Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Piotr Łuka: Żenada i katastrofa, nie wiem, jak to nazwać…

Piotr Łuka: Żenada i katastrofa, nie wiem, jak to nazwać…

fot. archiwum

- To co pokazaliśmy, to była jakaś żenada i katastrofa, bałagan, nie wiem, jak to nazwać... - stwierdził po meczu w Radomiu Piotr Łuka. - Chcieliśmy zagrać, jak najlepiej potrafimy, żeby nie mieć sobie nic do zarzucenia - mówił rozgrywający Jadaru, Łukasz Kruk.

W środę siatkarze Jadaru Radom pokonali na własnym parkiecie 3:0 zespół Farta Kielce i wciąż zachowują szanse na awans do PlusLigi. W rywalizacji do trzech zwycięstw kielczanie prowadzą teraz 2:1. – Fajny prezent. Z pewnym niesmakiem przyjęlibyśmy piątą porażkę z rzędu 0:3 lub 1:3. Przed meczem nastawiliśmy się na niego tak, jakby to miał być ostatni mecz w sezonie, chcieliśmy zagrać, jak najlepiej potrafimy, żeby nie mieć sobie nic do zarzucenia. Zagraliśmy tak i wyszło 3:0 – cieszył się po spotkaniu rozgrywający gospodarzy, Łukasz Kruk.Wiem, jak się gra takie mecze, gdy w rywalizacji prowadzi się ze słabsza drużyną 2:0. Na pewno Fart też przyjechał tu z myślą, że dla nich będzie to już koniec sezonu. Dużo dał nam pierwszy set, który pozwolił na odskocznie od rywala, i kielczanom z każdą minutą było coraz trudniej. W poniedziałek z pewnością przyjadą tu z innym nastawianiem. A my postaramy się znów zagrać spokojnie, na luzie, a może się uda i doprowadzimy do piątego meczu – zapowiada Kruk.

Trochę ich chyba zlekceważyliśmy. Wydawało się, że ten trzeci set zakończy się naszym gładkim zwycięstwem, jednak tak się nie stało. Po dwóch wygranych setach walczyli do końca i to się im opłaciło – przyznał po spotkaniu Miłosz Zniszczoł.Słabo przyjmowaliśmy. W ogóle w pierwszym secie nie mieliśmy przyjęcia, bloku i to był nasz największy problem. Oni dobrze przyjmowali i zagrywali – trudno, przegraliśmy, przyjedziemy tu raz jeszcze.

Przed meczem w Radomiu sporo się mówiło o piłkach. W Kielcach obie drużyny grały Mikasami, w Radomiu Moltenami, którymi gra się w I lidze. – Nie powinno to być dla nas żadną przeszkodą, oni grali tą samą piłką, ale może miało to jakiś drobny wpływ na wszystko – zastanawia się Zniszczoł. Zasłaniać i usprawiedliwiać się piłkami i radomską halą nie chce Piotr Łuka.W każdym innym miejscu też jest atmosfera, są kibice. Nie ma się co tłumaczyć, że nowe piłki, że przeciwnik gra we własnej hali. My też graliśmy swoimi piłkami we własnej hali. Myślę, że szanse są tutaj równe, a Radom był lepszy we wszystkich elementach i zasłużenie wygrał, dlatego gratuluję przeciwnikowi. A my musimy sobie przemyśleć pewne sprawy, bo to co dziś zaprezentowaliśmy, to woła o pomstę do nieba – stwierdził przyjmujący Farta.



Dzisiaj nie zasłużyliśmy na to, by zakończyć tę ligę i jak będziemy tak grać, to możemy się jeszcze znaleźć w niższej klasie rozgrywkowej. To, co pokazaliśmy dziś na boisku, to była jakaś żenada i katastrofa, bałagan, nie wiem, jak to nazwać… – przyznał przyjmujący kieleckiego zespołu. – Mieliśmy plany, że od dziś mieliśmy mieć wakacje. Te plany musimy odłożyć. Nie możemy tego dalej ciągnąć niż do poniedziałku, bo to się może dla nas źle skończyć – zapowiada Miłosz Zniszczoł.

źródło: inf. własna, Radio Planeta Kielce

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-05-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved