Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Jakub Jarosz: Wierzymy, że wszystko zmierza w dobrym kierunku

Jakub Jarosz: Wierzymy, że wszystko zmierza w dobrym kierunku

fot. archiwum

- Brazylijczycy bezlitośnie wytknęli nam nasze niedociągnięcia. Taka porażka boli. Szkoda, że przytrafiła nam się tuż przed samymi finałami - podkreśla Jakub Jarosz, atakujący reprezentacji Polski, która nie sprostała mistrzom świata.

Szybkie 0:3 – tak zakończyło się wasze czwartkowe spotkanie z Brazylią. Był to zupełnie inny mecz jak środowa batalia z Canarinhos…

Jakub Jarosz:Tak, w drugim meczu grało nam się bardzo trudno. Brazylijczycy zagrali przeciwko nam lepsze spotkanie. Kiedy tylko uzyskiwali większą przewagę punktową, praktycznie robili, co chcieli. Grali niesamowicie zarówno w obronie, jak i w kontrataku. Trudno było im się "postawić". W trzecim secie próbowaliśmy nieco zaryzykować zagrywką, ale niestety nie przyniosło to oczekiwanego skutku.

Co, twoim zdaniem, najbardziej zawiodło w waszej grze?



Kiedy gra się z takim przeciwnikiem jak Brazylia, ciężko jest wyeliminować własne proste błędy. Brazylijczycy bezlitośnie wytknęli nam nasze niedociągnięcia. Taka porażka niewątpliwie boli. Szkoda, że przytrafiła nam się tuż przed samymi finałami. Była to gładka przegrana, niemniej wierzymy, że wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Z jakim nastawieniem wychodziliście na parkiet? Czuliście respekt przed mistrzami świata?

Każdy mecz, każdego rywala, staramy się traktować tak samo. Czy jest to USA, czy Portoryko, tak samo trzeba wyjść na boisko maksymalnie skoncentrowanym. Jako takiego – "boiskowego respektu", strachu przed grą z Brazylijczykami w nas nie było. Jest oczywiście szacunek za wszystko co do tej pory osiągnęli, za to, co cały czas sobą reprezentują, ale – tak jak żadnego rywala, także ich się nie baliśmy.

W Katowicach Brazylijczycy wystąpili bez Vissotto, co jednak – jak widać, nie przeszkodziło im dopisać do konta kolejnych zwycięstw…

Brak Vissotto nie był jakoś szczególnie odczuwalny. Jego zastępcy spisywali się na parkiecie bez zarzutu. Mówiąc jeszcze personalnie o zawodnikach Brazylii, moim zdaniem warta podkreślenia, była dobra dyspozycja Giby. Chyba zarówno kibice, jak i my, już dawno nie widzieliśmy go grającego tak dobrze. Był jednym z wyróżniających się siatkarzy.

Myślisz, że rezultat waszego drugiego meczu "podciągnąć" można pod zmęczenie fazą interkontynentalną?

Nie, ciężko zwalać tu winę na zmęczenie. Wiadomo, każdy jest zmęczony, ale również inne drużyny muszą się przemieszczać, spędzać wiele godzin w samolotach. Pod tym względem, sytuacja każdej z drużyn jest taka sama. Fakt naszej porażki 0:3, zdecydowanie nie chciałbym tutaj tłumaczyć zmęczeniem.

Mimo niekorzystnych wyników obu spotkań, Spodek – zgodnie z zapowiedziami "odleciał". Doping zgromadzonej tłumnie publiczności, był przez was odczuwalny?

Oczywiście, zarówno w środę, jak w i czwartek odczuwaliśmy doping przybyłych kibiców. Kiedy gra się w Spodku, atmosfera jest niesamowita, przechodzą aż ciarki. Generalnie, wszędzie w Polsce jest wspaniały klimat do gry, ale w Spodku jest on naprawdę wyjątkowy. To wspaniałe przeżycie, móc wystąpić dla takiej publiczności.

Powiedz, jak funkcjonuje wasz zespół pod wodzą trenera Anastasiego? Jak ty się w nim odnajdujesz?

Nasza drużyna niejednokrotnie pokazała już w tym sezonie reprezentacyjnym, że jest w niej potencjał. Potrafiliśmy walczyć, potrafiliśmy grać naprawdę dobrze. Każdy w zespole ma swoją rolę i każdy usiłuje wypełniać ją jak najlepiej. Ja również, jak tylko mogę, tak staram się wywiązywać w pełni z powierzonych mi zadań.

Z jakimi założeniami planujecie wyjść na parkiet gdańskiej Ergo Areny?

Na pewno z takimi jak zawsze, będziemy chcieli wygrać każde jedno spotkanie, grając na właściwym, dobrym poziomie. Jeżeli nasza gra wyglądać będzie tak jak chcemy, jeśli pokażemy jak potrafimy grać, a potrafimy grać bardzo fajnie, jestem dobrej myśli. Według mnie mamy szansę, żeby ugrać coś na turnieju Final Eight w Gdańsku.

Możesz obiecać, że dacie z siebie dwieście procent, że dacie z siebie jeszcze więcej jak do tej pory?

Prawda jest taka, że zawsze dajemy z siebie maksimum, ale po prostu – nasza gra nie zawsze się układa tak, jak tego byśmy sobie życzyli. Czasem trafia się słabszy dzień, coś zawodzi. Co dokładnie? Tak naprawdę ciężko to wytłumaczyć… Tak czy inaczej, każdy z nas zawsze daje z siebie tyle, ile potrafi. I tak będzie też tym razem.

Zostawiając już temat reprezentacji. Co skłoniło cię do zamiany kędzierzyńskiej ZAKSY na włoską Andreoli Latinę?

Na Andreoli Latinę zdecydowałem się szybko, jak tylko pojawiła się sposobność gry w tym klubie. Na pewno jednym z powodów takiej właśnie mojej decyzji była osoba trenera Silvano Prandiego. Innym powodem była szansa sprawdzenia się w innym kraju i ciekawość – chęć spróbowania "chleba" z nieco innego "pieca". Jestem bardzo zadowolony z tego, jak to wszystko się potoczyło, z tego, że będę grał we Włoszech.

* Rozmawiała Sylwia Kuś – przegladligowy.com

źródło: przegladligowy.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-07-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved