Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Mariusz Bujek: Niedosyt pozostał

Mariusz Bujek: Niedosyt pozostał

fot. archiwum

- Jesteśmy zespołem od trzeciego, do szóstego miejsca. Zajęliśmy siódme, dużo się nie pomyliłem, ale niedosyt pozostał - mówił po ostatnim spotkaniu zakończonego w niedzielę turnieju o miejsca 5-8 w I lidze kobiet trener Chemika Police, Mariusz Bujek.

Nie tak wyobrażał sobie pan zapewne końcówkę tego sezonu. Zastanawiał się pan, co stało się z zespołem, który tak świetnie grał w rundzie rewanżowej?

Mariusz Bujek: Nie zastanawiałem się, bo wiem co się stało. Przez cały sezon graliśmy o coś i tym czymś było wejście do czwórki i zakwalifikowanie się do półfinałów. Nie udało się i to jest głównym powodem. Przegrane dwa mecze w Krakowie spowodowały, że mój zespół, mimo, iż solidnie się do tego turnieju przygotowaliśmy nie potrafił wykrzesać z siebie tych ambicji, które nam dodawały skrzydeł przez cały sezon. Na pewno byliśmy słabszym zespołem od Pszczyny, słabszym od KSZO pod każdym względem. Tamte zespoły były wyższe, lepiej sytuowane i wszystko przemawiało za nimi. Tak, jak kiedyś mówiłem, jesteśmy zespołem od trzeciego, do szóstego miejsca. Zajęliśmy siódme, dużo się nie pomyliłem, ale niedosyt pozostał.

Co pana zdaniem najbardziej zawiodło, co było najsłabszym ogniwem tego zespołu w tej końcówce sezonu?



Było kilka ogniw, które zawaliły i nie do końca była to psychika. My nie poradziliśmy sobie w stresujących sytuacjach, ale do tej pory sobie radziliśmy z takimi sytuacjami i trudno tu zgonić na psychikę. Mieliśmy duży problem z przygotowaniem się do dwóch ostatnich meczów z Krakowem i to być może zaważyło w jakimś stopniu, a że nie byliśmy zespołem dużo lepszym od Krakowa, one to skrzętnie wykorzystały. Oceniając bardziej perspektywicznie chciałbym, żeby ktoś zauważył, że tym zespołem możemy sobie pograć w lidze i sprawić bardzo dużo radości wielu osobom w Policach. O nic więcej nie możemy tym zespołem pograć, bo w każdym zespole, który jest przed nami są lepsze zawodniczki, są lepiej opłacane, mają lepsze warunki pod każdym względem. Chciałbym, żeby wszyscy starali się zrozumieć mój zespół, jak im jest ciężko, jak dobrze z tego wybrnęły przez cały sezon, który oceniam za wspaniały.

Dziewczyny są naprawdę bardzo waleczne, nieraz to pokazały, ale w końcówce sezonu pojawiły się także kontuzje i to na pewno przeszkodziło. Taka Katarzyna Ostrowska nawet nie pojawiła się na parkiecie.

Jeżeli nie mogę skorzystać z Kasi Ostrowskiej, która była najlepszą zawodniczą w meczach z Krakowem, to tak jest. Nie ma zmiany dla Natalii Matusz, albo Justyny Raczyńskiej, a potrzebowały tej zmiany. Nie wpuszczę na koniec sezonu zawodniczki, która ma naderwany mięsień dwugłowy, żeby zerwała go całkiem. Żadne miejsce w lidze, które moglibyśmy osiągnąć tym turniejem jest niewspółmierne do jej kontuzji.

Po meczach w Krakowie pojawiły się różne spekulacje, że w klubie mogą zajść ogromne zmiany.

– Uważam, że należałoby kupić co najmniej pięć zawodniczek, żeby spełnić aspiracje, marzenia polickie. Pięć zawodniczek, które będą kosztowały dużo pieniędzy, a my ich nie mamy, więc będzie bardzo trudno. Jeżeli mamy grać tymi, które mamy, to znowu pewnie zajdziemy wysoko. Ale co dalej? Zawsze będą zespoły lepsze, bo przecież spadnie jakiś z ekstraklasy, albo któryś z tych, które mogłyby awansować nie awansują, a dalej będą zamożne i dalej będą ściągały zawodniczki, takie które zagwarantują im w końcu ten awans. My się bijemy już dwa, czy trzy lata, ale nie wzmacniamy zespołu. Ciągle są te same twarze i niektórzy twierdzą, że wystarczy, że jesteśmy bardziej doświadczone. To nieprawda. Samym doświadczeniem, to można lepiej gotować, a w siatkówkę tak się nie da. Skoro inne zespoły się wzmacniają, a my mamy ,,karłów" pod siatką , to tak już jest.

Trudne zadanie czeka zarząd klubu, żeby skądś te pieniążki znaleźć i skądś te zawodniczki ewentualnie sprowadzić.

To jest właśnie największy problem i tak to już jest. Nie ja jestem od załatwiania pieniędzy, my zrobiliśmy, co mogliśmy, żeby te pieniądze do klubu wpłynęły. Myślę, że swoją postawą spowodowaliśmy tak duże zainteresowanie naszym klubem, że powinno być łatwiej. Światło w tunelu zapaliliśmy, już wiadomo, gdzie iść. Teraz trzeba tylko do tego tunelu wjechać, ale, żeby wjechać do tego tunelu musi być nowy pociąg.

Teraz rozumiem zespół czeka okres roztrenowania.

Roztrenowanie trwa u nas do 25-26 czerwca. Teraz dziewczyny powinny mieć ze dwa tygodnie przerwy, bo tak się robi normalnie. Muszę zapytać pana prezesa, czy nie ma żadnych planów w stosunku do nas i wówczas zadecydujemy, co robimy przez najbliższe dwa tygodnie.

*rozmawiała Ewa Koperska (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-04-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved