Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Bartosz Kurek: Przepraszam wszystkich kibiców

Bartosz Kurek: Przepraszam wszystkich kibiców

fot. archiwum

Po fatalnym spotkaniu z Brazylią biało-czerwoni znów musieli przełknąć gorycz porażki. - Chciałbym przeprosić wszystkich kibiców, którzy byli dziś na meczu i musieli to oglądać - powiedział tuż po meczu przyjmujący polskiej reprezentacji Bartosz Kurek.

Naszym siatkarzom, niestety, nie udało się pokonać świetnie dysponowanej Brazylii. Zawodnicy trenera Bernardo Rezende nie dali Polakom żadnych szans i we wczorajszym spotkaniu to oni brylowali w każdym elemencie. – Prosta jest praca rozgrywającego w reprezentacji Brazylii – mówił Marlon, najbardziej wartościowy zawodnik meczu – My mamy świetnych skrzydłowych, którzy potrafią wyczyniać cuda i wtedy łatwiej się wygrywa. Poza tym, dziś zagraliśmy bardzo dobry mecz. Przede wszystkim zagrywką zmusiliśmy naszych przeciwników do błędów i od początku narzuciliśmy swój rytm. Pokazaliśmy także przed tą wspaniałą publicznością na co stać reprezentację Brazylii. Zawodnicy z Ameryki Południowej już dawno mogli być pewni swego udziału w Final Eight i jak przyznaje rozgrywający Canarinhos – Głowy mamy już nastawione na finał. Zawodnik wspomina także nie do końca udane mecze ze Stanami Zjednoczonymi, które – jak twierdzi – „ustawiły” wynik dwumeczu w Polsce – Już po tych spotkaniach rozmawialiśmy i ustaliliśmy, jak mamy zagrać tutaj, aby pozytywnie zareagować na tą porażkę.

Niewesołe miny gościły na twarzach polskich zawodników. Nie tylko zresztą po zakończonym spotkaniu, bo także na parkiecie wśród całej szóstki nie było widać entuzjazmu, tej potrzebnej sportowej złości. – Ja przede wszystkim chciałbym przeprosić za własną postawę, bo jestem nią bardzo zawiedziony – tłumaczył Bartosz Kurek. – Nie wiem, skąd taka obniżka mojej formy, ale jest jeszcze parę dni do finału w Gdańsku i mam nadzieję, że uda się to naprawić. Nie czuję się zmęczony bardziej od Giby czy Dantego, ale po prostu moje umiejętności jeszcze  im nie dorównują, a dziś było to widać doskonale – otwarcie przyznał zawodnik. Miejmy nadzieję, że wczorajsza postawa całej drużyny nie wpłynie bardzo znacząco na ich psychikę i nie zachwieje ich pewnością siebie. W końcu po dość negatywnie zakończonych rozgrywkach grupowych czeka Polaków faza finałowa. – Myślę, że nie ma się o co martwić. My doskonale zdajemy sobie sprawę na co nas stać i gdzie jeszcze możemy coś poprawić. Szczerze mówiąc, chyba nikt nie oczekiwał, że w meczach z Brazylią, to my będziemy cztery razy górą. Walczyliśmy w trzech, ale dziś nie udało się dorównać poziomem. Myślę, że powinniśmy się skoncentrować na pozytywnych aspektach tych rozgrywek grupowych, a o dzisiejszym meczu po prostu zapomnieć – zakończył młody przyjmujący, który zdecydowanie nie należał do czołowych zawodników.

– Ciężko gra się przeciwko takiej Brazylii jak dzisiaj. My musimy sobie zwycięstwa wywalczyć na boisku, nie może być tak, żeby ktoś nam je dawał. Zrobiliśmy co mogliśmy, ale dziś ubolewamy nad tym spotkaniem – otwarcie przyznał atakujący polskiego teamu, Zbigniew Bartman. Twierdzi on także, że Brazylijczycy mają naprawdę spory potencjał w wielu zawodnikach, którymi trener Rezende może spokojnie rotować. – Szkoleniowiec Brazylii ma wielki spokój, ponieważ może powołać do gry pierwszą, drugą a nawet trzecią „szóstkę” i wszyscy zawodnicy będą prezentować podobny poziom. To jest tak zwany „cud Brazylii”, gdzie zawodników światowej klasy nie brakuje. W całym tournée, jakie odbyli nasi zawodnicy podczas tych sześciu weekendów fazy grupowej, jest sporo pozytywnych aspektów. Zaznaczmy, że to właśnie Polacy mieli najsilniejszą grupę wraz z mistrzami olimpijskimi i mistrzami świata na czele, a mimo to – szczególnie z tymi pierwszymi – potrafili wygrywać. – Graliśmy spotkania na bardzo wysokim poziomie, ale i zdarzyło się słabsze – takie jak dziś. Pokazało nam to, nad czym jeszcze musimy popracować, ale mimo wszystko uważam, że jesteśmy dobry zespołem, który umie grać w siatkówkę. W finale w Gdańsku nie będziemy „kopciuszkiem”. Na pewno udowodnimy, że nie znaleźliśmy się tam tylko dlatego, że jesteśmy organizatorem – dodał Bartman.



Niewątpliwie najjaśniejszym punktem, szczególnie w trzeciej partii, był debiutujący w drużynie narodowej Michał Kubiak. Przyjmujący w obu meczach pokazał się z bardzo dobrej strony, a dziś przez chwilę przejął nawet rolę lidera. Widocznie chciał poderwać swój zespół do walki i kilkakrotnie popisał się efektownymi akcjami. – Pierwsze dwa sety na pewno nie wyglądały tak, jakbyśmy chcieli. Brazylijczycy nas zmiażdżyli. Próbowaliśmy się podnieść w trzecim secie, niestety, nie udało się, ale mam nadzieję, że to nie jest jakiś zły prognostyk przed finałem. W środowym meczu trener Andrea Anastasi szukał kontaktu z zawodnikami czy pozytywnych, ale także negatywnych reakcji. Wczoraj natomiast zdarzyło się kilka razy, że szkoleniowiec nie powiedział do swoich siatkarzy ani słowa. Czy nie przyniosło to zatem negatywnego skutku? – Myślę, że nie, ponieważ każdy na boisku wiedział, co ma robić i każdy chciał dać z siebie wszystko, pokazać na co go stać. Brazylia jest taką drużyną, która nie pozwoliła nam dziś na dużo, przez co nie mogliśmy rozwinąć skrzydeł. W fazie finałowej, która rozpocznie się już w środę, nie spotkamy się z Canarinhos, ale na drodze do „czwórki” mogą stanąć nam Rosjanie czy Włosi. Jak zapewnia Kubiak ze wszystkimi przeciwnikami walka będzie trwała do samego końca. – Nie mogę obiecać wyniku, bo tego w sporcie nie da się przewidzieć, natomiast mogę powiedzieć tylko tyle, że nie poddamy się i będziemy starać się wygrać z każdym z tych zespołów.

źródło: inf. własna, Polsat Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-07-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved