Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > LE M: Wyniki sobotnich spotkań

LE M: Wyniki sobotnich spotkań

fot. archiwum

Sześć spotkań Ligi Europejskiej mężczyzn zaplanowano na sobotę. Zwraca uwagę zwycięstwo Wielkiej Brytanii a także rewanż Hiszpanów na Holendrach. Również Słowacy po wczorajszej porażce zrewanżowali się Rumunom, a Białoruś wygrała w Turcji.

grupa A:

Niespodzianką dnia był mecz Wielkiej Brytanii i Chorwacji w Sheffield. Gospodarze wrócili z dalekiej podróży, po dwóch przegranych partiach i zaledwie dwóch oczkach, brakujących gościom do zwycięstwa 3:0, podnieśli się i pokazali, że potrafią wygrywać, zwyciężając 3:2.

Od początku spotkania drużyny szły łeb w łeb. Błąd Damiego Bakare w polu zagrywki dał Chorwatom przewagę 7:6, a jego wpadnięcie w siatkę pozwoliło gościom zejść na przerwę techniczną z dwupunktową przewagą. Zagrywka Igora Demerovica zwiększyła przewagę Chorwatów do 5 punktów (15:10), jednak gospodarze nie odpuszczali i zbliżyli się na jedno oczko (18:19). W końcówce nerwami ze stali wykazali się goście, set zakończył się zagrywką Joela Millera w siatkę. Chorwaci dominowali od początku drugiej partii (8:4, 16:7). Przewaga wynosiła już 11 oczek (20:9), kiedy Brytyjczycy ruszyli do odrabiania strat. Było już jednak za późno i set zakończył się wynikiem 21:25. Początek trzeciego seta był bardzo podobny do pierwszego, oba zespoły toczyły wyrównaną walkę do stanu 17:16, kiedy to Brytyjczycy zaczęli popełniać błędy w polu zagrywki. Na szczęście dla nich, punkty zdobył Yassir Sliti i gospodarze wrócili do gry. W czwartej partii oba zespoły grały niespokojnie i popełniały niewymuszone błędy. W drugiej części pałeczkę przejęli zawodnicy z wysp. Na nic  zdała się obrona piłki setowej przez Dana Huntera, ale po kolejnej, zepsutej przez gości w spotkaniu był remis 2:2 (25:18). Pierwszy punkt w tie-braku zdobyli Chorwaci, ale od tej chwili dominowali Brytyjczycy (7:1), a ostatnią piłkę do gry udanie wprowadził Sliti, ustalając wynik na 15:4.



– Trudno ocenić, czy to był dobry mecz, ale pokazał, jak daleko zaszły nasze drużyny. Prawie przegraliśmy trzeci set, ale jesteśmy ekipą, która walczy do końca i udało się nam – mówił Bejnamin Pipes. Trener Harry Brokking dodał: – To nie tylko zwycięstwo, ale zwycięstwo dające satysfakcję. Mamy młodą drużynę, na początku zawodnicy byli spięci, nie radzili sobie, ale później zaczęli grać szybciej.

– To było trudne spotkanie. Początek mieliśmy dobry, ale później zaczęliśmy popełniać błędy w zagrywce taktycznej, w młodym zespole źle wpływa to na psychikę zawodników – przyznał trener gości, Radovan Malevic.
Szansę na rewanż ekipy grupy A mają już w niedzielę.

Wielka Brytania – Chorwacja 3:2
(21:25, 21:25, 26:24, 25:18, 15:4)

Składy zespołów:
Wielka Brytania: Pipes (5), Bakare (9), McGivern (9), French (11), Miller (2), lamont (16), Hunter (libero) oraz Pink (9), Sliti (18) i O’Malley
Chorwacja: Zhoukouski (5), Sabljak (11), Galic (8), Raic (15), Demirovic (10), Colic (4), Sarcevic (libero) oraz Suker (2), Cuk (10), Mocic i Mihalj (2)


W swoim pierwszym pojedynku Belgowie ulegli na własnym terenie Słoweńcom 1:3. Spotkanie dobrze dla gospodarzy rozpoczęli Kevin Klinkenberg i Bram van den Dries, ale szybko odpowiedzieli Tine Urnaut i Mitja Gasparini. Gasparini, który kilka miesięcy temu pogrążył Noliko Maaseik w rozgrywkach ligi mistrzów, dziś tak samo dobrze poradził sobie z Belgami w secie otwarcia. W drugiej odsłonie Matthijs Verhanneman i Gertjan Claes zdobywali punkty dla gospodarzy (8:3, 13:8), a młody rozgrywający Yves Kruyner rozdzielał grę z pełnym zaufaniem, dzięki czemu to Belgowie triumfowali (25:19). Słoweńcy odzyskali kontrolę w trzeciej partii, Urnaut doliczył do swojego konta kilka asów i nie dał Belgom szansy na powrót do gry. Przy stanie 16:20 Dragan Radovic nabawił się poważnej kontuzji kostki, do gry wróci najwcześniej za kilka tygodni. W secie czwartym wynik był wyrównany (20:19), ale silne zagrywki Urnauta wyprowadziły gości na prowadzenie 23:20. Verhanneman wyrównał (23:23), jednak atak i blok Alena Pajenka rozstrzygnęły mecz na korzyść Słoweńców.

– Nawet jeśli moja drużyna grała najlepiej, jak potrafiła, Słoweńcy grali jeszcze lepiej. Mają zawodników na najwyższym poziomie, jak Gasparini i Urnaut, ich gra widocznie różni się od naszej. W przyjęciu graliśmy dziś na równi, ale goście serwowali asy, a w dwóch ostatnich setach blokowali nas dziesięć razy, to zbyt dużo. Musimy włożyć jeszcze wiele pracy w naszą grę, lata zajmuje przygotowanie tak dobrej drużyny jak nasz dzisiejszy rywal – powiedział po spotkaniu trener Belgów, Claudio Gewehr.

– Gratuluję Belgom kondycji i dobrej organizacji, ale dziś to my zasłużyliśmy na zwycięstwo, bo zagraliśmy wspaniały mecz. Nie znaczy to jednak, że jutro będzie nam łatwiej – dodał Veselin Vukovic, trener Słowenii.

Belgia – Słowenia 1:3
(22:25, 25:19, 18:25, 23:25)

Składy zespołów:
Belgia: van den Dries (16), Kruyner, Klinkenberg (3), Claes (8), Verhees (9), van de Voorde (13), Dejonckheere (libero) oraz Varhanneman (5), Valkiers, Hoho (2) i Teurlinckx (3)
Słowenia: Pajenk (14), Gasparini (25), Vincic (2), Urnaut (18), Radovic (6), Komel (3), Skorc (libero) oraz Cebron (2) i Planinc,

Zobacz również:
Wyniki 1. kolejki oraz tabela gr. A Ligi Europejskiej mężczyzn


grupa B:

Hiszpanie w drugim spotkaniu zrewanżowali się Holendrom za piątkową porażkę, zwyciężając 3:0. Gospodarze wyszli na boisko z pełną determinacją, narzucili swój styl gry i szybko objęli prowadzenie (14:10). Holendrzy nie chcieli się poddać, ale musieli uznać wyższość rywali, gdy Jorge Fernandez zdobył blokiem punkt na 25:22. Goście starali się powstrzymać Hiszpanów, nie pomogły jednak atomowe ataki Sjoerda Hoogerdoorna, druga partia również padła łupem gospodarzy (25:21). W trzeciej partii Hiszpanie szybko zdobyli przewagę pięciu oczek i dzięki atakom Ibana Pereza nie oddali jej do końca. Blok-aut po ataku Sergio Nody zakończył mecz z wynikiem 25:19.

– Wynik meczu to rezultat wczorajszej pobudki, jaką zapewnili nam Holendrzy. Poprawiliśmy atak i asekurację bloku, jednak mamy nadal dużo pracy – powiedział trener reprezentacji Hiszpanii, Fernando Munoz.

Hiszpania – Holandia 3:0
(25:22, 25:21, 25:19)

Składy zespołów:
Hiszpania: Hernan (1), Noda (5), Fernandez (11), Perez (16), Garcia-Torres (7), Palharini (7), Llenas (libero) oraz Delgado, Rodriguez, Sugranes i Viciana
Holandia: Van Harskamp (2), Rauwerdink (7), Van Rekom (3), Vlam (12), Bontje (10), Hoogendoorn (6), Jorna (libero) oraz Abdel-Aziz (1), Mast (1), Diefenbach i Krolis (6)


Austriacy podobnie jak w pierwszym spotkaniu przegrali z Grekami 1:3. Gospodarze zaczęli od prowadzenia 12:8, kontrolowali grę i zwyciężyli w pierwszej partii 25:19. Grecy odpowiedzieli w drugiej odsłonie, pod wodzą Nikolaosa Roumelitois zyskali przewagę trzech punktów (18:15) i nie oddali jej do końca (25:22). Trzeci set był zacięty, gospodarze wyszli na prowadzenie 18:17, jednak w końcówce zimną krew zachowali Grecy i znów wygrali 25:22. W partii numer cztery goście prowadzili już 12:6, kiedy do gry wrócili gospodarze, wyrównali na 17:17 i mieli szansę na zwycięstwo (24:23), jednak błąd w polu zagrywki i blok Greków tę szansę zaprzepaścił. Set zakończył się wynikiem 24:26.

Michael Warm, trener reprezentacji Austrii powiedział po meczu: – Mój zespół pokazał serce do walki, nawet, kiedy łatwiej było się poddać. W wielu aspektach graliśmy dziś lepiej, ale Grecy pokazali, że mamy jeszcze co poprawiać. Wciąż się uczymy, chcemy pokazać się z jak najlepszej strony na mistrzostwach Europy.

– To było świetne doświadczenie dla młodych zawodników obu drużyn. Następne mecze będą jeszcze trudniejsze, ale Grecy nie boją się nikogo i z każdym mogą wygrać – powiedział zadowolony Nikolaos Roumeliotis.

Austria – Grecja 1:3
(25:19, 22:25, 22:25, 24:26)

Składy zespołów:
Austria: Schneider (14), Wohlfahrtstatter (7), Binder (3), Zass (18), Reiser (6), Fruhbauer (10), Laure (libero) oraz Laimer (3), Ichovski (7), Kienbauer, Berger i Weber (1)
Grecja: Mantekas (8), Petreas (10), Philippov (2), Pelekoidas (8), Roumeliotis (22), Sarikeisoglou (9), Stefanou (libero) oraz Soultanopoulos, Kournetas, Papadimitriou (libero) oraz Aspiotis (1)

Zobacz również:
Wyniki 1. kolejki oraz tabela gr. B Ligi Europejskiej mężczyzn


grupa C:

W grupie C Rumuni podejmowali Słowaków. Po wczorajszej szybkiej wygranej, w dzisiejszym meczu musieli uznać wyższość rywala – przegrali 1:3. Początek spotkania był bardzo wyrównany, dopiero w końcówce Słowacy zdobyli przewagę – akcje kończył Lukas Divis – i zwyciężyli 25:23. W drugiej partii świetnie radzili sobie Bogdan Olteanu i Adrian Gontariu. Gospodarze bez większych problemów wygrali 25:18. W trzecim secie blokował Tomas Kmet, a Divis zaliczył serię udanych zagrywek, dzięki czemu goście znów wysunęli się na prowadzenie 2:1 (25:21). Słowacy prowadzili przez cały czwarty set (8:6, 16:12) i ostatecznie wygrali go z wynikiem 25:23.

– Mamy braki w przygotowaniu zarówno psychicznym, jak i fizycznym, ale dziś nadrobiliśmy je. Lepiej przyjmowaliśmy, więc łatwiej było nam grać – powiedział trener Słowaków, Emanuele Zanini.

– Dziś to Słowacja była lepsza, my popełniliśmy zbyt wiele błędów w zagrywce. Zabrakło spokoju, który jest w siatkówce najważniejszy – podsumował Stelian Moculescu, trener Rumunów.

Rumunia – Słowacja 1:3
(23:25, 25:18, 21:25, 23:25)

Składy zespołów:
Rumunia: Stancu (8), Olteanu (17), Voinea (6), Bartha (3), Birau (9), Gontariu (13), Feher (libero) oraz Roman (3), Moisa, Borota (3), Mihalcea (4) i Maries
Słowacja: Kohut (10), Hupka (15), Kmet (10), Zatko (2), Divis (22), Michalovic (17), Ondrusek (libero) oraz Mikula, Chrtiansky i Holly


Turcy przegrali swój pierwszy mecz z Białorusinami w Ankarze 1:3. Gospodarze rozpoczęli od zdobycia trzech oczek dzięki zagrywce Sinana Cem Tanika, Białorusini wrócili do gry, a nawet wyszli na prowadzenie (8:7), kiedy punkty blokiem zdobył Siarhei Busel. Przewaga zwiększyła się do dwóch (19:17), a w końcu do trzech oczek na korzyść gości (25:22). Początek drugiej partii to zupełna dominacja Turków (8:2, 16:8). Nie udało się gościom nadrobić strat i poddali seta przy wyniku 25:12. Ten cios obudził Białorusinów, którzy wyszli w trzeciej partii na prowadzenie (16:12), dobrze radził sobie Anderi Radziuk i goście wygrali tę partię do 19. W czwartym secie nie było dla Turków litości – 8:2, a później 16:9 prowadzili Białorusini. Nic nie dały zmiany w ekipie gospodarzy, nasi sąsiedzi cieszyli się ze zwycięstwa 25:19 w secie i 3:1 w pierwszym swoim meczu.

Turcja – Białoruś 1:3
(22:25, 25:12, 19:25, 19:25)

Składy zespołów:
Turcja: Pezuk (7), Tanik (5), Coskun (23), Eksi (3), Gok (2), Batur (13), Kilic (libero) oraz Peksen i Cin (5)
Białoruś: Antanowicz (18), Busel (7), Akulich (13), Haramykin (2), Mikanowicz (4), Udrys (7), Licharad (libero) oraz Radziuk (4), Ałdoczanka (1) i Drapczyński

Zobacz również:
Wyniki 1. kolejki oraz tabela gr. C Ligi Europejskiej mężczyzn

źródło: CEV, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2011-05-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved