Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacje młodzieżowe > Adrian Buchowski: Bardzo dużo pracy przede mną

Adrian Buchowski: Bardzo dużo pracy przede mną

fot. archiwum

Adrian Buchowski jest wychowankiem zielonogórskiego Uczniowskiego Klubu Sportowego Trzynastka. Poza tym jest wielokrotnym reprezentantem Polski grup młodzieżowych, który niedawno w zespole Jastrzębskiego Węgla zadebiutował w ekstraklasie.

Cezary Konarski: Ponoć chciałeś zostać piłkarzem?

Adrian Buchowski: – To prawda, przygodę ze sportem rozpocząłem, tak jak wielu siatkarzy, od piłki nożnej. Szło mi nawet nieźle, byłem w kadrze województwa lubuskiego. Później jednak nie bardzo zgadzałem się z trenerem. Jakoś przez przypadek zauważyli mnie trenerzy od siatkówki i w wieku 13 lat rozpocząłem treningi w "Trzynastce".

Zielonogórska siatkówka zbyt długo jednak nie miała z ciebie pociechy.



– Trzy lata później na jednym z turniejów międzywojewódzkich pojawili się szkoleniowcy z Polski. Oni zaproponowali mi naukę i treningi w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Zostałem zaproszony na testy. Po selekcji, dwunastu zawodników w moim wieku trafiło do Spały. Praktycznie od razu stworzyliśmy reprezentację Polski kadetów. Siatkarze, którzy trafiają do SMS-u, przygotowywani są pod kątem gry w drużynie narodowej seniorów. Pierwszy i drugi rocznik nabiera doświadczenia, grając m.in. w drugiej lidze, a trzecia klasa rywalizuje w pierwszej lidze. Ja już w połowie drugiej klasy grałem na I-ligowych boiskach, m.in. przeciwko zespołom z Gorzowa czy Międzyrzecza.

W szkole sportowej życie upływa według prostego schematu szkoła-trening-szkoła-trening. Rano idzie się na lekcje, później trening i obiad. Po nim znów kilka godzin szkoły, a następnie trening do wieczora. Wolne mieliśmy ok. godz. 20-21.

W tym czasie zaliczyłeś grę w dwóch reprezentacyjnych drużynach, kadetów i juniorów. Szukając informacji o tobie, dowiedziałem się, że zespoły te nie podbiły świata, ale ty masz się czym pochwalić.

– Dwa lata temu na mistrzostwach Europy kadetów w Rotterdamie zajęliśmy czwarte miejsce, a mieliśmy ogromną szansę, by zdobyć medal. Indywidualnie otrzymałem wyróżnienie dla najlepiej punktującego zawodnika turnieju. Oczywiście, że cieszę się z tej nagrody, ale nie było to jednak to, po co pojechaliśmy na ten turniej. Wolałbym do Polski wrócić z medalem drużynowym.

Nie poszło nam też na mistrzostwach świata kadetów, a później na mistrzostwach Europy juniorów. W tym roku w Sofii walczyliśmy o awans do finałowego turnieju mistrzostw świata. Solidnie przygotowywaliśmy się do tej imprezy pod wodzą nowego trenera, sądziliśmy, że osiągniemy dobry wynik. Niestety nie awansowaliśmy, bardzo niewiele nam zabrakło, jednego wygranego seta. Mieliśmy najtrudniejszą grupę eliminacyjną, no ale cóż, żeby się liczyć, trzeba wygrywać z najlepszymi. Po tym turnieju reprezentacja w dotychczasowym kształcie przestała istnieć. To był mój ostatni sezon w kadrze juniorów.

W takim razie przed tobą kolejny, ten najważniejszy etap reprezentacyjnej kariery.

– Chciałbym jak najszybciej wejść do pierwszej reprezentacji, ale zdaję sobie sprawę, że do tego jeszcze daleka droga, bardzo dużo pracy przede mną. Kontakt z reprezentantami Polski seniorów już miałem. W tym sezonie, z kilkoma moimi rówieśnikami, trenowałem z zawodnikami, którzy nie załapali się do narodowej ekipy grającej na tournee Ligi Światowej. Nabierałem doświadczenia m.in. u boku Piotrka Gruszki, Sebastiana Świderskiego, czy Fabiana Drzyzgi.

Po zakończeniu nauki w szkole sportowej trafiłeś na Śląsk, tam pojawiły się poważniejsze wyzwania.

– Już rok jestem w Jastrzębskim Węglu. W ostatnim sezonie trenowałem przy pierwszym zespole, a doświadczenie zdobywałem, grając przede wszystkim w utworzonej przy ekstraklasie tzw. młodej lidze. To rozgrywki dla zawodników do 23 lat. Ale debiut w najwyższej klasie rozgrywek mam już za sobą. To zupełnie inna gra niż w rozgrywkach młodzieżowych. Mój udział w pierwszym ekstraklasowym meczu był symboliczny, bo na boisko wszedłem ledwie na kilka piłek, ale i tak jestem zadowolony. Nabrałem cennego doświadczenia. Presji czy tremy przed grą w ekstraklasie nie odczuwam, a bardziej ochotę do rywalizacji z najlepszymi. W nadchodzącym sezonie postaram się to udowodnić. Z drużyną chcemy zająć lepsze niż ostatnio miejsce w tabeli [zespół z Jastrzębia był siódmy w ekstraklasie – red.]. Lepiej moim kolegom poszło w Lidze Mistrzów. Awansowaliśmy do najlepszej czwórki, to wielki sukces. Niewiele zabrakło, a pojechałbym na finałowy turniej do Włoch. Może następnym razem się uda.

Niebawem wybierasz się za to na inną ważną imprezę.

– W nagrodę za dobrą grę w europejskich pucharach zostaliśmy zaproszeni do udziału w klubowych mistrzostwach świata. To ogromne wyróżnienie, na turniej do Kataru pojedziemy w październiku.

Szybko pniesz się w górę. Czy w tym wszystkim tkwią jeszcze gdzieś wspomnienia o zielonogórskich początkach przygody z siatkówką?

– Oczywiście nie zapominam, skąd jestem. Wielu moich kolegów gra w AZS-ie Zielona Góra, mam z nimi kontakt, często rozmawiamy o meczach, interesuję się tym, jak im idzie i jak wygląda bieżąca sytuacja siatkówki w naszym mieście. Szkoda, że nie widać u nas wielkiej potrzeby na to, by podnieść poziom tej dyscypliny. Nieraz myślę o tym, że fajnie byłoby wrócić do Zielonej Góry i zagrać w zespole z dużymi aspiracjami.

*więcej na gazeta.pl

rozmawiał: Cezary Konarski

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacje młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2011-07-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved