Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacje młodzieżowe > Wojciech Ferens: Każdy z nas włożył w te mecze całe serce

Wojciech Ferens: Każdy z nas włożył w te mecze całe serce

fot. archiwum

Polska reprezentacja juniorów nieudanie zakończyła turniej kwalifikacyjny do mistrzostw świata. - Boli mnie to, bo bardzo chciałem sprawdzić swoje możliwości na mistrzostwach świata, a nie będzie mi to dane- mówi o braku awansu biało-czerwonych Wojciech Ferens.

Już pan przetrawił to, że nie zagracie w Rio de Janeiro?

Wojciech Ferens: Bardzo ciężko się pozbierać po czymś takim. Każdy z nas włożył w te mecze całe serce i naprawdę bardzo, bardzo nam zależało na tym, żeby awansować. Niestety, wyszło, jak wyszło. Boli mnie to, bo bardzo chciałem sprawdzić swoje możliwości na mistrzostwach świata, a nie będzie mi to dane. Trudno, takie życie…

W dwóch najważniejszych meczach z Francją i Bułgarią prowadziliście po 2:1 w setach, ale to rywale okazali się lepsi. Czego zabrakło do szczęścia?



– Kluczowe znaczenie miał mecz z Francuzami, bo gdybyśmy go wygrali, to przed Bułgarią bylibyśmy w zupełnie innej sytuacji. A tak mieliśmy przystawiony nóż do gardła i w tym ostatnim spotkaniu biliśmy się o życie. W meczu z Francją popełniliśmy bardzo dużo błędów własnych i wydaje mi się, że to było decydujące. A z gospodarzami to było starcie dwóch równorzędnych rywali, którzy nie szczędzili sobie ciosów. Biliśmy się o to zwycięstwo do samego końca, choć w tie-breaku kiedy było już wiadomo, że awans jest niemożliwy emocje trochę opadły i rywal to wykorzystał. Szkoda.

Ze statystyk wynika, że zaliczył pan udany turniej. Najlepszy punktujący zespołu (tak jak Miłosz Hebda, 66 pkt w 4 meczach) przy świetnej, 54-procentowej skuteczności ataku to robi wrażenie.

– No, tak, jeśli chodzi o mnie, to po części mogę być zadowolony. Tylko, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, a ja z każdym następnym meczem chciałem grać coraz lepiej. Dlatego bardzo źle się z tym czuję, że z Bułgarami trochę zabrakło mi paliwa i nie byłem w stanie dać drużynie tyłu punktów, co we wcześniejszych meczach. Siatkówka to sport drużynowy, a naszej drużynie nie udało się awansować na MŚ. To jest najważniejsze i to boli najbardziej. I pewnie przez jakiś czas jeszcze poboli.

Pana kolega z Indykpolu AZS i kadry juniorów Piotr Hain dołączy teraz do dorosłej reprezentacji przygotowującej się do Ligi Światowej, a co z panem? Zasłużone wakacje?

– Z wakacjami to jest dosyć dziwna sprawa, bo ja od dłuższego czasu w ogóle ich nie miałem (uśmiech). Na pewno nie mam zamiaru jakoś specjalnie długo odpoczywać, bo nie jest to dla mnie zbytnio wskazane. Jeżeli nie dostanę od trenera Anastasiego żadnych dyspozycji co do kadry seniorskięj, to jak najszybciej wracam do Olsztyna na roztrenowanie. A później na okres pracy z trenerem Totolo. Tak, żeby jak najlepiej wykorzystać okres przygotowawczy i w jak najlepszej formie przystąpić do nowego sezonu.

Patrząc na ten ostatni turniej, ale i pamiętając, że juniorzy to nie seniorzy chyba trzeba żałować, że dostawał pan tak mało szans w ostatnim sezonie.

– Wiadomo, chciałoby się grać jak najwięcej. No, ale w pewnym momencie wszystkim w klubie zależało tylko na tym, żeby poprawić grę i utrzymać zespół w PlusLidze. A w takim układzie ciężko było testować nowych, młodych zawodników. Nie było na to czasu, bo ten sezon wyglądał tak, a nie inaczej, no i ciążyła na nas presja wyniku. Ja na pewno dawałem z siebie wszystko na treningach, a trener Cretu uważał, że dawanie szansy takim, a nie innym zawodnikom będzie dla drużyny najlepsze. Ja to szanowałem, a trener Cretu jak widać osiągnął swój cel. Utrzymał AZS w lidze i z tego się najbardziej cieszymy. Co do mnie, to jestem jeszcze młodym zawodnikiem i przede mną jeszcze długa droga rozwoju. Na pewno nie jestem załamany po tym ostatnim sezonie. Wręcz przeciwnie: dopinguje mnie to do jeszcze cięższej pracy. Miejmy nadzieję, że pod wodzą trenera Totolo będę mógł pokazać swoje umiejętności w troszkę większym wymiarze. Dołożę wszelkich starań, żeby tak się stało.

Podsumowując ten pierwszy sezon, nie żałuje pan przejścia do Olsztyna?

– Nie, na pewno nie. W trakcie pierwszej rundy miałem okazję pograć i to nawet sporo. I z każdego takiego występu naprawdę dużo wyniosłem. Zresztą, samo trenowanie z zespołem seniorskim grającym w PlusLidze to jest bezcenne doświadczenie. Patrząc na kadrę trenerską, na całe to zaplecze medyczne i fizjoterapeutyczne w Olsztynie, mogę powiedzieć, że przyjście do AZS to był jeden z najlepszych wybór w w moim życiu. Cieszę się bardzo, że jestem w tym zespole i w tym mieście. I mam nadzieję, że uda mi się zostać tu jak najdłużej. Na pewno do końca kontraktu, który wiąże mnie z AZS do 2013 roku.

źródło: azsuwmolsztyn.com.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacje młodzieżowe, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-05-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved