Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki młodzieżowe > Teofil Czerwiński: Najważniejsza jest mentalność

Teofil Czerwiński: Najważniejsza jest mentalność

fot. archiwum

- Najważniejsza jest mentalność. Obserwuję, czy dziewczyna lubi siatkówkę, czy gra sprawia jej przyjemność, jak zachowuje się podczas treningu - po tym można rozpoznać, jaką zawodniczką będzie w przyszłości - mówi trener młodzieży, Teofil Czerwiński.

Jest pan znany z tego, że umie pan znaleźć prawdziwą perełkę wśród zawodniczek klas licealnych, a nawet gimnazjalnych. Trudno jest wyszukać talent na przykład w Warszawie?

Teofil Czerwiński:Dam panu taki przykład: w stolicy jest kilkadziesiąt różnych klubów działających przy szkołach. Za każdą zdolną dziewczyną, już nawet w wieku 12, 13 lat, chodzą skauci. Warszawskie szkoły są przesiane do A do Z przez „headhunterów". My takiej siatki skautów nie mamy i działamy inaczej.

Chętni sami się do was zgłaszają?



Dokładnie. Przychodzi rodzic z dzieckiem i mówi do nas: nasza córka ma talent, czy może grać z wami? Chcemy, żeby wyrosła na drugą Gosię Glinkę. I co mamy wtedy robić? Oczywiście, że je testujemy.

Mówi pan, że rodzice przychodzą często na trening z prośbą o testy. Czy da się podczas treningu ocenić przydatność osoby do zespołu?

Ba! Da się poznać przydatność już po pierwszym odbiciu piłki. Ułożenie ręki, całego ciała, koordynacja – to elementy ważne przy pierwszej obserwacji. Wiadomo, że początkujący trener może tego nie wychwycić. Jednak z biegiem lat można nauczyć się to zauważać. Nawet jeśli dziewczyna nie ma styczności z siatkówką, są jednak pewne naturalne, wrodzone właściwości. Jeśli ktoś taki trafi na odpowiedniego trenera, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że razem odniosą sukces.

Ale młodość ma swoje prawa. Jest tyle atrakcji dookoła. Trudno jest zmobilizować nastolatkę do systematycznych, a nawet czasem ciężkich treningów?

W sporcie jest jedna zasada: sukces mobilizuje. Jeśli ktoś wygrywa, robi wszystko, by było tak dalej. A to są zwykłe dziewczyny, które lubią, kiedy się o nich mówi, coś się o nich napisze czy nawet pokażą je w telewizji. Wtedy łatwiej o mobilizację i dążenie do celu. Widzą, że harówka przynosi owoce. I co najważniejsze: mogą się pokazać i wypromować do innych klubów. A to już szansa na przyszłość.

Młode zawodniczki często popadają w samouwielbienie, mówiąc kolokwialnie – „odbija im sodówka". Czy poza talentem i warunkami fizycznymi zwraca pan też uwagę na charakter?

Najważniejsza jest mentalność. Obserwuję, czy dziewczyna lubi siatkówkę, czy gra sprawia jej przyjemność, jak zachowuje się podczas treningu – po tym można rozpoznać, jaką zawodniczką będzie w przyszłości. Jeśli zachowuje się jak primadonna, to wiadomo, że z tego materiału nie będzie gwiazdy.

Jesteśmy na treningu Sparty Warszawa. Widzi pan wśród tych dziewczyn młodą Małgorzatę Glinkę czy Katarzynę Skowrońską?

Ocena wyglądu to na wstępie najważniejsza sprawa. Jeśli dziewczyna jest wysoka, ale ma krótki zasięg rąk, to wiadomo, że może być z nią kiepsko. Jeżeli jednak ma długi zasięg, wówczas już na początku może grać w I lidze lub w PlusLidze. Mówimy oczywiście tylko o sylwetce. Nasze szkolenie między innymi na tym się opiera. Widzi pan tę dziewczynę (Aleksandra Sikorska – przyp. red.)? Ona gra od dwóch lata w siatkówkę. Ale ma niesamowite warunki fizyczne. Mierzy 187 cm wzrostu. A skacze na wysokość 315 cm. W Polsce przyjęło się, że 305 cm jest już dobrze. Ona w tym momencie wyprzedza inne zawodniczki z zaplecza PlusLigi. Jeśli dodamy do tego talent – mamy przyszłą gwiazdę reprezentacji. Proszę spojrzeć na te dziewczyny. To są przyszłe reprezentantki kraju.

Rozmawiał Marcin Krzos – Polska Siatkówka

źródło: Polska Siatkówka

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-07-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved