Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. C: Druga wygrana Argentyny, udany rewanż Serbów

LŚ, gr. C: Druga wygrana Argentyny, udany rewanż Serbów

fot. archiwum

W dobrych nastrojach siatkarze z Argentyny mogą wyjechać z Finlandii. Po wczorajszej wygranej w pięciu setach dziś pokonali podopiecznych Daniela Castellaniego w trzech partiach. W drugim meczu Serbia pewnie pokonała Portugalię.

Pierwszy punkt w premierowej odsłonie spotkania zdobyli Argentyńczycy, po skutecznym ataku Facundo Conte na kontrze. Kolejny, drugi punkt dla reprezentacji gości ponownie zdobył Conte, lecz chwilę po tym zagrywkę zepsuł De Cecco, doprowadzając do remisu. Kolejne dwa „oczka" na swoim koncie podopieczni Webera również zawdzięczają młodemu przyjmującemu, który najpierw punktował na prawym skrzydle a następnie popisał się efektownym pajpem. Finowie odpowiedzieli na to atakiem Mikko Oivanena. W kolejnych dwóch akcjach nie do zatrzymania był Quiroga, po czym siatkarze z Ameryki Południowej, znakomicie odczytując zamiary Esko, zablokowali Siltalę. Na pierwszą przerwę techniczną, po zbiciu ze środka Pablo Crera, goście schodzili z trzypunktową przewagę. Po przerwie kibice byli świadkami długiej wymiany, którą na korzyść swojej drużyny rozstrzygnął Siltala, atakując po prostej. Tuż po tym Mikko Oivanen utrudnił swym rywalom wyprowadzenie akcji posyłając im trudną zagrywkę, a po chwili popisał się asem serwisowym, doprowadzając do wyrównania. Sole wyprowadził swą drużynę na prowadzenie (10:11), lecz gospodarze natychmiast odpowiedzieli na to zagranie skutecznym atakiem ze skrzydła. Od tej pory gra toczyła się punkt za punkt. Kolejną długą wymianę tym razem rozstrzygnęli na swą korzyść Argentyńczycy po zbiciu Quirogi z lewego skrzydła (13:14). Na drugą przerwę techniczną, przewagi po akcji zakończonej przez Pereyrę, goście schodzili z jednym „oczkiem". Tuż po powrocie na boisko, Quiroga zameldował się, obijając fiński blok. Wówczas o czas poprosił Daniel Castellani. Przerwa przyniosła spodziewany efekt, gdyż tuż po niej zagrywkę w aut posłał Pablo Crer. Podobny błąd po drugiej stronie siatki popełnił Siltala, by chwilę później dwukrotnie popisać się efektownym atakiem ze środka drugiej linii, niwelując przewagę rywali do zaledwie jednego „oczka" (18:19). Kilka akcji później Pereyra popisał się mocną zagrywką, która dała Argentyńczykom kontrę. Finowie, mimo iż podbili atak Conte, to zostali zatrzymani blokiem i tracili już trzy punkty do przeciwników (19:22). Po przerwie na żądanie Castellaniego, Pereyra posłał jego podopiecznym nieprzyjemną zagrywkę, z którą ci nie potrafili sobie poradzić (23:19). Piłkę setową dał siatkarzom z Ameryki Południowej atak Crera ze środka. Zawodnik ten w identyczny sposób zakończył także pierwszą partię.

Drugiego seta od błędu na siatce rozpoczął Facundo Conte. W kolejnych akcjach zaś Siltala nie potrafił przebić się przez szczelny argentyński blok (1:1) a chwilę później blokowany był Hietanen. Niezawodny Mikko Oivanan szybko jednak doprowadził do wyrównania (2:2). Ponowne prowadzenie dał swojej ekipie Sole, popisując się fantastycznym atakiem ze środka. W tej fazie seta gospodarze całkowicie nie radzili sobie z kończeniem swych akcji, ich rywale zaś punktowali bądź to w elemencie ataku bądź bloku (3:5). Kilka chwil później podopieczni Daniela Castellaniego całkowicie zniwelowali straty po ataku Siltali a po błędzie Quirogi wyszli na prowadzenie (7:6). Kapitan Argentyńczyków szybko jednak zrehabilitował się, doprowadzając do ponownego remisu. Goście po pierwszej przerwie technicznej znów prowadzili dwoma punktami, lecz najpierw skuteczny atak Mikko Oivanena a następnie błąd własny podopiecznych Javiera Webera, doprowadziły do kolejnego remisu. Czytelne rozegranie Mikko Esko i szczelny blok gości dały im dwupunktowe prowadzenie (9:11). Mądra gra Argentyńczyków w obronie i na siatce sprawiły, że to oni na drugą przerwę techniczną schodzili z przewagą trzech „oczek". Po udanych atakach Hietanena i Siltali Finowie szybko zniwelowali straty, a blokując Conte na kontrze doprowadzili do wyrównania, po czym wyszli na prowadzenie po błędzie własnym Pereyry (17:16). Argentyńczycy odpowiedzieli udanym zbiciem ze środka, lecz fenomenalny atak Oivanena i as serwisowy Hietanena dały gospodarzom dwupunktową przewagę. Kombinacyjna gra De Cecco i uruchamianie środka na niewiele się zdały, Finowie utrzymywali swą przewagę a pomyłka Pereyry sprawiła, że wyszli na trzypunktowe prowadzenie. Punktowy atak Sole i dwa znakomite bloki w wykonaniu Argentyńczyków, pozwoliły im doprowadzić do remisu (23:23). Mimo iż gospodarze, po ataku Oivanena, mieli już piłkę setową, ich przeciwnicy z Ameryki Południowej nie stracili zimnej krwi, i dzięki świetnemu zbiciu piłki przez Quirogę triumfowali również w drugiej odsłonie spotkania.

Trzeciego seta zainaugurował efektowny atak Conte z lewego skrzydła, na który natychmiast odpowiedzieli gospodarze. Ponowne znakomite zbicie byłego przyjmującego Maceraty a w kolejnej akcji niesamowite obrony Lopeza, dające gościom kontrę zakończoną przez Quirogę, przyniosły podopiecznym Javiera Webera dwupunktowe prowadzenie (2:4). Niemoc w ataku Finów i wyśmienite czucie w bloku siatkarzy z Ameryki Południowej pozwoliły uzyskać gościom cztery „oczka" przewagi na pierwszej przerwie technicznej. Po powrocie na boisko skutecznym zbiciem ze środka zameldował się Shumov. Kolejne akcje przyniosły wymianę potężnych ciosów po obu stronach siatki. Długa wymiana ataków, wyśmienite obrony i posłanie piłki w aut przez Siltalę, a następnie skuteczny blok Argentyńczyków dały gościom pięć „oczek" przewagi (7:12). W kolejnej fazie seta kibice byli świadkami wielu zepsutych zagrywek. Tę złą passę przerwał dopiero Pereyra, na co Finowie odpowiedzieli skutecznym atakiem Shumova ze środka. Kolejna akcja jednak należała do argentyńskich zawodników – ich kapitan popisał się potężnym atakiem ze skrzydła, dającym im pięciopunktowe prowadzenie na drugiej przerwie technicznej. Dwie skuteczne akcje w wykonaniu Siltali (13:16), zmusiły Javiera Webera do poproszenia o czas. Tuż po tym skutecznym atakiem a następnie blokiem popisał się Lehtonen, niwelując straty do dwóch punktów (15:17). Znakomitym, technicznym atakiem odpowiedział na owe zagrania Facundo Conte. Następne akcje należały do Sebastiana Sole, który najpierw punktował w elemencie ataku a później bloku, dzięki czemu jego drużyna ponownie wyszła na czteropunktowe prowadzenie (16:20). Błędy zagrywki po stronie gospodarzy i as serwisowy Sole sprawiły, że przewaga siatkarzy z Argentyny wzrosła do sześciu „oczek". Piłkę meczową podopiecznym trenera Webera dał Quiroga a seta i zarazem cały mecz zakończył Hietanen, serwując w siatkę.



Po meczu powiedzieli:
Daniel Castellani (trener reprezentacji Finlandii): – Argentyna oba spotkania zagrała bardzo dobrze. My dziś w drugim secie mieliśmy szanse by wygrać, ale ostatecznie nasi rywale przejęli inicjatywę, co było kluczowe dla wyniku meczu. Zagraliśmy dobrze także w pierwszej partii, ale to było zbyt mało, by zwyciężyć.

Mikko Esko (kapitan reprezentacji Finlandii): – Zaczęliśmy dużo lepiej niż wczoraj, poprawiliśmy przyjęcie i atak w porównaniu do pierwszego meczu. Argentyna natomiast świetnie zagrała w obronie, ci zawodnicy podbili mnóstwo niesamowitych piłek. My powinniśmy wziąć z nich przykład jeżeli chodzi o ten element gry, ponadto powinniśmy wyciągnąć wnioski ze swoich błędów. Nasza gra dziś zbyt mocno falowała.

Javier Weber (trener reprezentacji Argentyny): – Zagraliśmy dziś najlepsze spotkanie w tegorocznej edycji Ligi Światowej. Nasza defensywa była fantastyczna. To ważne, że poprawiliśmy naszą grę w stosunku do tego, co pokazaliśmy wczoraj.

Rodrigo Quiroga (kapitan reprezentacji Argentyny): – Pierwszy set był dla nas trudny, ponieważ lepiej zaczęli go Finowie. Zwycięstwo w drugiej partii było dla nas niezwykle ważne, biorąc pod uwagę aspekt psychologiczny, i zapewniło nam dobry start w kolejnej odsłonie. Dziś znakomicie funkcjonowała nasza formacja blok-obrona. Zajęliśmy pierwsze miejsce w grupie, ale wciąż czekają nas trudne mecze do rozegrania.

Finlandia – Argentyna 0:3
(21:25, 24:26, 19:25)

Składy zespołów:
Finlandia: Esko (1), Siltala (10), Hietanen (6), Oivanen Ma (4), Oivanen Mi (14), Shumov (4), Sammelvuo (libero) oraz: Tervaportti, Tuominen, Kunnari, Lehtonen (2)
Argentyna: Quiroga (12), Conte (16), Sole (11), Perreyra (12), Crer (9), De Cecco (1), Lopez (libero)


Premierowa odsłona spotkania została zainaugurowana mocnymi zagrywkami zawodników po obu stronach siatki. Na pierwszej przerwie technicznej Serbowie osiągnęli trzypunktowe prowadzenie, które zawdzięczali świetnym serwisom Podrascanina oraz blokom Stankovicia i Nikicia. Fantastycznymi atakami popisywał się także Sasa Starović, jednakże Portugalczycy niemal natychmiast odrobili straty, po czym na drugą przerwę techniczną to oni właśnie schodzili z dwoma „oczkami" przewagi. Po czasie na żądanie Kolakovicia mocnym zbiciem popisał się Kovacević, niwelując straty do zaledwie jednego punktu. Portugalczycy mieli już dwie piłki setowe, gdy w polu serwisowym pojawił się Marko Podrascanin, posyłając swym rywalom asa. Partię zakończył efektownym atakiem Sasa Starović.

Drugą partię dwoma skutecznymi atakami zainaugurował Sasa Starović. Asa serwisowego dołożył do tego Dragan Stanković i gospodarze prowadzili już 3:0. Chwilę po tym pojedynczym blokiem na Joao Jose popisał się Marko Podrascanin, zmuszając trenera Portugalczyków do poproszenia o czas. Przerwa nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, gospodarze nie byli w stanie przebić się przez szczelny serbski blok. Dopiero po fantastycznym rozegraniu Tiago Violasa, który całkowicie wyczyścił siatkę Cruzowi, ten zdobył pierwsze „oczko" dla swej ekipy (5:1). Chwilę po tym znakomite zagrania podopiecznych trenera Kolakovicia przyniosły im aż sześciopunktowe prowadzenie na pierwszej przerwie technicznej. Po powrocie na boisko jeden punkt zdobyli goście, lecz po dwóch skutecznych blokach Serbowie zwiększyli swą przewagę do siedmiu „oczek". W kolejnej akcji piłkę plasował Podrascanin, zaskakując tym rywali (11:3). Po przerwie o jaką poprosił Juan Diaz, asem serwisowym popisał się Nikola Kovacević. Następnie w ataku punktował Malveiro, a Sequeira w zagrywce (12:6). Chwilę później atakujący z Półwyspu Iberyjskiego zameldował się na prawym skrzydle, popisując się punktowym atakiem. (13:7). Następne akcje również należały do siatkarzy drużyny gości, najpierw punkt zdobył Valdir a następnie Malveiro zablokował Stankovicia. To zmusiło Kolakovicia do poproszenia o czas, po którym kolejne dwa punkty padły łupem jego podopiecznych (16:10). Kilka chwil później środkowy Lube Maceraty zrehabilitował się najpierw efektownym zbiciem piłki a następnie asem serwisowym (19:11). Natychmiast odpowiedział na to Sequeira, punktując na lewym skrzydle (19:12). Tuż po tym Serbowie, mimo fantastycznych obron, nie wykorzystali kontry, posyłając piłkę w aut a później nie potrafili zatrzymać portugalskiego atakującego (21:15). Tę złą passę przerwał Kovacević, atakując po przekątnej. Szesnaste „oczko" dla swej drużyny zdobył Lopes. Piłkę setową Serbom dał skuteczny atak Stankovicia a partię zakończył Joao Jose, psując zagrywkę.

Trzecią partię otworzył punktowy ataka Flavio Cruza, na który Vlado Petković odpowiedział, posyłając piłkę do Stankovicia. Kolejna akcja również należała do gospodarzy (2:1). Tuż po tym obie drużyny grały punkt za punkt, a po ataku Starovicia najpierw w taśmę a później w aut oraz po znakomitym plasie Lopesa, Portugalczycy wyszli na trzypunktowe prowadzenie (3:6). As Malveiro po czasie na żądanie Kolakovicia i zepsuta zagrywka przez Kovacevicia, sprawiły, że goście na pierwszą przerwę techniczną schodzili z czteropunktową przewagą. Po powrocie na boisko wyśmienitym atakiem po przekątnej zameldował się Nikić. Po ataku Stankovicia, którego Portugalczycy, mimo poświęcenia nie zdołali podbić, ich przewaga stopniała do zaledwie dwóch „oczek" (8:10). Kilka chwil później mocnym zbiciem piłki popisał się Marko Podrascanin, niwelując stratę punktową (11:12). Tuż po tej akcji gra Serbów zupełnie się posyłała, nie byli w stanie skończyć swych ataków, zaś Portugalczycy bezwzględnie to wykorzystywali. Po bloku na Staroviciu zwiększyli swój dystans do rywali do czterech „oczek" (12:16). Po zepsutej zagrywce Gaspara, asem serwisowym popisał się Nikić (16:19). Błędy własne Serbów nie pozwoliły im jednak na dogonienie przeciwników, którzy fenomenalnie spisywali się w obronie, co znów przekładało się na efektywne kontry w ich wykonaniu (18:22). Sytuacja uległa zmianie w samej końcówce seta kiedy to znakomity atak Dokicia i posłanie piłki w aut przez Lopesa a następnie efektowny blok Serbów pozwoliły im zmniejszyć dystans do Portugalczyków do jednego „oczka" (22:23). Kilka chwil później punk z ataku zdobyty przez Stankovicia sprawił, że na tablicy wyników widniał remis (25:25). Atak po bloku w aut Gaspara dał gościom kolejną piłkę setową, którą gospodarze wybronili za sprawą znakomitej postawy Dokicia. Wykorzystanie przez Petkovicia na kontrze swego środkowego, Marko Podrascanina, przyniosło Serbom meczbola. Środkowy rozstrzygnął losy spotkania na korzyść swej drużyny, punktując blokiem w ostatniej akcji meczu.

Po meczu powiedzieli:
Joao Jose (kapitan reprezentacji Portugalii): – Gratuluję Serbom dzisiejszego zwycięstwa. My właściwie przegraliśmy mecz w pierwszym secie, kiedy nie mieliśmy wystarczająco siły by rozstrzygnąć go na swą korzyść i prowadzić w spotkaniu. Myślę, że dał o sobie znać tutaj nasz brak doświadczenia i to właśnie on nie pozwolił nam wygrać. Jestem jednak dumny z tego, co dziś pokazaliśmy, a była to ładna, czysta gra i myślę, że wszyscy możemy być z tego zadowoleni.

Bojan Janić (kapitan reprezentacji Serbii): – Dziękuję za gratulacje. Wygląda na to, że musieliśmy przegrać mecz, żeby uświadomić sobie, że kolejny możemy wygrać. Obie drużyny zagrały naprawdę fantastyczne spotkanie, ale myślę, że doświadczenie i szczęście były po naszej stronie. Muszę też podziękować Marko Podrascaninowi, który wykonał świetną robotę, pozwalając reszcie drużyny zagrać bez presji.

Juan Diaz (trener reprezentacji Portugalii): – Przede wszystkim chciałbym pogratulować reprezentacji Serbii. Dziś zagraliśmy inny mecz niż wczoraj, inne były warunki gry – trudne i ciężkie dla nas, zwłaszcza w pierwszym secie, kiedy to nie potrafiliśmy wybronić wyśmienitych serbskich ataków i zagrywek. To Serbowie kontrolowali przebieg całego spotkania.

Igor Kolaković (trener reprezentacji Serbii): – Dziękuję za gratulacje. Trudno zapomnieć o wczorajszej porażce. Dziś jesteśmy bardzo zadowolenie ze zwycięstwa, ona pozostawiła nas w grze, w dalszej walce o awans do finałów. Nie spodziewałem się takiego falowania naszej gry, zwłaszcza że cała drużyna jest niezwykle zmotywowana. Wciąż jednak mamy czas by grać coraz lepiej. Od samego początku rozgrywek tegorocznej Ligi Światowej gramy pod ogromny ciśnieniem, lecz mimo to zdołaliśmy dziś zwyciężyć.

Serbia – Portugalia 3:0
(26:24, 25:18, 29:27)

Składy zespołów:
Serbia: Kovacevic(10), Petkovic (2), Stankovic (12), Nikic (9), Starovic (13), Podrascanin (12), Rosic (libero) oraz: Janic, Dokić (3)
Portugalia: Malveiro (7), Violas (1), Jose (10), Sequeira (9) Cruz (11), Lopes (5), Teixeira (libero) oraz: Fidalgo, Gaspar (6)

Zobacz również:
Wyniki 3.kolejki  i tabela gr.C Ligi Światowej

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-06-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved