Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > LE K: Zacięte sobotnie mecze, Turczynki z kompletem punktów

LE K: Zacięte sobotnie mecze, Turczynki z kompletem punktów

fot. archiwum

Aż cztery z sześciu sobotnich spotkań Ligi Europejskiej kobiet zakończyło się dopiero po tie-breaku. W grupie A zwycięstwo odniosły reprezentacje Serbii i Grecji. W grupie B Węgry niespodziewanie wygrały z reprezentacją Czech, w grupie C dominuje Turcja.

Serbia rozpoczęła mecz z wielkim animuszem prowadząc na pierwszej przerwie technicznej 8:4 i 16:9 na drugiej. Serbska rozgrywająca Ana Antonijevic pokazała swoje wysokie umiejętności równomiernie rozdzielając piłki koleżankom. Francuzki popełniały błędy w przyjęciu, gorzej serwowały i także nie mogły znaleźć sposobu na Brizitkę Molnar i Sanję Malagurski i zasłużenie gładko przegrały tę partię.

W drugim secie Serbki nie utrzymały poziomu z poprzedniej partii, popełniały błędy w ataku i Zoran Terzic został zmuszony do dokonania zmian, w szczególności na skrzydłach. Ana Lazarevic zastąpiła Tijanę Malesevic. Tuż przed drugą przerwą techniczną Serbki zbliżyły się na 14:15, ale to było wszystko, na co było stać je w tym secie. Trzeci set był niemal bliźniaczo podobny, do drugiego. Serbki grały bez entuzjazmu, robiły wiele błędów i Francuzki uciekły na 17:13 i nie oddały prowadzenia już do końca.

W czwartym secie Serbki po błędach rywalek odskoczyły na 18:16, i do końca seta starały się go bronić, co im się udało i doprowadziły do piątej partii. W tej Serbki prowadziły już 8:3, ale nie mogły zatrzymać Jeleny Lozancic, która pomogła Francuzkom wyrównać na 11:11. Francja miałą nawet piłkę meczową, ale ostatecznie to Serbki były górą. – To był bardzo ciężki mecz. Jestem bardzo zadowolona z tego zwycięstwa, które jest szczególnie dla tłumu, który przyszedł do nas dzisiaj. Mam nadzieję, że uczymy się na błędach, dlatego, że francuski zespół jest dobry i wiedział, jak skorzystać z naszych słabości – powiedziała Sanja Malagurski.



Pierwszy set chcielibyśmy zapomnieć, ale potem zaczęliśmy grać świetnie i jestem bardzo dumna z mojej drużyny. Serbskie dziewczyny po prostu mają większe doświadczenie w tego typu meczach i myślę, że to była ta różnica – powiedziała trenerka Francji, Fabrice Vial.

Serbia – Francja 3:2
(25:13, 19:25, 19:25, 25:22, 17:15)

Składy zespołów:
Serbia: Malagurski (28), Krsmanović (18), Malesević (11), Molnar (14), Antonijević (6), Rasić (8), Popović (libero) oraz Zivković i Rosić
Francja: Hudima (1), Bauer (23), Lozancic (11), Rybaczewski (11), Faesch (2), Camara (15), Bousquet (libero) oraz Steux, Dascalu i Mauricette

Grecka publiczność mogła być zadowolona oglądając pierwsze zwycięstwo swojej ekipy w tegorocznej edycji LE. Evgenia Tsima, Evangelia Chantava, Georgia Tzanakaki i Evangelia Merteki wniosły spory wkład w to zwycięstwo.Dobrze działąjący blok pozwolił Greczynkom prowadzić w pierwszym secie 8:6, 16:11 i 22:16, a wynik partii ustaliła Georgia Tzanakaki. W drugim secie Greczynki prowadziły już 18:10, ale Hiszpania w dużej mierze dzięki Milagros Collar i Amarancie Fernandez wróciła do gry i wyrównała stan meczu. W trzecim secie Grecja prowadziła już 13:7 i wtedy w pole zagrywki udała się urodzona w Bułgarii Evgenia Tsima i pozostała już w nim do końca seta. Hiszpanki doprowadziły do piątego seta, w którym musiały jednak uznać wyższość rywalek. – Myślałem, że jeszcze długa droga, zanim będziemy w stanie pokonać takie zespoły jak Hiszpania – powiedział trener Dimitris Floros. – Więc to zwycięstwo jest bardzo ważne również dla naszej siły umysłu – dodał. – Grecja zasłużyła na zwycięstwo, my zrobiliśmy zbyt wiele błędów – dodał jego kolega z Hiszpanii, Gido Vermeulen.

Grecja – Hiszpania 3:2
(25:20, 20:25, 25:7, 22:25, 15:12)

Składy zespołów:
Grecja: Kyriakidou (8), Koutouxidou (5), Tzanakaki (15), Tsima (22), Chantava (16), Merteki (14), Mylona (libero) oraz Papafotiou, Gkiouzeli, Giota i Lamprinidou
Hiszpania: Collar (17), Correa (9), Fernandez (16), Sanchez (11), Aranda Munoz (3), Delgado (13), Castano (libero) oraz Barrio, Garcia i Hernandez

Zobacz również:
Wyniki 3. kolejki i tabela gr. A Ligi Europejskiej kobiet


Czeszki dość niespodziewanie uległy Węgierkom w meczu rozgrywanym w Prostejovie, co kosztowało je utratę pierwszego miejsca w grupie B, gdyż w tym samym czasie Bułgarki gładko pokonały Izrael 3:0. Początek meczu stał pod znakiem długich wymian i gry punkt za punkt (7:8). Węgierki miały pierwsze przełamanie i objęły trzypunktowe prowadzenie, jednak dzięki czeskiej rozgrywającej, Sarce Kubinovej, te straty gospodynie szybko nadrobiły. W porównaniu do wczorajszego meczu, przyjezdne zagrały lepiej, zwłaszcza w obronie i wywalczyły sobie wygraną w pierwszej partii.

Podopieczne Zoltana Jokaya wyciągnęły wnioski z pierwszego spotkania i nie dawały czeskim atakującym zbyt łatwo zdobywać punktów, ponadto ich zagrywka sprawiła wiele problemów Helenie Havelkovej, która była daleko od siatki. Drugiego seta trener Jiri Siller rozpoczął od zmian na pozycji rozgrywającej oraz środkowej i na parkiet weszły Lucie Mühlsteinova i Anna Kallistova. W rezultacie Czeszki na pierwszą przerwę techniczną zeszły prowadząc 8:5. Grając skuteczniej blokiem a także korzystając z błędów popełnianych przez rywalki, gospodynie bez większych problemów sięgnęły po zwycięstwo w drugiej partii.

Siatkarki zza naszej południowej granicy zaczęły trzecią odsłonę meczu grając bardzo agresywnie, co spotkało się z odpowiedzią przyjezdnych w dokładnie takim samym stylu. W końcu drużyna z Węgier wyszła na prowadzenie (17:14, 19:16, 20:16), ale gospodynie doprowadziły do wyrównania. Po wielu zmianach prowadzenia i stracie dwupunktowego prowadzenia przez Czeszki, to zawodniczki znad Dunaju wygrały seta 26:24.

Miejscowe miały też wiele problemów w czwartej partii, gdyż po węgierskiej stronie siatki grę zdominowała Rita Liliom. Trener gospodyń zdecydował się na zmiany w składzie i wpuścił na boisko młodziutką Andreę Kossanyiovą. Czeszki przegrywały już 16:21, kiedy to Havelkova i Havlickova wzięły sprawy we własne ręce i doprowadziły do remisu 23:23. Po emocjonującej końcówce seta, to gospodynie sięgnęły po wygraną – 28:26, doprowadzając tym samym do tie-breaka. W decydującej partii, mimo że Czeski prowadziły 8:7 przy zmianie stron, to potem nieco zdekoncentrowały się, podczas gdy Węgierki przejęły kontrolę nas meczem i wygrały 18:16.

To był dla nas wspaniały mecz i jesteśmy bardzo szczęśliwi – powiedział po spotkaniu Zoltan Jokay, trener reprezentacji Węgier – Szkoda, że z tygodnia na tydzień dochodzi w drużynie do kolejnych kontuzji, ale dzisiaj jest dla nas szczęśliwy dzień. – Zagrałyśmy o wiele lepiej niż wczoraj i zaskoczyłyśmy nasze przeciwniczki – dodała kapitan zespołu, Katalin Kiss – Wykorzystałyśmy naszą przewagę, podczas gdy Czeszki nie zawsze były w stanie kontrolować przebieg gry. Niestety kolejna nasza zawodniczka została kontuzjowana, ale jesteśmy zadowoleni ze zwycięstwa.

– Wczoraj Węgierki nie weszły w grę i to samo przytrafiło nam się dzisiaj – powiedział trener czeskiej reprezentacji, Jiri Siller – Nie byliśmy w stanie kontrolować gry w końcówkach setów i nawet nie potrafiliśmy wykorzystać kontuzji jednej z ich najlepszych zawodniczek. Kapitan Helena Havelkova dodała: – Zagrały dzisiaj perfekcyjną siatkówkę, tak jak my wczoraj. Dzisiaj byłam zmęczona i to samo tyczy się Anety Havlickovej. Popełniłyśmy zbyt wiele błędów i musiałyśmy zapłacić za to cenę.

Czechy – Węgry 2:3
(19:25, 25:18, 24:26, 28:26, 16:18)

Składy zespołów:
Czechy:
Barborkova (11), Pastulova (12), Havlickova (20), Kubinova (3), Svobodnikova (12), Havelkova (23), Jasova (libero) oraz Kossanyiova, Melicharkova, Kallistova (1), Vanzurova i Muhlsteinova (3)
Węgry:
Liliom (16), Jozsa (15), Miklai (11), Horvath (23), Filipovics (13), Milovits (1), Kotel (libero) oraz Degi (1), Melendez, Vatai (libero) i Kiss (1)

Bułgarki pewnie sięgnęły po zwycięstwo w drugim starciu z siatkarkami z Izraela. Podopieczne Dragutina Balticia nie popełniły tylu błędów, co wczoraj i nie musiały gonić wyniku, co przydarzyło się w piątkowym meczu, kiedy przegrywały już 0:2. Ponadto Baltic na pozycji atakującej postawił w tym spotkaniu na Emilię Nikołową zamiast na Tanyę Sabkową i Nikołowa odwdzięczyła się zdobywając najwięcej punktów dla swojej drużyny. Bardzo dobre spotkanie rozegrała też rozgrywająca Diana Nenowa.

Gospodynie od początku meczu potrafiły znaleźć sposób na ataki Tatiany Artmenko i Anny Velikij, także kapitan izraelskiego zespołu, Tatjana Frage-Gerber, nie mogła wiele zrobić, by zmienić przebieg gry i Bułgarki w rezultacie wygrały pierwszego seta 25:22. Podopieczne Arie Selingera próbowały przyspieszyć tempo gry, ale ze skutecznymi: Ewą Janewą, Dobrianą Rabadziejewą i Straszimirą Filipową, to Bułgaria dyktowała tempo gry i wygrała także drugą partię. Trzeci i ostatni set był całkowicie zdominowany przez gospodynie, które pozostały skoncentrowane i nie dały Izraelkom szans na odwrócenie wyniku.

Bułgaria – Izrael 3:0
(25:22, 25:19, 25:16)

Składy zespołów:
Bułgaria: Nenowa, Filipowa S. (12), Rusiejewa (5), Rabadziejewa (13), Janewa (15), Nikołowa (14), Filipowa M. (libero) oraz Zarkowa (1), Kitipowa
Izrael: Frage-Gerber, Velikij (14), Birman- Visotsky (2), Ponte (2), Farhi (8), Artmenko (10), ZInober (libero ) oraz Arazi (3), Haim (1), Vinarsky (1), Szebotarow, Dewasz (1)

Zobacz również:
Wyniki 3. kolejki i tabela gr. B Ligi Europejskiej kobiet


Ostatni raz, kiedy reprezentacje Białorusi i Rumunii grały ze sobą, przytrafił się w 2007 roku podczas kwalifikacji do mistrzostw Europy. Wtedy górą była Białoruś i na pewno Rumunki chciały się za tamtą porażkę zrewanżować. Jednak spotkanie rozpoczęło się po myśli gospodyń, które prowadziły w pierwszej partii już 21:15, by ostatecznie wygrać ją 25:20.

W drugim secie sytuacja uległa radykalnej zmianie, po serii skutecznych bloków Rumunek i asach serwisowych Daiany Muresan. To właśnie środkowe były głównymi aktorkami spotkania. Alena Hendzel po stronie Białorusi i Nneka Obiamaka Onyejekwe dla Rumuni, zdobyły dla swoich drużyn odpowiednio 17 i 20 punktów. W piątej partii na boisko w drużynie rumuńskiej wróciła rozgrywająca Diana Neaga i m.in. dzięki jej grze, drużyna odniosła w tej partii zwycięstwo.

– Jestem bardzo szczęśliwy, że dzisiaj wygraliśmy. Mieliśmy podczas gry trochę problemów, ale umieliśmy sobie z nimi poradzić. W trudnych sytuacjach nieocenione okazywały się nasza kapitan i rozgrywająca Neaga – powiedział po meczu trener reprezentacji Rumunii, Darko Zakoc.

Nie jesteśmy zadowoleni, bo naprawdę sporo się przygotowywaliśmy na ten mecz i nie chcieliśmy stracić tutaj w Mińsku żadnych punktów. Ale popełniliśmy zbyt wiele błędów i musimy tego unikać jutro – skomentował trener gospodyń, Viktar Hancharou.

Białoruś – Rumunia 2:3
(25:20, 19:25, 25:22, 16:25, 13:15)

Składy zespołów:
Białoruś: Tumas (7), Palczewskaja (3), Harelik (8), Zakrewskaja (10), Hendzel (17), Kawalczuk (18), Markowskaja (libero) oraz Malasaj (7), Iljuta (1), Karszakewicz (2) i Kuczko
Rumunia: Nemtanu (17), Trica (3), Sobo (1), Neaga (2), Salaoru (1), Onyejekwe (20), Manu (libero) oraz Cazacu (5), Stanciu, Albu (13), Miclea (1) i Muresan (13)

Turczynki wydłużyły swoją dobrą passę w Lidze Europejskiej do sześciu zwycięstw, deklasując ponownie Chorwację. Mimo, że w pierwszym secie kontuzji doznała kapitan gości, Esra Gümüs, to jej koleżanki zupełnie zdominowały tę partię, pokazując przy okazji kawał niezłej siatkówki.

Chorwatki pewniej rozpoczęły drugiego seta, wychodząc nawet na 4 punkty przewagi i pokazując nieco fajnej, kombinacyjnej gry, ale nie potrafiły utrzymać takiego rytmu gry do końca partii. Turczynki oczywiście z tego skorzystały i wygrały także tę odsłonę meczu.

Obraz gry nie zmienił się także w trzecim secie. Przyjezdne kontrolowały grę i wygrały pewnie 25:14. Ponownie Polen Uslupehlivan była najskuteczniejszą zawodniczką tureckiej drużyny, podczas gdy po stronie chorwackiej Hana Cutura z ośmioma punktami była najlepiej punktującą.

– Zagrałyśmy na tyle dobrze, na ile potrafimy – mówiły po meczu gospodynie – ale ten przeciwnik jest poza naszym zasięgiem. Teraz musimy zacząć się przygotowywać na mecze z Białorusią. Selime Ilyasoglu, która zastąpiła kontuzjowaną kapitan Turcji skomentowała: – Jestem wdzięczna organizatorom za wspaniałą robotę, jaką zrobili organizując te mecze. Życzę Chorwacji więcej szczęścia w następnych spotkaniach. Jesteśmy zadowolone, że mogłyśmy wygrać obydwa mecze, tak jak to planowałyśmy przed przyjazdem do Slavonskiego Brodu.

Chorwacja – Turcja 0:3
(15:25, 23:25, 14:25)

Składy zespołów:
Chorwacja: Grbac (2), Dugandzic (4), Fabris (3), Ikić (8), Kovacic (5), Alajbeg (1), Dosen (libero) oraz Kaleb (4) i Cutura (8)
Turcja: Uslupehlivan (13), Toksoy (5), Onal (10), Gumus, Erdem (8), Cemberci (5), Guresen (libero) oraz Aydemir, Ozsoy (1) i Ilyasoglu (6)

Zobacz również:
Wyniki 3. kolejki i tabela gr. C Ligi Europejskiej kobiet

źródło: cev.lu, inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2011-06-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved