Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka akademicka > Tadeusz Olszowy: Sukces niesamowity

Tadeusz Olszowy: Sukces niesamowity

fot. archiwum

Siatkarki Uniwersytetu Rzeszowskiego zdobyły srebrny medal w zakończonych Akademickich Mistrzostwach Polski. - Radość ogromna, bo nie przyjechaliśmy tutaj grać w wielkim finale - przyznał szczęśliwy trener rzeszowianek, Tadeusz Olszowy.

Po przegranym meczu cieszyliście się chyba bardziej niż zwyciężczynie turnieju.

Radość ogromna, bo nie przyjechaliśmy tutaj grać w wielkim finale, ale oczywiście walczyć do samego końca. Nie spodziewaliśmy się, że to wszystko tak ładnie nam się potoczy, tak ładnie zaczniemy wygrywać, że wejdziemy do ścisłego finału. Zawsze bardzo interesowały nas wygrane w typach uczelni i tam zawsze szukamy swojej szansy, jakiegoś medalu. Od kilku edycji nieprzerwanie mamy srebro i skupiliśmy się na tym, żeby przełamać tą passę, w końcu zdobywając złoto. Kiedy je wywalczyliśmy, otworzyła nam się nagle furtka i okazał się, że wchodzimy do finału i mamy co najmniej srebrny medal w klasyfikacji ogólnej. W finale realia były takie jakie były. Przeciwnik to zespół pierwszoligowy, klasowy, w pełnym tego słowa znaczeniu, poukładany więc nie było w tym meczu czego wiele szukać. Próbowaliśmy, ale to był już trzeci dzień, zmęczenie, ludzie chcą już wyjeżdżać. Zawodniczki się cieszą, są cały czas szczęśliwe – mają dwa medale. Sukces niesamowity. Kibice pewnie są mniej zadowoleni bo pewnie chcieliby zobaczyć w finale dwa krakowskie zespoły. Taka była szansa, bo zamiast nas mogła w finale być Akademii Górniczo-Hutnicza i wtedy byłaby z pewnością wrzawa.

Wasze finałowe przeciwniczki awans praktycznie zapewniły sobie dzień wcześniej. Dla was mecz z AGH był spotkaniem o wszystko – zwycięzca awansuje do finału, przegrany musi walczyć o brąz. Czy to był trudny mecz?



Wydaje mi się, że mieliśmy nad nimi taką niewielką przewagę psychologiczną, bo rywalizowaliśmy z tym zespołem na strefie (rozgrywki strefowe będące kwalifikacją do turnieju finałowego) w Lublinie na półfinałach i tam wygrywając 2:0 ustawiliśmy się w fajnej pozycji, że nie my gonimy, ale one nas. Później to się przełożyło na mecz bo było zacięcie, było wyrównanie, raz seta wygrał jeden zespół, raz drugi. To był mecz o wszystko.

W finale Uniwersytet Ekonomiczny dominował, ale pana zawodniczki też pokazały się z dobrej strony, zwłaszcza w końcówce meczu.

– To nie jest tak, że nie umiemy grać. Nikt przypadkiem nie dostaje się do finału rozgrywek centralnych. Dominacja „ekonomistek" była jednak, bo nie dość, że jest zespołem I ligowym, to do tego gospodarzem turnieju .

Jeszcze przed turniejem mężczyzn pojawiły się opinie, że w tego typu turniejach nie powinny grać zawodniczki występujące na co dzień w rozgrywkach ligowych. Z drugiej strony to także studentki, więc dlaczego odmawiać im prawa reprezentowania swojej uczelni. Co pan o tym sądzi?

Racja, to też są studentki, ale powstają sztuczne twory. Dziewczyny są tam gdzieś rejestrowane, w jakiś sposób są w dziekanatach zalegalizowane, a tak naprawdę nie jest z tą uczelnią związane. Nie mam nic przeciwko temu, ale żeby nie powoływać takiego sztucznego tworu – jest zawodniczka potrzebna w drużynie, to robi się ją studentką. Dziewczyny czynnie uprawiające ten sport też powinny grać, bo jeśli weźmiemy pełne amatorstwo to nie będzie tutaj nic – to nie będą emocje, to nie będą mecze, to będzie spartakiada, a nie mistrzostwa. Dlatego wydaje mi się, że ta konwencja, która tutaj jest powinna być zachowana. Nie unikniemy jednak sytuacji, kiedy uczelnia zarejestruje sześć czy siedem zawodniczek z wyższych lig bo im wolno. Skoro zawodniczka ma certyfikat, to startuje. Może chodzi na te zajęcia.

Jak pan oceni poziom tego turnieju?

– Uważam, ze doły idą do góry i nie ma takich maruderów. Nie było na tym turnieju takiego zespołu, jak chociażby Białystok, który z zawodniczkami z PlusLigi zdominowałby tutaj rozgrywki. Poziom się wyrównał, doły się podciągnęły i wszystkie mecze są zacięte. Oglądałem mecz o 13. miejsce i nigdy bym nie pomyślał, że to spotkanie o takie miejsce. W tym meczu było wszystko. Także inne mecze o miejsca były wyrównane, często kończyły się tie-breakami.

Będzie pan miło wspominał Kraków?

Oczywiście, zawsze miło wspominam to miasto. Zawsze gdy mamy tutaj strefę to z tej strefy wychodzę, jak mam finały, to wyjeżdżam z medalami. Blisko do domu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka akademicka

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2011-05-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved