Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Andrzej Wrona: Wisiało nade mną widmo operacji

Andrzej Wrona: Wisiało nade mną widmo operacji

fot. archiwum

To miał być przełomowy sezon w jego karierze. Przenosząc się z Częstochowy do Bydgoszczy liczył na regularną grę w wyjściowym składzie. Tak też właśnie było do momentu kontuzji, w wyniku której do końca sezonu nie pojawił się już na boisku...

Andrzej Wrona, bo o nim mowa, swój ostatni mecz rozegrał 29 grudnia przeciwko Politechnice Warszawskiej. Od tamtego dnia nie oglądaliśmy go już na boisku, bowiem doznał kontuzji. Lekarze zdiagnozowali przeciążeniowe schorzenie więzadła rzepki, tzw. "kolano skoczka". Dodatkowo proces chorobowy na tyle osłabił więzadło, że doszło do jego częściowego naderwania. Dlatego też Delecta Bydgoszcz podjęła decyzję o wysłaniu Andrzeja Wronę do specjalistycznego ośrodka w Olsztynie, by przeszedł w nim rehabilitację. Na czym szczególnie skupiano się podczas jej trwania? – Na doprowadzeniu kolana do jak najlepszego stanu. Regeneracji więzadła i zejścia z bólu – mówił nam środkowy bydgoskiego zespołu. Okres rehabilitacji, który pierwotnej wersji okres rehabilitacji miał trwać miesiąc, zdecydowanie się wydłużył. To niosło za sobą obawy, iż konieczna będzie operacja. – Faktycznie przez pewien czas wisiało nade mną widmo operacji, ale z biegiem czasu okazało się, że kolano zostało doprowadzone do stanu niewymagającego zabiegu – opowiada Andrzej Wrona, który wciąż jeszcze przebywa w specjalistycznym ośrodku w Olsztynie i ciężko pracuje, by powrócić do pełni sił. – Zostanę w Olsztynie do połowy czerwca i wtedy planowany jest koniec mojej rehabilitacji – dodaje.

Wrona był wyróżniającym się zawodnikiem, a dzięki regularnej grze mógł wywalczyć sobie miejsce w drużynie narodowej. – Według mnie nie ma co gdybać. Była taka sytuacja, jaka była i trzeba było skupić się na zdrowiu. Klub mi to umożliwił i jestem za to bardzo wdzięczny. Mam nadzieję, że dzięki temu pomogę drużynie, tym razem na dystansie całego sezonu 2011/2012 – komentuje tę sytuację sam zainteresowany.

Zanim jednak rozpoczną się nowe rozgrywki, czas na podsumowanie tych, które za nami. Delecta Bydgoszcz zakończyła sezon na szóstym miejscu. Czy jest to sukces, a może jednak mimo wszystko rozczarowanie? – Ani to ani to. Według mnie jest to adekwatne miejsce do naszej formy, jaką prezentowaliśmy na przestrzeni całego sezonu. Była szansa na to oczko wyżej, ale nie udało się. To szóste miejsce to chyba jest to, na co zasłużyliśmy w tym sezonie – podsumował Andrzej Wrona.



"Najbardziej zadowoloną drużyną po rundzie zasadniczej PlusLigi była Delecta Bydgoszcz, która awansowała do czołowej szóstki i przestała grać. Na trzynaście meczów w drugiej fazie przegrała dwanaście!" – taką opinię o zespole Waldemara Wspaniałego można było przeczytać przed kilkoma dniami w "Przeglądzie Sportowym". Jak komentuje to Andrzej Wrona? – Nie powiedziałbym, że byliśmy już zadowoleni na tym etapie. Na pewno wszyscy czuli, że zrealizowaliśmy plan minimum i swego rodzaju presja spadła z zespołu. Ale na pewno nikt nie miał w głowie myśli, że można na tym poprzestać i odpuścić resztę sezonu. Wszyscy bardzo chcieli, ale problemy zdrowotne oraz dobra dyspozycja przeciwników uniemożliwiła nam wygrywanie spotkań w tej drugiej rundzie i play-offach – mówi siatkarz bydgoskiej ekipy.

Sezon 2010/2011 jest już historią. Kolejny Delecta rozpocznie z nowym szkoleniowcem, choć jeszcze nie jest znane jego nazwisko. – Nie mam swojego typu. Krążą różne plotki, ale na pewno już niebawem poznamy trenera i wierzę, że będzie to bardzo dobry fachowiec – powiedział na zakończenie rozmowy Wrona.

* rozmawiała Anna Falk (delectabydgoszcz.pl)

źródło: delectabydgoszcz.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-05-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved