Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. A: Amerykańskie męczarnie. Pierwszy punkt Portoryko

LŚ, gr. A: Amerykańskie męczarnie. Pierwszy punkt Portoryko

fot. archiwum

Stany Zjednoczone w swoim przedostatnim meczu rundy interkontynentalnej pokonały z Portoryko. Mistrzowie olimpijscy potrzebowali aż pięciu setów, by cieszyć się ze zwycięstwa. Dla Portorykańczyków to pierwszy, historyczny punkt w rozgrywkach LŚ.

Goście lepiej weszli w to spotkanie. Już pierwsze akcje pokazały, że nie będzie to łatwa przeprawa dla Amerykanów. Po dwóch skutecznych kontratakach Soto Portorykańczycy prowadzili 6:2, co w konsekwencji doprowadziło do wzięcia czasu przez szkoleniowca gospodarzy. Na pierwszą przerwę techniczną to przyjezdni schodzili z trzypunktowym prowadzenie po efektownym bloku Enrique Escalante. Po przerwie siatkarze USA zbliżyli się do rywali na jedno oczko (8:9), głównie za sprawą skutecznie wykonywanych bloków. Portorykańczyków jednak to nie przestraszyło. Na drugiej przerwie technicznej ponownie mieli w zapasie trzy oczka. Dobra postawa Priddiego oraz Stanleya sprawiła, że podopieczni Alana Knipe’a doszli swoich przeciwników do stanu po 23. Goście mieli dwie piłki setowe, jednak dopiero za trzecim razem udało im się wykorzystać nadarzającą sytuację na wygranie tej partii. Roberto Muni z popisał się znakomitym blokiem, dzięki czemu Soto i spółka mogli cieszyc się ze zwycięstwa.

Początek drugiej odsłony stał na wyrównanym poziomie. Oba zespoły toczyły zaciętą walkę punk za punkt do pierwszej przerwy technicznej. Gościom udało się na chwilę tylko odskoczyć na dwa punkty (7:9), bowiem natychmiast skutecznym atakiem i blokiem odpowiedział Lee i mieliśmy remis. Druga przerwa techniczna ponownie należała do przyjezdnych (14:16). Końcówka seta toczyła się jednak pod dyktando Amerykanów, którzy stopniowo zaczęli przejmować inicjatywę. Błyszczeli Stanley oraz Priddy, i to oni dali triumf w tej odsłonie swojej drużynie 25:22.

Podrażnieni gracze USA szybko przystąpili do ataku w kolejnej partii. Po udanych atakach i blokach Millara wyszli na prowadzenie 5:2. Po jednym z niewymuszonych błędów gości, Amerykanie prowadzili już 7:2, by zejść za chwilę na pierwszą przerwę techniczną z prowadzeniem 8:3. Portorykańczycy mieli w tej fazie spotkania zbyt dużo pomyłek na swoim koncie, co miało bezpośrednie przełożenie na wyniki seta (12:6). Podopieczni Alana Knipe’a bardzo dobrze spisywali się w bloku, a zwłaszcza wspomniany wcześniej Ryan Millar. W sumie w trzeciej odsłonie w tym elemencie zdobyli oni aż sześć punktów. Gospodarze pewnie wygrali tę fazę pojedynku w stosunku 25:12.



Do czwartej odsłony przyjezdni przystąpili w nieco innym zestawieniu. Na parkiecie pojawił się nowy atakujący Steven Morales, który zastąpił Hectora Soto. Przebieg tego seta był wyrównany. Na drugiej przerwie technicznej zawodnicy USA prowadzili tylko różnicą dwóch punktów. Jednak już po kilku minutach ich handicap wzrósł do czterech oczek (20:16), a trener Portoryko zmuszony był wziąć czas. Jak się okazuje poskutkowało to, ponieważ dzięki znakomitej grze Muniza, przyjezdni odrobili straty (19:20). Losy seta ponownie rozstrzygnęły się w grze na przewagi. Tu znowu lepsi byli Portorykańczycy, którzy zwyciężyli w takich samych rozmiarach, co pierwszą partię.

W tiebreaku Amerykanie nie dali żadnych szans przeciwnikowi. Już na początku uzyskali kilkupunktową przewagę. Błędy gości, skuteczna gra w bloku Millara oraz efektywność Stanley i Priddiego dały gospodarzom prowadzenie 7:1. Co prawda Portorykańczycy nieco zmniejszyli dystans (4:7), jednak nie wiele to zmieniło. Siatkarze USA dokończyli dzieło zniszczenia w tym secie, pewnie wygrywając 15:8 i w całym meczu 3:2.

USA – Portoryko 3:2
(25:27, 25:22, 25:12, 25:27, 15:8)

Składy zespołów:
USA: Anderson (6), Lee (12), Priddy (21), Millar (16), Thorton (2), Stanley (17), Lambourne (libero) oraz Patak, Lotman (7) i Holmes (1)
Portoryko: J. Riviera (12), Figueroa (18), Muniz (9), Perez (4), Escalante (5), Soto (9), Berrios (libero) oraz S. Morales (10), F. Morales i Sanchez

Po meczu powiedzieli:

Hector Soto (kapitan Portoryko): – Fajnie, że udało się zdobyć przynajmniej jeden punkt. Cieszę się z tego, w jaki sposób zagraliśmy, lecz nie jestem do końca usatysfakcjonowany. Pracujemy nad tym, aby popełniać jeszcze mniej błędów.

William Priddy (kapitan USA): – Nie udało nam się do końca wejść w ten mecz, jak sobie byśmy tego życzyli. Jesteśmy o krok od naszego głównego celu, jakim jest awans do turniej u finałowego w Polsce. Kiedy nie wkładasz odpowiedniego zaangażowania i koncentracji w mecz, wówczas popełniasz o wiele więcej niewymuszonych błędów.

Carlos Cardona (trener Portoryko): – Było to spotkanie z dużą liczbą błędów. Za każdym razem kiedy oni dawali nam szansę na zwycięstwo w setach, my to wykorzystaliśmy.

Alan, Kinpe (trener USA): – Myślałem, że wywrzemy na nich presję trochę wcześniej. Chcieliśmy być perfekcyjni. Portoryko to dobra drużyna. Myslę, że pokazaliśmy właściwy charakter. Udało nam się wygrać i to jest najważniejsze. Szkoda tego jednego Punt, ale cóż taka jest siatkówka.

Zobacz również:
Wyniki i tabelę grupy A Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-07-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved