Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Paweł Siezieniewski: Jestem stąd i AZS jest dla mnie bardzo ważny

Paweł Siezieniewski: Jestem stąd i AZS jest dla mnie bardzo ważny

fot. archiwum

- Nigdy nie ukrywałem, że zależało mi na dalszej grze w Olsztynie - mówi Paweł Siezieniewski, który przedłużył kontrakt z AZS UWM. - U trenera Totolo nie ma tak, że liczą się nazwiska czy gwiazdy. Wszyscy zaczniemy od zera i zobaczymy, co przyniesie życie.

Od jednego z działaczy Indykpolu AZS usłyszałem, że nowy trener Tomaso Totolo chce mieć pana w drużynie. A skoro przedłużył pan umowę z AZS, to to „chcenie” musiało być obustronne.

Paweł Siezieniewski:Powiem tak: jak wszyscy, czekałem na rozwój wydarzeń w Olsztynie po sezonie, a na jakiekolwiek decyzje trzeba było poczekać do chwili wyboru trenera. A skoro trener został wybrany, to zaczęły się konkretne ruchy. Nigdy nie ukrywałem i nadal nie ukrywam, że zależało mi na dalszej grze w Olsztynie. W końcu jestem stąd, jestem wychowankiem tego klubu i AZS jest dla mnie bardzo ważny. Ten klub ma pokaźne miejsce w moim sercu, więc ja od samego początku chciałem nadal tu grać. A dla mnie dodatkową, ważną sprawą było to, że nowy trener będzie mnie widział w swoim zespole. Nie ukrywam, że miałem okazję rozmawiać już z Tomaso Totolo. Taka była inicjatywa samego trenera, a i wola działaczy klubu też. No i usłyszałem, jakie trener ma oczekiwania, jak będziemy współpracować, jaką widzi dla mnie rolę w zespole, czego ode mnie oczekuje. No i na pewno po tej rozmowie było mi łatwiej.

Łatwiej podpisać nowy kontrakt?



No, tak, osoba trenera miała wielki wpływ na podpisanie tej umowy. Miałem już okazję współpracować z trenerem Totolo i ten okres mojej przygody ze sportem – kiedy pracowaliśmy razem w Jastrzębiu – wspominam naprawdę bardzo dobrze. Jego metody treningowe, jego podejście do zawodników i wspólnych zajęć to było coś nowego dla nas. Zdobyliśmy wtedy (w 2007 roku – red.) srebrne medale i byliśmy naprawdę blisko tego, żeby zdobyć to upragnione złoto. Niestety, nie udało się, ale pomyślałem wtedy, że fajnie by było kiedyś jeszcze się z nim spotkać i potrenować pod jego okiem. No, więc jak usłyszałem, że Tomaso Totolo będzie trenerem AZS, to od razu oczy mi się zaświeciły (uśmiech). Powiedziałem sobie, że fajnie by było znów współpracować z takim szkoleniowcem. Jego osoba, a przede wszystkim to, że on widzi dla mnie miejsce w tym zespole, były dla mnie takim dodatkowym, wielkim „magnesem”. Dzisiaj jestem bardzo szczęśliwy z tego, że udało mi się podpisać nowy kontrakt z AZS. Już się cieszę i nie mogę się doczekać przygotowań do nowego sezonu.

Wchodząc w formalne szczegóły, ciężko było z tą nową umową czy to była czysta formalność?

Przyznam, że nie lubię, jak ktoś mówi, że „formalność” czy że „to było pewne”. Nic nie było pewne. Powiem szczerze, że nie do końca byłem pewny, czego mogę się spodziewać ze strony klubu. Wiadomo, ten sezon był dla nas taki trochę szarpany i dziwny, więc to normalne, że – tak, jak i koledzy z drużyny – zastanawiałem się po sezonie, co teraz będzie. Z jednej strony cieszyliśmy się, że wszystko się dobrze skończyło, a z drugiej był wielki niedosyt, bo my też liczyliśmy przed sezonem na więcej. Przy tym nowym systemie przespaliśmy swoje szanse na początku sezonu i już było wiadomo, że w tej upragnionej szóstce nie zagramy. No i przyszło nam się bić o miejsca 7-10. Coś nam uciekło, ale cieszę się, że skończyło się tak, jak się skończyło. Bo jak pokazuje przykład Farta Kielce, który jeszcze walczy o to utrzymanie, można było tych nerwów i zdrowia stracić więcej. A my utrzymaliśmy się w miarę pewnie. Jak mówię, nic nie było formalnością ani nic nie było pewne. Czekałem na odzew ze strony klubu i cieszę się, że klub fajnie postawił sprawę, że nie będzie podejmował żadnych decyzji przed wyborem nowego trenera. Poza jakimiś małymi niuansami bardzo szybko znaleźliśmy wspólny język i pieniądze nie były tu najważniejsze. Fajnie, że udało mi się podpisać kontrakt i będę miał możliwość dalszej gry w AZS. Mam nadzieję, że po tych ostatnich sezonach nadejdą trochę tłustsze lata dla olsztyńskiej siatkówki. Wierzę, że działacze staną na wysokości zadania, dokooptują do tej drużyny jeszcze paru ciekawych zawodników, a wtedy pod wodzą tego charyzmatycznego trenera może tu powstać naprawdę fajna drużyna. Tym bardziej że od tego ostatniego pobytu w Polsce trener Totolo stał się pewnie jeszcze lepszym trenerem. Współpracował z reprezentacją Włoch, pracował w słynnym Sisleyu Treviso, a teraz pomaga reprezentacji Holandii, więc nabrał jeszcze więcej tego doświadczenia.

Jest pan przygotowany także na ewentualną rolę zmiennika w nowym sezonie?

Jak najbardziej, to naturalne, że nikt nikomu nie da nic za darmo. Zresztą, ten temat poruszyliśmy też w naszej rozmowie. Prawda jest taka, że jeżeli klub chce zrobić krok do przodu, to potrzebuje większej liczby dobrych zawodników, którzy w każdym momencie mogą wejść na boisko i pomóc drużynie. No, więc im więcej dobrych zawodników w zespole, tym większa korzyść dla klubu, kibiców i dla miasta. U trenera Totolo nie ma tak, że liczą się nazwiska czy gwiazdy. Wszyscy zaczniemy od zera i zobaczymy, co przyniesie życie. A rywalizacja jest potrzebna w każdej drużynie i trener wie, że ja to akceptuję i rozumiem, liczy się grupa, która jeżeli będzie pchać ten nasz wspólny „wózek” w jednym kierunku, to może zrobić coś fajnego dla Olsztyna i dla AZS-u. Wierzę, że tak to się potoczy.

źródło: azsuwmolsztyn.com.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-05-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved