Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > „American dream” Natalii Tomaszewskiej – cz. 2

„American dream” Natalii Tomaszewskiej – cz. 2

fot. archiwum

Mimo braku profesjonalnej ligi Amerykanki potrafiły zdobyć olimpijskie srebro. Struktura rozgrywek oparta na lidze akademickiej przynosi bardzo dobre rezultaty. O swojej amerykańskiej przygodzie specjalnie dla Strefy Siatkówki opowiada była siatkarka Pacific Tigers i trenerka w Colby College - Natalia Tomaszewska.

Zobacz również:
„American dream” Natalii Tomaszewskiej – cz. 1

Jak wyglądają przygotowania do sezonu ligi akademickiej? – Semestr na amerykańskiej uczelni kończy się w połowie maja. Wtedy większość dziewczyn jedzie na miesiąc do domu (niektóre uczelnie dają zawodniczkom czas wolny do końca lipca). Ja do Stockton musiałam wracać z Polski pod koniec czerwca. Wtedy zaczynały się klasy wakacyjne na uczelni i kilkudniowe obozy dla dziewczynek w różnym wieku (od 12 do 17 lat) organizowane przez moich trenerów. Na tych obozach pracowałyśmy jako trenerki i pomagałyśmy trenerom w ćwiczeniach i organizacji. Oprócz tego codziennie miałyśmy trening siłowy lub kondycyjny, a wieczorami chodziłyśmy na salę pograć w siatkówkę. Około 5 sierpnia według przepisów NCAA mógł się zacząć oficjalny przedsezonowy trening z trenerami. Przez dwa tygodnie miałyśmy treningi 2-3 razy dziennie po około 2-3 godziny. Jest to odpowiednik obozu przedsezonowego w Polsce. Około 20 sierpnia rozpoczyna się semestr na uczelni i wtedy już miałyśmy treningi tylko raz dziennie.

Pre-season rozpoczyna się 3-4 turniejami (3-4 weekendy). Na takim turnieju przeważnie grają tylko 4 drużyny z różnych części Ameryki. Np. w pierwszy weekend leciałyśmy na Florydę i grałyśmy przeciwko drużynom z Ohio, Florydy i Nowego Jorku. W następny weekend leciałyśmy do Oregonu, a w trzeci weekend na Hawaje lub miałyśmy turniej u siebie – opowiada Natalia. – Trenerzy przeważnie zapraszają się nawzajem na takie turnieje z rocznym wyprzedzeniem. Po takich 3-4 weekendach zaczyna się runda zasadnicza, gdzie gra się przeciwko drużynom z ligi. W USA w Division 1 jest 350 zespołów i około 30 lig (konferencji), które są utworzone głównie pod względem lokacji geograficznej. W każdej lidze jest około 9-12 drużyn. Moja drużyna gra w konferencji Big West z ośmioma innymi szkołami z Kalifornii. Gra się dwa mecze w tygodniu, a ze względu na daleką lokalizację na mecze wyjazdowe musiałyśmy latać samolotami. W mojej lidze pierwsze 5 drużyn gra na bardzo wysokim i wyrównanym poziomie, więc rywalizacja o zajęcie pierwszego miejsca jest bardzo zacięta. Pacific Taigers przeważnie zajmowały trzecie lub czwarte miejsce w lidze. Żeby zakwalifikować się po sezonie do play-off ogólnokrajowych, trzeba było wygrać ligę lub zająć drugie miejsce (czasami NCAA bierze też 3. miejsce – w zależności od wyniku wygranych i przegranych meczów w całym sezonie). Do I rundy play-off ogólnokrajowych kwalifikują się 64 drużyny. I grają tak aż do ścisłej czwórki…



Początki pobytu w USA były ciężkie. W USA Natalia znalazła jednak jeszcze jeden dowód na to, że Polacy są… wszędzie. – Siatkówki było sporo i do tego uczelnia. Przez pierwszych kilka miesięcy nie wiedziałam generalnie, o co chodzi, ale jakoś przetrwałam i to nawet z dobrymi ocenami. Przez ten cały czas miałam ogromne wsparcie w rodzicach i przyjaciołach. Okazało się, że w Stockton mieszka dużo Polaków. A dowiedziałam się o tym zupełnie przez przypadek. Wiedziałam o dwóch polskich studentach, którzy byli pływakami na mojej uczelni – Krzyśku i Wojtku. Oni pomagali mi i zaopiekowali się mną, kiedy początki były tak trudne. Oni też przez przypadek spotkali w sklepie w Stockton Polkę, która zaprosiła ich i mnie na polską Wielkanoc. Tak poznałam Ewę i Daniela Dozier. Okazało się, że mieszkają na końcu mojej ulicy. Zostali moimi przyjaciółmi i zastępczą rodziną w Ameryce.

Natalia jest doskonałym przykładem „American dream” – mówi o swojej byłej koleżance z zespołu zawodniczka Pacific Tigers, Masha Vaysburg. – Kiedy przybyła do Pacific, znała język angielski w minimalnym stopniu i była jedyną osobą z innego kraju w drużynie. Gdy kończyła naukę, była nie tylko jedną z najlepszych zawodniczek w zespole, ale liderką drużyny. Natalia szybko nią została i poprowadziła nas do zwycięstw w wielu meczach. Jej siatkarska pasja jest czymś rzadko spotykanym. Inspiruje każdego do tego, aby być lepszym w tym, co się robi. Jestem bardzo szczęśliwa, że miałam zaszczyt być jej koleżanką z drużyny. Wierzę, że przed nią jeszcze długa siatkarska kariera jako zawodniczka lub trenerka.

A co pobyt za oceanem dał Natalii? – Granie w Ameryce oprócz dobrej edukacji, ogromnego doświadczenia siatkarskiego i poznania wielu wspaniałych ludzi (w tym mojego obecnego chłopaka), dało mi możliwość zobaczenia wielu ciekawych miejsc. Kalifornię przejechałam wzdłuż i wszerz. Grałyśmy na Hawajach, Florydzie, w Kolorado czy Portoryko. Pojechałam również z drużyną na „Euro Tour”, gdzie grałyśmy przeciwko drużynom i zwiedzałyśmy kraje europejskie przez całe dwa tygodnie.

W maju ubiegłego roku zakończyłam edukację z tytułem magistra wychowania fizycznego i podjęłam pracę jako trenerka na dwuletniej uczelni – Colby College w Kansas. Jest to szkoła, w której zawodniczki się „doszlifowują”, żeby potem przenieść się na wyższy poziom na ostatnie dwa lata na 4-letnią uczelnię. Ukształtowanie lig oraz ogólne zasady są bardzo podobne do tych na 4-letnich uczelniach, jednak poziom jest nieco niższy. W zeszłym sezonie miałyśmy najlepszy rekord wygranych meczów w historii szkoły. Moja drużyna zanotowała 25 zwycięstw i 16 porażek. Z tego względu, że siatkówka jest bardzo popularnym sportem, pozycja trenera na amerykańskiej uczelni jest bardzo popularnym i dobrze płatnym zawodem. Ciężko jest się gdziekolwiek załapać, dlatego cieszę się, że udało mi się postawić pierwszy mały kroczek w tym kierunku.

Wszystko wskazuje na to, że amerykańska przygoda Natalii Tomaszewskiej powoli dobiega końca… – Ze względu na to, że strasznie trudno jest zostać w USA na wizie pracowniczej, jestem zmuszona na powrót do Europy w lipcu tego roku – mówi sympatyczna siatkarka. – Zdecydowałam się na powrót na parkiet i obecnie szukam klubu na następny sezon. Będzie ciężko znowu zostawić kawałek mojego życia za sobą. Przeżyłam w Ameryce niezapomnianą przygodę. Przyjaźnie i doświadczenia tu zdobyte jako zawodniczka, studentka i trenerka stały się nieodłączną częścią mojego życia. Ciężko będzie wyjechać, ale chyba już czas na nową przygodę…

* wypowiedzi zebrał i opracował Andrzej Wojciechowski (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne, siatkówka akademicka

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-05-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved