba to tylko udowodnić na boisku, ale że ławo nie będzie, wszyscy doskonale wiemy. Jesteśmy wśród 16 najlepszych drużyn świata i mamy świadomość, że nikt tanio skóry nie będzie chciał sprzedać.



Co dla tej drużyny będzie sukcesem?

Ten zespół ma warunki i zasługuje na to, aby zajść na mistrzostwach bardzo wysoko. Ale, aby osiągnąć sukces spełnionych musi być kilka warunków. Przede wszystkim będziemy musieli poradzić sobie z aklimatyzacją, następnie odpowiednio psychicznie przygotować się do tego turnieju. Jeżeli chodzi o potencjał i warunki w zespole jest naprawdę dobrze.

Skoro o aklimatyzacji mowa. Do Peru wylatujecie bardzo późno, czy dziewczyny zdążą się odpowiednio dobrze zaaklimatyzować?

Wylatujemy na mistrzostwa 19 lipca, na miejscu będziemy dzień później, natomiast pierwszy mecz gramy w piątek. Czasu nie będzie za wiele, ale myślę, że dziewczynom uda się dostosować do różnicy czasów. Jest to pewna niedogodność, ale zobaczymy jak wpłynie na drużynę.

Tak naprawdę mądrzejsi będziemy dopiero po pierwszym meczu, ale wierzę, że krótki okres aklimatyzacji znacząco nie odbije się na ich formie. Dziewczyny mają dość młode organizmy, które stosunkowo szybko potrafią się dostosować do nowych warunków. Wierzę, że nie będzie to czynnik, który uniemożliwi nam walkę na 100%.

Celem drużyny jest awans do najlepszej ósemki. Szanse ku temu są, tym bardziej, że grupa do trudnych nie należy?

To prawda, nie trafiliśmy do najgorszej grupy. Mamy spore szanse na awans, ale trzeba pamiętać, ze pierwszy mecz z Koreą Południową paradoksalnie może później zdecydować o wszystkim. Wówczas okaże się, jak znieśliśmy podróż, jak się zaaklimatyzowaliśmy, jak jesteśmy przygotowani do tego turnieju.

W turniejach młodzieżowych zwykle jest tak, że każdy może wygrać z każdym, dlatego prorokowanie w tym miejscu może okazać się ryzykowne. Wyjście z grupy to nie „mission impossible", tym bardziej, że rywalki są w naszym zasięgu. Będziemy z całych sił dążyć do tego, aby ten cel zrealizować, ale jak wspomniałem wcześniej, pewne warunki muszą zostać spełnione. Nasz cel jest realny. Trzeba to tylko grać i udowodnić to na boisku.

Było dużo takich drużyn, które zapowiadały, że jadą po medal, a później okazywało się, że nie wychodziły z grupy. Także 100% deklaracji składać nie będziemy, ale o wyjście z grupy z pewnością powalczymy.

O ile z Belgijkami znacie się doskonale, to co możecie powiedzieć o reprezentacjach Stanów Zjednoczonych Ameryki i Korei Południowej?

Mamy materiały na temat Amerykanek, posiadamy też ich mecze z Pucharu Ameryki. To dobry, wysoki i równo grający zespół, ale będący w naszym zasięgu. Jeżeli chodzi o Koreanki, to tak naprawdę nie mamy nic. Ten zespół to dla nas wielka niewiadoma, dlatego tym bardziej ubolewamy, że to na tą drużynę trafiliśmy w pierwszym meczu. Sporo materiału mamy na temat gry seniorskiej drużyny Korei Południowej. Zakładamy, że styl grania jest podobny i na tej podstawie układamy taktykę przygotowując się do spotkania z przeciwnikiem. Posiadamy również skład tej reprezentacji z uwzględnieniem parametrów fizycznych zawodniczek. O ile można tym danym wierzyć, to jest to zespół niski. Spodziewamy się, że gra mocno zagrywką i bardzo dobrze w polu. Dlatego trzeba będzie się bardzo mocno skoncentrować na przyjęciu i dograniu piłki do siatki, a przede wszystkim zagrać skutecznie i cierpliwie w ataku.

Wspomniał pan o świetnej grze w polu Koreanek. A czy biało-czerwone wytrzymają psychicznie spotkanie w przypadku, gdyby Azjatki zaczęły podbijać ich ataki?

Myślę, że tak. Mamy drużynę, która bardzo solidnie pracuje stosując się do założeń taktycznych. Właśnie dzięki temu wygraliśmy z Serbkami na ich własnym terenie. Do tego spotkania przygotujemy się jak najlepiej, jednak mamy świadomość, że w tym meczu największą rolę odegra cierpliwość i spokój. Grając przeciwko takiemu rywalowi będziemy musieli dokładnie wyprowadzać akcje, bo wiemy, że piłka kilka razy będzie wracała na naszą stronę.

Mamy zespół, który przewyższa fizycznie Koreanki, mamy dziewczyny z mocnym uderzeniem i przede wszystkim mamy dziewczyny bardzo dobrze wyszkolone technicznie. Ten mecz będzie dla nas o tyle ważny, że jest spotkaniem otwarcia. Jeżeli go wygramy, będzie nam dużo łatwiej, jeżeli się nam nie uda, świat też się nie wali, bo są jeszcze dwa mecze. Im dłużej będziemy w Peru, będzie dla nas lepiej, bo aklimatyzacja przebiegnie do końca.

Jaka atmosfera panuje w drużynie przed wylotem do Peru?

Atmosfera jest bardzo dobra. Przebywamy ze sobą praktycznie już trzeci miesiąc. Przed kwalifikacjami mieliśmy dwa obozy, teraz skończyliśmy kolejny przed mistrzostwami świata. Co prawda zdarzają się dni lepsze i gorsze, ale całość wygląda bardzo dobrze. Mamy świetnie funkcjonujący zespół, dziewczyny bardzo solidnie pracują, a my jesteśmy z nich zadowoleni. Myślę, że są dobrze przygotowane do tej imprezy. Pod znakiem zapytania zostaje tylko to, jak zniosą podróż na drugi kontynent?

Ostatnim sprawdzianem formy dziewczyn były mecze ze Słowacją. Nie wypadły one najlepiej.

W tym roczniku z reprezentacją Słowacji dziewczyny grały po raz trzynasty, czternasty i piętnasty. Do tej pory nie udało się wygrać z tym rywalem ani jednego meczu. Może po części jest to spowodowane faktem, że Słowacja nam „nie leży", może nie potrafimy z nimi grać? Te trzy spotkania w Łańcucie miały troszeczkę dziwny przebieg. Nie byliśmy zespołem gorszym, a jednak czegoś brakowało. Przeciwnik grał bardzo solidnie zagrywką, a także na linii blok – obrona. Z kolei nasz zespół nie był w stanie się temu postawić. Graliśmy zbyt chaotycznie, niepotrzebnie szukając rozwiązań siłowych, technicznie waląc głową w mur.

Z tych porażek wyciągnęliśmy już wnioski, popracowaliśmy nad elementami, które w tych spotkaniach nie funkcjonowały i myślę, że prawdopodobnie, gdyby te sparingi odbyły się teraz, to wynik mógłby być różny.

Co poza urodą naszych siatkarek jest ich najsilniejszą bronią?

– (śmiech)… Najsilniejszą bronią naszej drużyny jest zespołowość. Wszyscy tworzymy zespół. Poza tym dziewczyny są dobrze wyszkolone technicznie, przygotowane taktycznie i motorycznie do mistrzowskiego turnieju. To, że jesteśmy w gronie szesnastu najlepszych drużyn świata jest zasługą świetnej atmosfery, która jest i była na kwalifikacjach. Dziewczyny stanowią zespół, który dobrze rozumie się na boisku, współpracując ze sobą. Mam nadzieję, że ten stan dalej się utrzyma i dzięki temu będziemy odnosili sukcesy.

O ile można było się spodziewać, że w kraju musi zostać jedna ze środkowych, to już sporym zaskoczeniem było zabranie na pokład samolotu tylko jednej atakującej.

Gdybyśmy mogli, to na turniej wzięlibyśmy całą szesnastkę – niestety do Peru może polecieć tylko dwanaście zawodniczek. Te cztery dziewczyny mocno się napracowały i w tym miejscu trzeba jasno powiedzieć, że będą współtwórczyniami wyniki, który osiągniemy na mistrzostwach świata.

Wybieraliśmy dwunastkę spośród zawodniczek o zbliżonych do siebie umiejętnościach i warunkach fizycznych. Pod uwagę braliśmy ostatnie sparingi ze Słowacją oraz współpracę na ostatnich treningach. Wybór był trudny, ale musieliśmy go dokonać. Szczególnie trudne było to dla Grześka (Kosatki – przyp. red.), bo to on jaki pierwszy szkoleniowiec przekazał dziewczynom niemiłe dla nich informacje. Ale niestety… Taki jest sport.

W Nowym Dworze Mazowieckim musieliśmy wykluczyć jedną środkową. Wypadło akurat na Dominikę Nowakowską, która wcale nie jest gorsza od pozostałych zawodniczek występujących na środku bloku. Ale po analizie treningów i sparingów postanowiliśmy dać szanse pozostałej trójce. Laura (Tomsia – przyp. red.) była z nami najkrócej. Bardzo dobrze przepracowała okres na kadrze, ale zdecydowaliśmy się na zabranie do Peru pięciu przyjmujących z uwagi na to, że to bardzo ważny dla nas element, który momentami może wydawać się chwiejny, dlatego potrzebujemy w nim dodatkowego wsparcia. Mamy też Koletę Łyszkiewicz, która spokojnie może grać po przekątnej. I poza tym, że będzie wsparciem dla przyjmujących, to jeszcze można ustawić ją jako wsparcie dla Zuzanny Czyżnielewskiej.

* z Marcinem Wojtowiczem rozmawiał Tomasz Tadrała (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacje młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-07-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved