Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. A: Tym razem lepsi Amerykanie

LŚ, gr. A: Tym razem lepsi Amerykanie

fot. archiwum

Po wczorajszym zwycięstwie nad USA reprezentacja Polski dziś musiała przełknąć gorycz porażki. Mistrzowie z Pekinu zagrali o niebo lepiej niż w piątek i po trzech wygranych setach mogli się cieszyć z wygranej. MVP meczu wybrano Williama Priddy'ego.

Spotkanie rewanżowe rozpoczęło się lepiej dla ekipy Polski, która po ataku Michała Ruciaka prowadziła 4:2. Amerykanie szybko jednak odrobili straty i na pierwszą przerwę techniczną ekipy schodziły przy dwupunktowym prowadzeniu gości. Po powrocie na boisko biało-czerwoni zaczęli jednak wracać do gry, głównie dzięki dobrej grze w ataku Zbigniewa Bartmana. Obydwie ekipy myliły się jednak, przez co żadna z ekip nie potrafiła uzyskać większej przewagi. Po błędzie Ryana Millara ekipy zeszły na drugą przerwę techniczną, tym razem przy dwupunktowym prowadzeniu Polaków. Po powrocie na boisko skutecznym atakiem popisał się Bartosz Kurek i o czas poprosił szkoleniowiec reprezentacji USA. Amerykanie zdołali jednak przebudzić się z letargu i dzięki dobrej grze w bloku zaczęli odrabiać straty. Po skutecznym zatrzymaniu Ruciaka  biało-czerwoni prowadzili już tylko 19:18, a o czas poprosił trener Andrea Anastasi . Na niewiele to się jednak zdało, ponieważ William Priddy nadal straszył naszych przyjmujących zagrywką, nasi atakujący nie kończyli piłek, a Łukasz Żygadło nie potrafił skorygować błędów kolegów. Po asie na Bartoszu Kurku o czas poprosił po raz kolejny trener Anastasi (21:19). Po powrocie na boisko kibice mogli oglądać efektowne wymiany. W pierwszej z nich skutecznym atakiem popisał się Kurek, jednak w kolejnych dwóch więcej zimnej krwi zachowali Amerykanie i po kiwce lewą ręka Andersona prowadzili 23:20. Polacy nie potrafili już ułożyć swojej gry i po kolejnym skutecznym ataku tego zawodnika to goście cieszyli się z wygranej 25:22. Duży udział w wygranej Amerykanów miała ich bardzo dobra gra w bloku – aż 6 punktów zdobytych w ten sposób.

Druga odsłona rozpoczęła się od błędu po obu stronach. Pierwsi niemoc przełamali Polacy, którzy po bloku  Grzegorza Kosoka i Kurka na Claytonie Stanley’u wyszli na prowadzenie 5:3. Na pierwszą przerwę techniczną drużyny schodziły po skutecznym obiciu bloku przez Ruciaka (8:6). Dobra gra Polaków nie trwała jednak zbyt długo. Powróciły grzechy z pierwszego seta, a mianowicie nieskuteczność w ataku oraz słabe przyjęcie. W pełni wykorzystali to Amerykanie. Nie do zatrzymania byli Lee, Anderson i Stanley. Po skutecznym ataku tego ostatniego na potrójnym bloku drużyny schodziły na drugą przerwę techniczną przy stanie 16:14 dla gości. Po powrocie na boisko Polakom gra zupełnie się posypała, natomiast Amerykanie byli nie do zatrzymania. Znakomitymi zagrywkami popisywał się Priddy, przez co Polacy nie mogli zorganizować swojej gry i po bloku Lee na Zbigniewie Bartmanie prowadzili już 20:16. Na chwilę nadzieję w serca polskich kibiców wlał Kurek, po atakach którego biało-czerwoni przegrywali tylko 19:21 (trzeba jednak uczciwie przyznać, że przy drugiej akcji sędziowie popełnili błąd, co pokazała powtórka telewizyjna – to ręka Kurka, a nie piłka odbita od bloku, trafiła w antenkę). Amerykanie kontynuowali jednak swoją dobrą grę, a Polacy wciąż popełniali błędy. Najpierw niedokładną wystawą popisał się Żygadło, przez co Bartosz Kurek „nadział" się na blok, a chwilę później asem serwisowym (119 km/h!) popisał się Stanley, który w ten sposób zakończył seta, ustalając wynik na 25:19.

Przerwa pomiędzy partiami zupełnie uśpiła Polaków, którzy już po kilku akcjach trzeciej odsłony przegrywali 0:4. W tym momencie Anastasi zdecydował zastąpić Żygadłę Pawłem Woickim. Zmiana ta okazała się bardzo dobrym posunięciem, gdyż Woicki ułożył i uspokoił grę naszej reprezentacji. Na efekty długo nie trzeba było czekać i po serii błędów Amerykanów na tablicy widniał wynik 6:5 dla gości. Podopieczni trenera Alana Knipe opanowali jednak emocje i powrócili do dobrej gry. Po dwóch asach serwisowych Stanleya prowadzili już 15:11. Wysoka przewaga najwyraźniej uśpiła Amerykanów, którzy stracili koncentrację. Wykorzystał to  Bartman, który „ustrzelił" w ataku Andersona i strata biało-czerwonych wynosiła już tylko 1 punkt (17:18). Wtedy ponownie role się odwróciły i to nasi reprezentanci stracili koncentrację, popełniając proste błędy. Po złym przyjęciu zagrywki przez Polaków USA wyszło na prowadzenie 20:17 i wydawało się, że w tym spotkaniu nic już nie może się wydarzyć. Wtedy  jednak błąd przełożenia rąk popełnił Lee, a w polskiej ekipie rozpoczął się „Bartman Show". Paweł Woicki nie oszczędzał polskiego atakującego, posyłając do niego masę piłek, a ten w pełni wywiązywał się z powierzonego mu zadania. Po bloku Bartmana, wspomaganego przez Kosoka, na Andersonie Polacy wyszli na pierwsze prowadzenie w tym secie (23:22), a po asie Woickiego na Priddim mieli pierwsza piłkę setową. Amerykanie obronili ją dzięki znakomitemu atakowi Priddy’ego. W kolejnej akcji mieliśmy okazję oglądać bardzo długą wymianę, jednak niestety dla naszej ekipy, piłkę w aut posłał Bartman. Od tego rozpoczęła się gra punkt za punkt. Po polskiej stronie ciężar gry wziął na siebie Bartman, natomiast po drugiej stronie Priddy. Znakomite akcje przeplatane były błędami. Końcówka należała jednak do Amerykanów. Najpierw punkt zdobył Priddy, następnie Anderson, a spotkanie skutecznym blokiem na Bąkiewiczu zakończył Millar, ustalając wynik na 37:35.



Polska – USA 0:3
(22:25, 19:25, 35:37)

Składy zespołów:
Polska:
Żygadło, Kurek (11), Ruciak (9), Bartman (21), Kosok (6), Nowakowski (1), Ignaczak (libero) oraz Możdżonek (1), Woicki (1), Jarosz i Bąkiewicz (1)
USA:
Anderson (16), Lee (11), Priddy (17), Stanley (9), Millar (11), Suxho (1), Lambourne (libero) oraz Lotman i Gardner

Zobacz również:
Wyniki 1. kolejki oraz tabela gr. A Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-05-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved