Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wszystko mnie volley: Re-Resovia

Wszystko mnie volley: Re-Resovia

fot. archiwum

Po kolejnym sezonie, w którym wyniki znów nie zaspokoiły ambicji klubowych włodarzy, Resovia szykuje się do kolejnej rewolucji. Kolejnej, bo od momentu pojawienia się w klubie Asseco, co roku następuje znaczne przemeblowanie składu...

… z którego najwięcej pożytku mają menedżerowie zarabiający na transferach nowych graczy.

Także w tym roku nie jest inaczej, bo do opuszczenia podobno sposobią się Ryan Millar, Matej Cernić i Michele Baranowicz, a do tego dochodzą jeszcze notorycznie zawodzący przez cały sezon Rafał Buszek, dla którego gra w klubie z Podkarpacia była ponoć marzeniem i środkowy Wojciech Grzyb, któremu kończy się umowa. To zamieszanie powtarza się czwarty raz z rzędu i trudno się oprzeć wrażeniu, że przynosi zgoła odmienne skutki od tych planowanych.

Podobnie jak drużynę piłkarską zaczyna się od budowania szczelnej formacji obronnej, tak budowę siatkarskiej „szóstki” (z całym szacunkiem dla Krzysztofa Ignaczaka) powinno się zacząć od ściągnięcia rozgrywającego. O błąd nietrudno, bo na rynku nie ma zbyt wielu klasowych siatkarzy na tej pozycji, dlatego tym bardziej dziwi, że Resovia co roku zmienia swojego. Najpierw pozwolono odejść Grzegorzowi Pilarzowi, zastępując go Ivanem Iliciem. Temu drugiemu ściągnięto później konkurencję w postaci Pawła Woickiego, z kolei temu ostatniemu zaproponowano pozycję zmiennika Rafaela Redwitza. Mało, to nie wszystko. Kiedy po tej odysei okazało się, że pozyskanie Brazylijczyka było strzałem w dziesiątkę, w klubie zreflektowano się, że grę powinien jednak prowadzić Polak, bo nie będzie blokował miejsca dla zaciągu kolejnych obcokrajowców. Co więcej, w ostatnim wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” były szkoleniowiec rzeszowian przyznał, że jego zespół nie awansował do finału PlusLigi przez Pawła Zagumnego, który… nie zdecydował się na wzmocnienie jego drużyny przed mijającym sezonem. No, jak on mógł wybrać ofertę ZAKSY? Przecież został tylko wicemistrzem Polski i zagrał w finale Pucharu CEV i Pucharu Polski… To jeszcze nic. Podobno Resovia złożyła oferty Lukasowi Tichackowi i Łukaszowi Żygadle. Czech jest co prawda solidnym, ale tylko rzemieślnikiem, z kolei Polak przez całą karierę zmienia kluby jak rękawiczki, a ostatni rok przesiedział na ławce Trentino, jak niegdyś Jakub Bednaruk. Czy w porównaniu z nimi Włoch polskiego pochodzenia wypada aż tak słabo? Oczywiście, że jego gra była daleka od ideału, ale to przecież cały czas trzeci rozgrywający reprezentacji Italii, który ciągle się rozwija. Czy nie warto dać mu jeszcze szansy? Dlaczego o prowokowanie rzekomego konfliktu z Gyorgym Grozerem posądzany jest właśnie on a nie Niemiec, który do ułożonych zawodników raczej nie należy? Nawet Andrzej Kowal przyznał, że chce mieć drużynę walczaków, a Michele nim z pewnością jest.



Kolejni na tapecie są Cernić i Millar. Nie wiem, czego fani Resovii spodziewali się po schorowanym włoskim weteranie, ale obarczanie go winą o niepowodzenia klubu to zdecydowane nadużycie. Przed sezonem w Rzeszowie chyba cały czas wspominano z rozrzewnieniem czasy, gdy Cernić szalał na skrzydłach podczas olimpiady w Atenach czy Final Four Ligi Mistrzów 2006, zapominając, że przed przyjściem do Polski błąkał się po średniakach ligi włoskiej, z której, jak sam przyznał, wyjechał z powodów finansowych. Z kolei Amerykanin to kolejny po Richu Lambournie gracz z etykietką mistrza olimpijskiego. A w Polsce wszyscy od razu spodziewają się po kimś takim nie wiadomo czego. Millar rozgrywał niezły sezon, a z racji tego, że jest środkowym, trudno spodziewać się po nim zdobywania w każdym spotkaniu po 30 punktów. Zresztą Baranowicz wyraźnie preferował grę skrzydłami (podobnie jak Redwitz) i stąd, niesłusznie, biorą się nadzwyczaj częste głosy o słabości rzeszowskich środkowych. Jeszcze jedno: przy kompletowaniu zespołu należy pamiętać także o jakości zawodników rezerwowych. Proste, ale nie dla Travicy i spółki, którzy zrzucali winę za porażki na kontuzje Grozera i Achrema. W Kędzierzynie nie grał Świderski, a słabo spisującego się Jarosza (grał jakby faktycznie był kontuzjowany) udanie zastąpił Witczak. W Skrze w finale zamiast Winiarskiego grał Antiga, nawet w Politechnice Żaliński z Wierzbowskim potrafili zrekompensować brak Bartmana i Kubiaka, nie mówiąc o świetnych zmianach Roberta Prygla. Co więcej, wszyscy zgodnie podkreślają, że kolejny sukces bełchatowian leży w ZGRANIU. Oby za rok można było to samo powiedzieć o nowym szkoleniowcu Resovii i jego podopiecznych. Teraz on jest Kowalem własnego, i nie tylko, losu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2011-05-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved