Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. F: Honorowe zwycięstwo Amerykanów

LŚ, gr. F: Honorowe zwycięstwo Amerykanów

fot. archiwum

Spotkały się dwie drużyny, które w turnieju finałowym Ligi Światowej jeszcze nie wygrały. Amerykanie pokonali Kubańczyków 3:2. Jest to zwycięstwo na otarcie łez. Mistrzowie olimpijscy zajęli trzecie miejsce w swojej grupie.

Bez zwycięstwa w fazie grupowej kończą tegoroczny finał Ligi Światowej siatkarze Kuby. Czarę goryczy dopełniła dzisiejsza porażka 2:3 z USA. Najlepiej punktującym graczem ekipy z gorącej wyspy był Henry Bell, zdobywca 20 punktów. W szeregach Amerykanów najrówniejszy okazał się w przeciągu całego spotkania Matthew Anderson, który na swoim koncie zapisał 29 oczek. Oba zespoły doskonale zdawały sobie sprawę przed tym pojedynkiem, że będzie to mecz o honor. Zarówno USA, jak i Kuba straciły wcześniej szansę na awans do półfinałów. Mimo tego, wszyscy zawodnicy na parkiecie byli bardzo zdeterminowani i chcieli pokazać, że nie znaleźli się w Gdańsku przypadkowo. W zespole Alana Knipe’a zabrakło ich kapitana Williama Priddiego, który nie mógł zagrać z powodu kontuzji.

Zdecydowanie lepiej w pierwszego seta weszła ekipa Orlando Blackwooda, jednak ich przewaga i dominacja nie trwała zbyt długo, ponieważ znakomitymi zagrywkami i atakami popisywał się Anderson. Jednakże Kubańczycy stopniowo zdobywali przewagę, nie pozwalając Amerykanom na zbliżenie się do nich. Ostatecznie inauguracyjną odsłonę wygrali reprezentanci Kuby 25:23. W kolejnym secie to podopieczni trenera Knipe’a doszli do głosu. W początkowej fazie tej partii uzyskali dwupunktową zaliczkę, która z minuty na minuty powiększali. Świetnie spisywał się wcześniej wspomniany Anderson, a kroku dotrzymywali mu Lotman oraz Stanley. Bardzo dobrze pracował amerykański blok, który mocno dał się we znaki rywalom. Zawodnicy USA nie dali sobie wyrwać wypracowanej przewagi i to oni mogli się cieszyć z triumfu w tym secie 25:21.

Pierwsze akcje trzeciej odsłony były bardzo wyrównane. Żadna z ekip nie potrafiła odskoczyć na więcej niż jedno oczko. Dopiero od stanu 11:8 dla USA sytuacja zaczęła stopniowo ulegać zmianie. Motorem napędowym nadal pozostawał Anderson, który brylował w ataku oraz w polu serwisowym. Na drugiej przerwie technicznej gracze ze Stanów Zjednoczonych prowadzili 16:15, by po kilku minutach mieć już w zapasie sześć oczek (21:15). Kubańczycy nie byli już w stanie dogonić rywali, przegrywając tym samym trzeciego seta w stosunku 25:18. Początek kolejnej partii był bliźniaczo podobny do tej z seta poprzedniego. Zawodnicy z gorącej wyspy uzyskali nieznaczną przewagę przy wyniku 12:10. Amerykanie musieli gonić wynik. Do remisu doprowadzili przy stanie po 17. Mimo to na podopiecznych trenera Blackwooda nie zrobiło to najmniejszego wrażenia. Grę ciągnęli przede wszystkim Bell oraz Leon, i to oni w znaczącym stopniu przyczynili się do zwycięstwa w tej partii 25:18.



Zatem o losach tego pojedynku musiał zadecydować tie-break. W nim wynik oscylował wokół remisu. Zarówno jedni, jak i drudzy popełniali sporo niewymuszonych błędów, a w ich grze widać było dużo nerwowości. Dopiero przy zmianie stron Amerykanom udało się wypracować dwupunktową zaliczkę (8:6), którą ostatecznie „dowieźli" do samego końca, triumfując 15:13 i w całym spotkaniu 3:2.

USA – Kuba 3:2
(23:25, 25:21, 25:18, 21:25, 15:13)

Składy zespołów:
USA:
Anderson (29), Lee (11), Lotman (18), Thornton (2), Holmes (7), Stanley (11), Lambourne (libero) oraz Patak, Holt (4), Rooney i Touzinsky
Kuba:
Leon (20), Camejo (2), Bell (21), Mesa (10), Diaz (2), Hernandez (16), Gutierrez (libero) oraz Perdomo (1), Macias i Cepeda

Powiedzieli po meczu:
David Lee (kapitan USA): – Jestem zadowolony z tego rezultatu. Kubańczycy są młodym zespołem, ale już bardzo dobrym. Nasza gra w tegorocznej Lidze Światowej była nierówna. Mieliśmy udane występy, jak i te złe. Żeby pokonać takie zespoły jak Brazylia czy Rosja musimy ciągle jeszcze dużo pracować nad naszymi błędami.

Wilfredo Leon (kapitan Kuby): – Mieliśmy swoje szanse dziś, ale nie udało nam się ich do końca wykorzystać. Oba zespoły prezentowały wyrównany poziom i mecz był na styku. Biorąc pod uwagę cały turniej, to graliśmy dobrze, ale oczywiście nie mogę być zadowolony z końcowego wyniku.

Alan Knipe (trener USA): – Jestem zadowolony, że na koniec turnieju udało nam się odnieść zwycięstwo. Dziś wystawiłem kilku młodych zawodników, chcąc dać im szansę pokazania swoich umiejętności. Ogólnie mogę być usatysfakcjonowany poziomem, jaki dziś zaprezentowaliśmy. Podczas całego turnieju graliśmy wiele trudnych meczów, ucząc się przy okazji wiele od innych. Podziękowania z mojej strony także dla organizatorów imprezy oraz niesamowitych kibiców, dla których gra to prawdziwa przyjemność. Polscy fani wiedzą naprawdę dużo na temat siatkówki.

Orlando Blackwood (trener Kuby): – Po ośmiu tygodniach wracamy do naszego kraju – zmęczeni fizycznie i psychicznie, ale zarazem szczęśliwi, że mogliśmy grać z takim zespołami jak Brazylia, Rosja czy USA. Mam młodą drużynę i jestem dumny, że udało nam się dostać do turnieju finałowego i grać dobrze.

Zobacz również:
Wyniki spotkań grupy F turnieju finałowego Ligi Światowej
Galeria zdjęć z meczu USA – Kuba (fot. Mariusz Pałczyński)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-07-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved