Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Andrzej Kowal: Jestem inny niż Ljubo

Andrzej Kowal: Jestem inny niż Ljubo

fot. Cezary Makarewicz

- Chcę stworzyć zespół, któremu będą mógł w stu procentach ufać, który będzie w stanie powalczyć o najwyższe trofea - mówi o swych założeniach Andrzej Kowal, nowy trener brązowego medalisty PlusLigi 2010/11 Resovii Rzeszów.

Nie jest tajemnicą, że przez ostatnie lata szykowany byłeś na pierwszego trenera. Wreszcie nastąpił ten moment, gdy przejmiesz drużynę. To duże wyzwanie, tym bardziej że wśród kibiców konkurencję miałeś sporą.

Andrzej Kowal: Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, bo na pewno nie będzie. Wiem, że na dziesięciu kibiców byłoby dziesięć propozycji trenerów. Jednak na to nie patrzę. Cieszę się, że zarząd mi zaufał, i zrobię wszystko, by wykorzystać szansę. Staram się robić swoje, nie patrzeć na innych. Pracuję dla siebie i dla naszego zespołu.

Miałeś już okazję prowadzić zespół pod koniec sezonu 2007/08. Wtedy jednak byłeś tylko "ratownikiem". Nie da się chyba porównać tamtego okresu pracy z trenowaniem zespołu od początku do końca.



– Oczywiście, że nie ma co porównywać, ale trzeba pamiętać, że wtedy awansowaliśmy do Final Four Challenge Cup. Można się zastanawiać, co by było, gdybyśmy nie przegrali w półfinale 2:3 i później w lidze 2:3 w Olsztynie w walce o półfinał. Później przyszedł Ljubo [Travica – przyp. red.] i znowu zostałem asystentem. Praca z nim na pewno dużo mi dała. jestem teraz o trzy lata starszy, trzy lata bardziej doświadczony. To może pomóc. Jestem jednak innym człowiekiem niż Ljubo, z pewnością będę pracował inaczej.

Obejmujesz zespół w momencie, gdy cele przed nim stawiane będą bardzo wysokie. W Rzeszowie nie wystarczy już zdobyć medal, musi on być co najmniej srebrny, a ambicje sięgają mistrzostwa Polski.

– Zgadza się. Zdaję sobie z tego sprawę, ale nie patrzę głównie na to. W tym roku zdobyliśmy brąz, co dla nas jest niedosytem, każdy bowiem chciał więcej. Z drugiej jednak strony zdobyć trzy medale z rzędu to też jest coś. Ale ten klub po to był budowany, żeby zdobywać tytuły. Dlatego też chcę stworzyć zespół, któremu będą mógł w stu procentach ufać, który będzie w stanie powalczyć o najwyższe trofea. Może bez wielkich nazwisk, ale z zawodnikami, na których będzie można liczyć w stu procentach. Nie tylko wtedy, jak się wygrywa, bo wtedy zawsze jest dobrze, ale też wtedy, gdy przyjdą porażki, bo te zawsze są w sporcie. Chcę mieć zawodników, którzy będą wtedy myśleć o drużynie, a nie o sobie. Nie można jednak zapominać, że nie mamy nieograniczonego budżetu .

Może nie będzie u nas wielkich nazwisk, ale sukcesu nie buduje się na wielkich nazwiskach. Największe nazwiska nie zagwarantują medali. Chcemy mieć w zespole zawodników oczywiście o dużym potencjale, ale takich, którzy głównie przydadzą się zespołowi.

*Rozmawiał Marcin Lew (Gazeta Wyborcza Rzeszów)
Więcej w Gazeta Wyborcza Rzeszów

źródło: Gazeta Wyborcza

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-04-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved