Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Zaciężna Resovia powalczy o mistrzostwo?

Zaciężna Resovia powalczy o mistrzostwo?

fot. archiwum

Baranowicz, Cernić, Millar, Ilić - to zawodnicy, którzy opuścili Podkarpacie po tym sezonie. W ich miejsce ściągnięto m.in. Lotmana, Bojicia, Tichacka i Gontariu. Czy ściągnięcie armii obcokrajowców pozwoli Resovii zdetronizować Skrę Bełchatów?

W oknie transferowym przed sezonem 2010/2011 włodarze rzeszowskiego klubu nie szczędzili pieniędzy na ściągnięcie nowych zawodników do klubu. Wśród plejady gwiazd, które pojawiły się na Podpromiu, był dwukrotny mistrz Europy i wicemistrz olimpijski Matej Cernić, namaszczany przez wielu specjalistów następca Valerio Vermiglio – Michał Baranowicz, mistrz olimpijski z Pekinu Ryan Millar i znany wszystkim atakujący reprezentacji Niemiec, Georg Grozer. Po rozczarowującym sezonie, w którym rzeszowianie zdobyli „jedynie” brąz mistrzostw Polski oraz odpadli w półfinałach Pucharu Polski i Pucharu CEV, doszło w ekipie z Podkarpacia do istnej rewolucji kadrowej.

Pierwszym członkiem zespołu, którego osądzono jako winnego niezadowalającej postawy klubu był trener Ljubomir Travica. Słynny Chorwat miał przywrócić Resovii dawny blask i nawiązać do mistrzowskiej tradycji z lat 70 i 80, kiedy Resovia zdobywała tytuły mistrzów Polski i krajowe puchary. Popularny Ljubo wywalczył srebrny i dwa brązowe medale w ciągu trzech lat pracy w Rzeszowie, a to dla włodarzy klubu okazało się zbyt małym dorobkiem, by przedłużyć umowę. W następnej kolejności pożegnano się z tymi, których uważano za największe wzmocnienie i inwestycję, która odpłaci się trofeami, czyli Cerniciem, Baranowiczem i Millarem. Pierwszy z nich na początku sezonu dochodził do siebie po kontuzji i po powrocie do pełnej dyspozycji szczytu swych umiejętności na parkietach PlusLigi nie pokazał w zbyt wielu spotkaniach. Baranowicz, na którego cześć piano pochwalne peany, okazał się mieć w trudnych momentach nieco drżące ręce i gorącą głowę, a w półfinałowej konfrontacji z Pawłem Zagumnym wypadł po prostu blado. Ostatni z wielkiej trójki, Ryan Millar, zaprezentował się na polskich parkietach bardzo solidnie, jednakże w Rzeszowie oczekiwano chyba więcej od mistrza olimpijskiego i dlatego z niego również zrezygnowano. Jedynym zawodnikiem, z którym zdecydowano się przedłużyć umowę, był Georg Grozer. Niemiecki atakujący prezentował najrówniejszą formę, w wielu spotkaniach był zawodnikiem, który „trzymał” atak rzeszowskiego zespołu. Poza tym z klubu po sezonie odszedł kolejny obcokrajowiec – Ivan Ilić. Serbski rozgrywający po czterech latach spędzonych na Podpromiu będzie przez kibiców dobrze wspominany, aczkolwiek na pewno nie stał się ikoną rzeszowskiej siatkówki.

Trenerski wakat w Rzeszowie został szybko załatany – miejsce Travicy zajął jego asystent Andrzej Kowal. Jedne z jego pierwszych słów dotyczących nowych transferów mówiły o tym, iż Resovia będzie ekipą walczaków. Kilka tygodni później, po zakontraktowaniu nowych i przedłużeniu umów z dotychczasowymi graczami można stwierdzić jeden fakt – w Rzeszowie po raz kolejny zbudowano drużynę na bazie zaciężnej armii siatkarzy. Czy po wietrzeniu szatni sprowadzenie czterech nowych siatkarzy z zagranicy to dobry ruch?



Pierwszym nowym nabytkiem rzeszowian okazał się być środkowy Piotr Nowakowski. W Rzeszowie nie ukrywano, że był to transferowy priorytet tego klubu po tym, jak ze składu ubył Millar. Wciąż młody, ale doświadczony „centrale” może stanowić solidne wzmocnienie Asseco na nadchodzące lata. Drugim Polakiem, którego zdecydowano się zakontraktować, był ex-rozgrywający Skry i Farta – Maciej Dobrowolski. Pięciokrotny mistrz Polski na Podkarpacie przybył jednak jedynie po to, by zająć rolę numeru 2 na swojej pozycji. Ostatnim polskim akcentem w Rzeszowie było przedłużenie kontraktu z Wojciechem Grzybem.

Po ostatnich transferach Asseco Resovii można powiedzieć, że w Rzeszowie bardzo spodobał się kierunek niemiecki, a konkretniej miasto Friedrichshafen. W Rzeszowie zadomowił się Grozer, a teraz dołączyli do niego: czeski rozgrywający Lukas Tichacek oraz atakujący z Rumunii, Adrian Radu Gontariu. Obaj są na pewno zawodnikami doświadczonymi i należą do walczaków na boisku, ale czy będą to zawodnicy, którzy zostawią w pokonanym polu bełchatowską Skrę? Gdyby ktoś miał wątpliwości – to nie koniec transferowej ofensywy Asseco Resovii. Do Czecha i Rumuna dołączył jeszcze Czarnogórzec i Amerykanin. Z PAOK-u Saloniki ściągnięto kadrowicza Czarnogóry – Marko Bojicia. MVP fazy zasadniczej greckiej ligi nie jest bliżej znany polskiej publiczności, ale na swoim koncie ma kilka sukcesów z mistrzostwem i wicemistrzostwem swego kraju włącznie. Do renomy Cernicia dużo mu brakuje, ale Bojić może okazać się „strzałem w dziesiątkę”. Drugim przyjmującym, który przybył do Rzeszowa jest Paul Lotman. Amerykanin grający ostatnio w Marmi Lanza Werona wszedł na stałe do reprezentacji kraju dopiero po Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie i aktualnie nie jest zawodnikiem pierwszej ‘6′ w kadrze.

W tym roku wśród zagranicznych nabytków Resovii brak spektakularnych nazwisk, których miejsce zajęli solidni i porządni zawodnicy. Tytuły i trofea zdobyte zapisane w CV gwiazd, które grały w Rzeszowie w zeszłym sezonie, nie dały upragnionego triumfu na którymś z frontów, więc może solidna paczka, zespołowość i walka o każdą piłkę pomoże zakończyć hegemonię Skry? Czy obecne transfery brązowych medalistów PlusLigi będą wystarczające, by wreszcie spełnić marzenia o złotych medalach wielkiej klubowej imprezy? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań stopniowo będziemy otrzymywać wraz z rozpoczęciem rozgrywek w sezonie 2011/2012.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-05-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved