Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Jacek Grabowski: W tym sezonie wszystko przed nami – cz. 1

Jacek Grabowski: W tym sezonie wszystko przed nami – cz. 1

fot. archiwum

- W ubiegłym roku zapamiętano nas po tym, że awansowaliśmy do Final Four pucharu europejskiego. W tym roku nie zaznaczyliśmy swojej obecności w żadnych pucharach także wszystko przed nami - mówi prezes Impel Gwardii, Jacek Grabowski.

Jak patrząc przez pryzmat rundy zasadniczej ocenia pan ruchy transferowe Impel Gwardii Wrocław – mówiąc kolokwialnie czy zwróciły się Pana zdaniem przedsezonowe wydatki?

Jacek Grabowski:Każda odpowiedź wymaga rozwinięcia i tutaj odpowiedzi jednym słowem raczej bym unikał. Uważam jednak, że jak najbardziej tak -zmiany, które zostały dokonane po poprzednim sezonie zdecydowanie były udane i pożyteczne. W tym roku jak widać liga była bardzo silna – od samego początku było o tym wiadomo, co później się tylko potwierdziło. Tyle niespodziewanych rozstrzygnięć czy trudnych do przewidzenia wyników – nie pamiętam, żeby w ostatnich latach tak było. Tak naprawdę nawet te dwa zespoły, które wydawać by się mogły od początku zdecydowanie silniejsze – myślę tutaj o Muszynie i Treflu – też im przydarzały się jakieś wpadki, porażki. Muszyna przegrała na własnym parkiecie z zespołem, który teraz jest w barażach. Nie pamiętam kiedy ostatnio miała miejsce taka sytuacja, żeby zdobywca pucharu Polski już, a być może mistrz Polski, a na pewno lider tabeli po rundzie zasadniczej przegrał u siebie z drużyną, która wylądowała w barażach. W tym roku ta liga była bardzo wyrównana. Myślę, że gdybyśmy mieli zespół, krótko mówiąc słabszy od tego, który mamy to miejsce w ósemce było by bardzo trudne do wywalczenia. Jak widać zresztą w pewnym momencie rewelacja tegorocznego sezonu zespół z Białegostoku zajął w ostateczności dopiero dziewiąte miejsce. Ktoś to dziewiąte miejsce musiał zająć. Uważam, że gdybyśmy nie wzmocnili tego zespołu to bylibyśmy bardzo poważnie zagrożeni tym dziewiątym miejscem.

Chcielibyśmy zapytać o konstrukcję zespołu – silna, zgrana drużyna, w której niewątpliwie brakuje gwiazd. Czy jest to zamierzone i czy pana zdaniem jest to właściwy sposób budowania ekipy?



Ja myślę, że jest to bardzo właściwy sposób budowania drużyny bo siatkówka jest sportem specyficznym, a na pewno bardzo zespołowym. Twierdzę wręcz, że najbardziej zespołowym, ale to jest moje subiektywne zdanie – trudno mnie oczywiście posądzać o obiektywizm bo tego obiektywizmu mieć nie będę. Myślę, że nie mylę się w tym stwierdzeniu zbyt wiele biorąc pod uwagę fakt iż w każdej akcji muszą brać udział co najmniej dwie zawodniczki i one są już w tym momencie skazane na siebie. Drużyna zaczyna odnosić sukcesy, kiedy zaczyna być zespołem. Odróżniam pojęcia drużyna i zespół – drużyna jest to zbiór zawodników i zawodniczek, które ją tworzą i one tam sobie mogą grać na różnym poziomie, natomiast zespół jest to grupa ludzi, która ze sobą współpracuje i dają tą „wartość dodaną". My musimy mówić o zespole – nie chodzi o wartość poszczególnych zawodniczek tylko należy wytworzyć wartość dodaną, a ją może wytworzyć zespół, który jest budowany na przestrzeni czasu. Czas jest tutaj koniecznie potrzebny. Tak naprawdę jest niewiele przykładów, żeby jednostki w zespole decydowały o tym, że ekipa wzniesie się na wyżyny i osiągnie jakiś sukces. Takich przykładów jest bardzo niewiele w siatkówce – ten sport nie lubi takich działań, które miałyby natychmiast coś stworzyć.

Nie wydaję się panu, że taka liderka, która w najważniejszych momentach pociągnęłaby tę grę przydałaby się jednak zespołowi? Tym bardziej, że do niedawna największym problemem Gwardii były końcówki setów.

To prawda, że takie jednostki jak chociażby Ania Werblińska dają wartość dodaną, ale to też musi minąć odpowiedni czas, zanim dana osoba stworzy tą wartość w zespole. Finał pucharu polski pokazał chociażby, że zespół Atomu Trefl Sopot – ekipa stworzona z wielkich zawodniczek, na ten moment czyli na finał tych rozgrywek, w których niewątpliwie walczyły one o zwycięstwo nie jest jeszcze w stanie tego trofeum wywalczyć. Przecież drużyna ta jest złożona z wielkich gwiazd. Fatiejewa to jest mistrzyni świata i ona można powiedzieć, że w tej chwili nie błyszczy w lidze – jest kilka zawodniczek, które pomimo mniej „bogatego życiorysu" radzą sobie od niej lepiej. Nie chcę, żeby ktoś myślał, że czepiam się tej zawodniczki staram się tylko pokazać pewną rzecz. Mogłaby być taka osoba, którą będzie Cristiano Ronaldo w naszej lidze – jest to zawodnik na którego przychodzą dziesiątki tysięcy ludzi na stadiony. W siatkówce jest to zdecydowanie trudniejsze – być taką gwiazdą zespołu, ligi, bożyszczem niż w innych dyscyplinach.

Jak może pan podsumować występ Gwardii Wrocław w rundzie zasadniczej – zaczęło się od bardzo słabej gry i kilku przegranych spotkań, później gra ulegała stopniowej poprawie i stabilizacji, przez chwilę było nawet czwarte miejsce. Skończyło się na szóstej pozycji w tabeli – zadowolenie czy raczej niedosyt?

Zespół rozpoczął rozgrywki ligowe po długich przygotowaniach – bo w tym roku były one wyjątkowo długie. Paradoksalnie rozpoczął sezon bez kilku zawodniczek, które w międzyczasie w trakcie przygotowań uległy dziwnym kontuzjom. Kilka tych przypadków było bardzo specyficznych. Na szczęście ten zespół to nie była ekipa z poprzedniego roku – w ubiegłym roku gdyby nie daj boże przytrafiła się taka sytuacja, że trzy zawodniczki ulegają kontuzjom to wtedy byłby już problem z skompletowaniem szóstki. W tym roku na szczęście w momencie gdy nawet brakowało trzech, a tak było na początku zespół mógł jakoś funkcjonować. Niewątpliwie jednak te braki wpłynęły na wyniki jakie osiągnęliśmy w tych pierwszych meczach. Grając bez takich zawodniczek jak Kaśka Mroczkowska, Ania Witczak w tych realiach ligowych to trudno mówić, żeby zespół prezentował swoją potencjalną siłę. Drużyna w zasadzie nie grała źle od początku sezonu -skład, który występował, grał walecznie i prezentował dobrą siatkówkę, ale nie wygrywał. Później na szczęście się wszystko zaczęło odwracać -zdrowie powróciło do zespołu i dzięki temu wzrosła skuteczność. W rundzie rewanżowej takie przyśpieszenie i bardzo ważny moment, gdzie wygraliśmy trzy z rzędu mecze – bardzo fajny mam nadzieję prezent sprawiliśmy kibicom wygrywając w Bielsku z Aluprofem. Myślę, że ocena jest dwojaka – z jednej strony biorąc pod uwagę realia i zaistniałe fakty czyli kontuzje to ta ocena musi być pozytywna i to szóste miejsce jest zdecydowanie dobrym miejscem. Biorąc pod uwagę jednak potencjał i gdyby zespół wystartował w pełnym składzie od początku to miejsce byłoby lepsze – powinno być lepsze. Tu jest pewien niedosyt. Tworzy się we mnie pewien dualizm, że biorąc realia to miejsce jest dobre, ale gdyby od początku dopisywało zdrowie to i miejsce mogłoby być nieco lepsze.

A jak ocenia pan rozgrywki Pucharu Polski – tutaj chyba Impel Gwardia Wrocław zaliczyła małą wpadkę?

Tak to prawda. To była taka wpadka co się zdarza siatkówce. Uważam jednak, że to była mała wpadka – to nie była jakaś sensacja, a raczej niespodzianka. Graliśmy z zespołem z niższej klasy rozgrywkowej, ale jak widać z zespołem, który w tej dość mocnej w tym roku lidze – wiem bo graliśmy sparingi z zespołami pierwszoligowymi – radzi sobie bardzo dobrze i jest to w tej chwili taki kandydat do ekstraklasy. Mieliśmy bardzo mało czasu, żeby się przygotować do tego meczu – graliśmy mecz ligowy w niedzielę, a do Piły wyjeżdżaliśmy we wtorek, żeby w środę rozegrać pojedynek. Puchary jak to się często mawia żądzą się swoimi prawami – akurat na tym etapie jest to jeden mecz, który musi zadecydować o tym kto gra dalej. Tak jak mówię nie przegraliśmy z jakimś drugoligowym zespołem w upokarzającym stylu – przegraliśmy z zespołem, który reprezentuje wysoki poziom. Byliśmy po bardzo ważnym pojedynku z AZS Białystok – po tej euforii ze zwycięstwa trzeba było w bardzo krótkim czasie się skoncentrować, żeby przygotować się do pojedynku pucharowego. To był dla nas taki trudny moment.

Czy uważa pan, że brak zespołu w finałach Pucharu Polski może pomóc czy zaszkodzić przed rundą play-off? Z jednej strony odpoczynek, ale z drugiej możliwość ogrania się.

Ja uważam, że mimo wszystko szkoda, że nie graliśmy w tym finale bo na pewno każda gra w sezonie – oczywiście każda, która ma logiczny ciąg i wymiar i nie jest to granie co dwa, trzy dni – powoduje, że zespół utrzymuje pewien rytm gry, poziom meczowy. Jednocześnie dzięki temu jest w stanie jakąś powtarzalność zachować – ekipa musi umieć się koncentrować, odpoczywać znowu koncentrować. To jest taki cykl, w którym jesteśmy i tutaj trochę wypadliśmy z tego na pewno z racji na brak kwalifikacji do finału Pucharu Polski. Oby tylko się to źle nie odbiło na kolejnych grach – mam nadzieje, że tutaj mądrość sztabu szkoleniowego i zawodniczek spowoduje, że będziemy dobrze przygotowani do dalszej rywalizacji.

Widać pana zdaniem poprawę względem zeszłego sezonu? Rok temu sporym osiągnięciem był udział w Final Four Challenge Cup – teraz udało wam się zająć dobrą pozycje w rundzie zasadniczej, zatem który sezon można ocenić pozytywniej?

Można powiedzieć, że dobrze jest jeśli zespół w każdym sezonie będzie kojarzony z jakimś sukcesem – obyśmy się takiej wersji trzymali. W ubiegłym roku zapamiętano nas po tym, że awansowaliśmy do Final Four pucharu europejskiego, dzięki temu zespół zaistniał, wyróżnił się na arenie krajowej, międzynarodowej. W tym roku nie zaznaczyliśmy swojej obecności w żadnych pucharach także wszystko przed nami i mam nadzieje, że zaznaczymy tą swoją obecność w lidze.

W zeszłym roku nie oszukujmy się sukcesy na arenie międzynarodowej nie do końca dobrze wpłynęły na postawę zespołu w ligowych zmaganiach. Czy zatem w tym sezonie w sytuacji gdy nie uczestniczycie w pucharowych rozgrywkach możecie bardziej skupić się na lidze?

Na pewno w zeszłym roku kosztowało to wszystkich dużo wysiłku – myślę, że dosłownie i w przenośni. Zespół kosztowało dużo wysiłku, zdrowia i nas jako organizatorów tego przedsięwzięcia – mnie jako odpowiedzialnego, żeby zabezpieczyć wszystkie przejazdy, mecze, cały udział w tych pucharach. Jak widać nie jest to takie proste bo w tym roku pojawiło się wiele komentarzy o tym jak trudny jest udział europejskich rozgrywkach i jak bardzo są one kosztowne. Są to spore problemy – ja o nich w zeszłym roku starałem się nie mówić, nie uskarżałem się zbyt mocno natomiast zdaje sobie sprawę, że jest to ogromny wysiłek. W tym roku brak tego obciążenia spowodował, że możemy, a biorąc jeszcze pod uwagę brak kwalifikacji do finałów Pucharu Polski to musimy całą energię i wszystkie siły skierować na rozgrywki ligowe. Uważam, że w tej chwili sytuacja jest komfortowa bo nie ma jakiegoś znużenia ilością gier, przejazdami itp. To wszystko w ubiegłym roku było, a dodatkowo kontuzja Kaśki Mroczkowskiej, którą odczuł mocno zespół – to wszystko spowodowało, ze tamten rok był bardzo trudny pod tym względem. Porównując sezony pod tym względem to uważam, że ten jest naprawdę komfortowy.

Przed nami play-off… Czy pana zdaniem Dąbrowa Górnicza jest dobrym przeciwnikiem czy dziewczyny są w stanie pokonać siatkarki Tauronu? Zdaniem wielu ekspertów był to dla was najkorzystniejszy przeciwnik na jakiego mogliście trafić, tym bardziej, iż widać, że Aluprof po powrocie Ani Werblińskiej wraca do wysokiej formy. Czy zatem stać was na wielki wynik w tej rywalizacji?

Sądzę, że o wielki wynik czy o wynik, który byłby bardzo dobrym wynikiem dla nas – mówimy tutaj o wejściu do czwórki – byłoby ciężko i jest ciężko z każdym z rywali, który wchodził w grę. Zajmując miejsce czwarte, piąte czy szóste bo takie były możliwości – to każdy z tych rywali Dąbrowa, Bielsko czy Bydgoszcz są to zespoły, które mają swoją klasę co pokazały kilkukrotnie w tym sezonie. Bielsko miało słabszy czas dość długo bo trwało to prawie pół sezonu – teraz Ania Werblińska odniosła ponownie jakąś kontuzję, nie grała w drugim meczu z Bydgoszczą co się na pewno odbiło na wyniku. Oczywiście bardzo byśmy chcieli tą przeszkodę pokonać byłby to niewątpliwie historyczny wynik. Myślę, że należy jednak podejść do tego ze spokojem, biorąc pod uwagę nawet wszystkie nasze atuty to faworytem w tej konfrontacji nie jesteśmy. To jednak po stronie Dąbrowy jest doświadczenie i klasa poszczególnych zawodniczek na danych formacjach, jest to zespół, który grał w Lidze Mistrzyń w ubiegłym roku zdobył medal. Tak jak mówiłem o tej jakże potrzebnej stabilizacji w siatkówce -ten zespół ma już jakąś ugruntowaną pozycję. Na pewno jesteśmy tutaj tym zespołem, który musi zaatakować i ja sobie nawet nie wyobrażam, że będzie inaczej. Musimy bez żadnych kompleksów, żadnych uprzedzeń podejść do tej rywalizacji. Jeśli nasze młode zawodniczki, które mają jeszcze przed sobą wielką siatkarską karierę – mam tutaj na myśli Aśkę Wołosz, Majkę Tokarską, Zuzię Efimienko czy Olę Krzos – uwierzą w to, że w tej konfrontacji z Dąbrową stając naprzeciwko tych doświadczonych zawodniczek po drugiej stronie siatki są w stanie wznieść się na wyżyny i wykonać taki krok do przodu w swojej karierze czyli awans do czołówki ekstraklasy to akcja pt. „Dąbrowa Górnicza" będzie zakończona sukcesem. Skupiłem się tutaj na tych młodych zawodniczkach bo głęboko w to wierze, że te które są już bardziej ograne, ugruntowane to już jakiś ustabilizowany poziom prezentują. Celowo zacząłem od tych młodszych bo myślę, że to od nich będzie w głównej mierze zależeć czy się uda czy nie.

Jakie są pana typowania – kto pańskim zdaniem sięgnie w tym sezonie po medale, kto będzie się żegnał z PlusLigą Kobiet, a komu z pierwszoligowych zespołów uda się wywalczyć awans?

Mimo wszystko zacznę od końca – to zespół z Rumi ma chyba najmniej argumentów i wszystko na to wskazuje przynajmniej na dzisiaj, że to jest potencjalny spadkowicz. Ten zespół prawdopodobnie rok temu, dwa lata temu – grałby w PlusLidze i sądzę, że wygrywałby jakieś spotkania bo tam są zawodniczki które tą ligę znają m.in. Pykosz, Ziemcowa,, Starzyk, Leszczyńska oprócz tego bardzo dobre zagraniczne siatkarki, trener Skrobecki z przeszłością reprezentacyjną, którego ja osobiście bardzo cenię. Niestety w tegorocznej silnej lidze zabrakło Rumi tych argumentów i myślę, że nie uda im się wytrzymać tej konfrontacji z Białymstokiem. Natomiast co do awansu – bezpośrednio na co wszystko wskazuje awansuje Piła, która jest już o krok od tego osiągnięcia. Jeśli chodzi o konfrontacje drugiego zespołu z „naszym" dziewiątym to tutaj rywalizacja może też być ciekawa. Tutaj się okaże na ile te zespoły z pierwszej ligi są w stanie rywalizować z silną Plus Ligą. Moim zdaniem dzisiaj ekstraklasa jest silniejsza – jeśli tam nie przytrafi się nic wielkiego, jeśli nie będzie jakiś kolejnych problemów zdrowotnych w zespole, który zajmie dziewiąte miejsce czyli prawdopodobnie w zespole Białegostoku to powinien wygrać tą konfrontację dziewiąty zespół ekstraklasy. Jeśli chodzi o medale to mimo wszystko jestem zdania, że złoto padnie łupem jednego z tych dwóch największych zespołów po rundzie zasadniczej czyli Muszyna, Trefl i tutaj nie jestem w stanie wskazać jakiegoś zdecydowanego faworyta. Sądzę, że wielka chęć rewanżu jest w zespole z Trefla natomiast Muszyna ma „przerwę w mistrzostwach" i niewątpliwie chętnie by do tego mistrzostwa wróciła, tym bardziej podbudowana sukcesem pucharowym. Czy ktoś się w to włączy? Na pewno chciałbym, żeby tak się działo bo wtedy ta liga jest ciekawsza, w innych zespołach wzrasta poziom motywacji do tego żeby grać i wygrywać bo jeśli wszystko jest ułożone tak od początku do końca to nie jest dobrze tak naprawdę dla nikogo. Ani dla kibiców, ani dla opinii publicznej, dla dziennikarzy i w końcu dla osób uczestniczących w tym widowisku – powstaje taki mechanizm, który tworzy myślenie co z tego, że będziemy grali jak i tak wygrywa np. Skra. Pierwsza runda play-off rozstrzygnie dużo czy ktoś się włączy do walki o medale. Mam nadzieję, że my swoją postawą i swoim wielkim sercem do gry spowodujemy, że w tej lidze jeszcze będzie ciekawie.

Zobacz również:
Druga część wywiadu z Jackiem Grabowskim
Trzecia część wywiadu z Jackiem Grabowskim

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-04-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved