Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. B: Rosjanie wciąż nie do zatrzymania, horror dla Niemców

LŚ, gr. B: Rosjanie wciąż nie do zatrzymania, horror dla Niemców

fot. archiwum

Reprezentacja Bułgarii po raz drugi musiała uznać wyższość Rosjan, ponownie przegrywając w trzech setach. Rosjanie wciąż pozostają niepokonani, a w drugim meczu tej grupy Niemcy po zaciętym, pięciosetowym boju pokonali Japonię.

Od jednopunktowego prowadzenia zaczęła się dzisiejsza bułgarsko-rosyjska potyczka. Niestety, po kolejnych błędach przyjęciu Todora Aleksiewa i Mateja Kazijskiego szybko zrobiło się 4:1 dla gospodarzy. Rosjanie wykorzystywali wszystkie nadarzające się szanse w ataku. Na środku szalał Aleksander Wołkow, w polu serwisowym Mikołaj Apalikow. Jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną kilka gorzkich słów po zepsutej zagrywce od Radostina Stojczewa usłyszał Todor Todorow. Przy stanie 8:3 z prawego skrzydła nie popisał się Władimir Nikołow, kończąc atak w siatce i powoli pogrążając swoją drużynę. Także Matej Kazijski nie brylował w ataku, jego kiwki nie znajdowały miejsca w polu rywala. Kolejne punkty po drugiej stronie siatki zdobywał Maksim Michajłow. Na pomoc swojej drużynie trener Stojczew wysłał Walentina Bratoewa i Tswetana Sokołowa, dając chwilę wytchnienia Nikołołowi i Aleksiewowi. Niezłą serią na zagrywce popisał się młody bułgarski atakujący, ale przewaga Sbornej była miażdżąca. Wynik 18:8 pozwalał gospodarzom grać odważnie i kombinacyjnie. Środek siatki zupełnie opanował Wołkow 19:12. Miejsce na ławce rezerwowych musiał odwiedzić także Kazijski. Mikołaj Penczew z lewego ataku zmusił Rosjan do jednego z nielicznych błędów własnych. Kolejne oczka dorzucił jednak z środka Apalikow i pierwszą odsłonę wygrali z ogromną przewagą Rosjanie 25:14.

W drugiej partii goście wyraźnie nabrali ochoty do gry. Przez większość seta to Bułgarzy kontrolowali poczynania na boisku, nie dając Rosjanom wielkiego pola manewru. Od dobrego, soczystego ataku z lewego skrzydła zaczął seta Matej Kazijski. Niedokładne przyjęcie Aleksandra Sokołowa i błąd Denisa Birjukowa nie pozwoliły Rosjanom wyprowadzić własnej akcji i dały Bułgarom drugi punkt. Rosjanie nie tracili jednak kontaktu punktowego z rywalami, co chwilę doprowadzając do remisu. Dopiero po pierwszej przerwie Bułgarzy doskoczyli na 9:4. Z dobrej strony prezentował się pozostawiony na boisku za Aleksiewa – Walentin Bratoew. Na prawym ataku o swoim niebanalnym zasięgu i technice przypomniał sobie Kazijski, dając swojej drużynie kolejne oczka. Tswetanow i Żekow blokiem zdobyli 10. punkt, zamykając Tarasowi Chtejowi wszystkie kierunki w ataku. Bułgarzy nie potrafili jednak wykorzystać swojej przewagi i wygrać seta. Doskonała zagrywka flot Wołkowa pozwoliła Rosjanom wrócić do gry i znów nawiązać równorzędną walkę z Bułgarami. Kluczową wydaje się  akcja Biriukowa, który skończył sytuacyjną piłkę, przebijając się przez potrójny blok, co dało gospodarzom remis 19:19. Grę nerwów w końcówce znów wygrali Rosjanie, blokując na lewym ataku Bratoewa.

Trzeci set okazał się być ostatnim. Po chwilowej niedyspozycji w drugim secie Rosjanie zaczęli znów dominować w każdym elemencie gry. Po błędach własnych Bułgarów gospodarze szybko odskoczyli na trzy oczka. Nawet dużo bardziej kombinacyjna gra ekipy Stojczewa i włączenie w wachlarz zagrań ataku z szóstej strefy Walentina Bratoewa przy stanie 5:3 na niewiele się zdały. Maksim Michajłow z zimną krwią kończył posyłane do siebie piłki, a Bułgarzy stopniowo tracili ochotę go gry. Odpowiedzialność za zdobywanie punktów wziął na siebie Kazijski, zdobywając je z zagrywki przy stanie 14:10 i z pajpa na 15:12, ale tercet Denis Biriukow, Aleksander Wołkow i Maksim Michałjow ani myśleli oddać mu meczowej inicjatywy. Poirytowany Tswetan Sokołow został jedyną bułgarską nadzieją na zwycięstwo. Na dynamiczne ataki z pierwszej (18:15) i drugiej linii (19:16) recepty nie znalazł nawet rosyjski libero. Jak się jednak okazało, nie było to wcale konieczne do zwycięstwa w secie i meczu. Spotkanie zakończył efektowny, potrójny rosyjski blok.



Rosja – Bułgaria 3:0
(25:14, 27:25, 25:20)

Składy zespołów:
Rosja: Apalikow (5), Chtiej (7), Birjukow (10), Butko (1), Michajłow (22), Wołkow (11), Sokołow (libero) oraz Ilinych i Stepanian
Bułgaria: Cwetanow (2), Żekow (2), Kazijski (11), Nikołow (9), Todorow (3), Aleksiew (1), Iwanow (libero) oraz Bratoew G., Bratoew W. (7), Penczew i Sokołow (7)


Dzisiejszego wieczora, w niemieckim Friedrichshafen spotkały się drużyny Japonii i Niemiec, w którym rolę gospodarza odgrywała jednak drużyna azjatycka. Warto przypomnieć, że wszystkie mecze „u siebie" Japończycy rozegrają w tym sezonie wyjątkowo „na wyjeździe", co jest spowodowane jest nieszczęściem jakie nawiedziło w tym roku japońskie wyspy.

Pierwszy set przebiegł pod dyktando naturalizowanych gospodarzy. Początek okazał się dość wyrównany. Nieskończone ataki kapitana drużyny niemieckiej Roberta Kromma przy stanie 8:8, 9:8 czy 11:9 kazał trenerowi Lozano posłać go do kwadratu rezerwowych i do współpracy zaprosić Sebastiana Schwarza. Schwarz niemal zaraz po swoim wejściu popisał się trzema niezłymi zagrywkami, które zmusiły Japończyków do gry piłką sytuacyjną. Odpowiedni rytm gry przywrócili azjatyckiej drużynie Kunihiro Shimizu wespół z Yu Koshikawą. Set zakończył się wynikiem 25:20.

Partia druga to niemal lustrzane odbicie pierwszej odsłony: pozytywnie nastawieni do gry Japończycy, nieco zagubieni na boisku Niemcy, którzy nie potrafili wykorzystać swoich szans. obie drużyny zapisały na swoich kontach po jednej punktowej zagrywce. W drużynie japońskiej: Koshikawa (18:17), w niemieckiej brylował Marus Bohme (19:18). Nawet kilka niezłych ataków Jochena Schopsa nie uratowało europejskiej ekipy od przegrania kolejnego seta.

Partia trzecia początkowo także układała się po myśli podopiecznych trenera Uety. Japoński rozgrywający często uruchamiał swoich środkowych, czy grał szóstą strefą, jednak to walka o każde oczko podopiecznych Raula Lozano okazała się lepszym pomysłem na sukces. Konsekwencja Jochena Schopsa, Stefana Hubnera i Sebastiana Schwarza dała Niemcom upragnione zwycięstwo i pozwoliła walczyć w tym meczu dalej.

Set czwarty przebiegał pod dyktando drużyny niemieckiej, który pozwolił podopiecznym Lozano marzyć o secie piątym i urwaniu Japonii choćby punktu. Nieco świeżości i ochoty do gry wniósł Christian Dunnes.

Set piąty okazał się niezwykle wyrównaną walką. Obie drużyny były bardzo bliskie zwycięstwa, tak w tym secie jak i całym meczu. Rzadko kiedy tie-break grany jest do uzyskania osiemnastu oczek. Hala we Friedrichshafen oszalała z radości, a mecz okazał się bogatym w zwroty akcji i całkiem niezłym poziomem siatkarskim – widowiskiem sportowym.

Niemcy – Japonia 3:2
(20:25, 23:25, 25:23, 25:11, 18:16)

Po meczu powiedzieli:
Tatsuya Ueta (trener Japonii) : – Set pierwszy i drugi zagraliśmy świetnie. W trzecim byliśmy blisko sukcesu, każda drużyna mogła wygrać, ale my przestaliśmy grać swoją siatkówkę

Daisuke Usami (kapitan Japonii) : –  To był świetny mecz dla obu ekip. Niestety, my w trzecim i czwartym secie straciliśmy nasz rytm gry i swoją siłę.

Raúl Lozano (trener Niemiec) : – Chciałbym pogratulować reprezentacji Japonii. Drużyna gości grała dziś świetnie i obie drużyny mogły dziś wygrać. W trzecim secie nie mieliśmy nic do stracenia, ciężko przychodziło nam zdobywanie punktów, ale walczyliśmy o każde oczko. Cieszy mnie zwycięstwo, jest ważne dla każdego z graczy.

Robert Kromm (kapitan Niemiec): –  Na początku nie funkcjonował u nas dobrze żaden element gry, ale odnaleźliśmy się w trzeci secie przez dobre akcje własne. Wszystko mogło się zdarzyć. Japonia zaczęła mocno, wywarła na nas presję, ale potrafiliśmy się odbudować i wygrać.

Zobacz również:
Wyniki 3. kolejki oraz tabela grupy B

źródło: fivb.org, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-06-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved