Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > Robią wszystko, by uratować radomski AZS

Robią wszystko, by uratować radomski AZS

fot. archiwum

Mimo wielu problemów organizacyjnych zawodniczki AZS Politechniki Radomskiej sezon występów w II lidze zakończyły na wysokim drugim miejscu. - To bardzo zadowalający wynik. Myśleliśmy, że ciężko będzie wejść do czwórki - mówił trener Krzysztof Białczak.

W rundzie zasadniczej akademiczki z Radomia straciły tylko dziewięć punktów, przegrywając ledwie trzy z szesnastu spotkań [dwa razy po 0:3 z Legionovią Legionowo oraz 1:3 u siebie z Nike Ostrołęka – przyp. red.]. Przez cały ten okres trener zespołu Białczak miał do dyspozycji tylko dziesięć zawodniczek. W trakcie rozgrywek pojawiły się kłopoty finansowe klubu. Z tego powodu nie zgłoszono do gry przyjmującej Magdaleny Cieplak oraz atakującej Emilii Sekutowskiej. Niejednokrotnie kilka dni czy nawet godzin przed zawodami o punkty nie było pewne, czy znajdą się pieniądze na organizację pojedynków.

Siatkarki spokoju nie miały również na początku roku, kiedy poinformowano je, że muszą same zapłacić za miejsca w akademiku. – Nie było i nie jest łatwo. Plusem jest jednak to, że dziewczyny mają płacone stypendia z miasta i uczelni na bieżąco. W innym przypadku raczej nie dociągnęlibyśmy do końca sezonu – informował szkoleniowiec.

Obecnie ekipa Politechniki wznowiła treningi w tzw. okresie roztrenowania. Trener AZS-u nie planuje wielkich obciążeń, wiedząc, jak ciężki sezon mają za sobą jego podopieczne. – Chodzi bardziej o podtrzymanie formy. Czekamy na decyzje z klubu. Mamy kontrakty do końca maja i zamierzamy je wypełnić. Nie ukrywam jednak, że chciałbym walczyć w przyszłym roku o awans. Na minus należy wspomnieć, że w tym sezonie nie zagramy w klubowych Akademickich Mistrzostwach Polski. Dowiedziałem się o tym w ostatniej chwili, dlatego nasze treningi będą nieco lżejsze – kontynuuje.



Zarówno za rundę zasadniczą, jak i play-off na pochwały zasłużyła cała drużyna. Trzeba przyznać, że udanym posunięciem okazało się pozyskanie Kseni Mazur. Przyjmująca pozyskana z AZS KSZO Ostrowiec Świętokrzyski silnymi i pewnymi atakami niejednokrotnie prowadziła zespół do zwycięstwa. Dobrym pociągnięciem było sprowadzenie do drużyny radomianki Anny Gnyś. Razem z innymi dziewczynami udało jej się stworzyć rozumiejący się na boisku kolektyw. Nie można zapomnieć o libero Aleksandrze Guzikiewicz. Siła spokoju, doskonałe spełnianie swojej roli na parkiecie – oto charakterystyka tej siatkarki. Zawodniczka na przestrzeni sezonu grała na dobrym poziomie.

Od najgroźniejszych rywalek [Legionovii – przyp. red.] usłyszałem wiele pochlebnych opinii na temat naszego zespołu. Moim marzeniem jest utrzymanie trzonu tej drużyny i wzmocnienie go trzema czy czterema siatkarkami. Z tego co wiem, teraz nie dołączy do naszej grupy żaden znaczący przeciwnik. Zatem moglibyśmy się włączyć do walki o awans. Nie po to się ciężko trenuje i cokolwiek robi, żeby nie stawiać sobie wyższych celów. Najlepiej, aby wszystko wyjaśniło się do końca kwietnia, żeby nie było sytuacji, iż znów będę zaczynał przygotowania w czerwcu. Nie ukrywam, że mam parę propozycji z innych klubów, ale chciałbym zostać w Radomiu i na razie nie myślę o przeprowadzce – kończy szkoleniowiec.

Tymczasem, jak dowiedziała się "Gazeta", na pozostanie sekcji siatkarek przy akademickim klubie jest duża szansa. – Wszystko w rękach uczelni i miasta. Nam bardzo zależy na jej utrzymaniu, gdyż to jedyny zespół żeński w Radomiu na takim poziomie – uchyla rąbka tajemnicy wiceprezes AZS-u Jacek Sobień. – Robimy wszystko, by uratować radomski AZS – podsumował.

Autor: Kamil Wrona
Więcej w serwisie radom.gazeta.pl

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-04-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved