Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Siatkarki MC-Carnaghi Villa Cortese powtórzyły zeszłoroczny sukces

Siatkarki MC-Carnaghi Villa Cortese powtórzyły zeszłoroczny sukces

fot. archiwum

Podobnie jak w ubiegłym sezonie zwyciężczyniami turnieju finałowego Pucharu Italii zostały siatkarki MC-Carnaghi Villa Cortese. W decydującym meczu siatkarki Marcello Abbondanzy pokonały Nordę Foppapedretti Bergamo w czterech setach

W półfinale podopieczne podopieczne Marcello Abbondanzy bez większych problemów uporały się z ekipą z Arsizio. Pierwszą odsłonę obrończynie Pucharu wygrały zdecydowanie, bo do 19. W kolejnych dwóch Yamamay stawiło nieco większy opór, ale to Aguero i spółka cały czas kontrolowały przebieg spotkania, okazując się znacznie lepsze zwłaszcza w elemencie bloku, notując 11 punktów przy tylko 4 rywalek. Mimo, że, jak zwykle, dobrze w ataku spisywało się trio Havlickova-Havelkova-Mejiners, to ta ostatnia miała duże problemy z przyjęciem zagrywki, co poskutkowało wprowadzeniem na boisko Franceski Marcon. Włoszka zanotowała z kolei odbiór pozytywny na poziomie 100% i perfekcyjny 78%, ale nie skończyła żadnego ataku na 15 posłanych do niej piłek. Po stronie MC-Carnaghi świetnie zaprezentowała się środkowa Sara Anzanello, atakując skutecznie 9 razy przy 64% skuteczności oraz blokując 2 ataki przeciwniczek i zagrywając jednego asa.

MC-Carnaghi Villa Cortese – Yamamay Busto Arsizio 3:0
(25:19, 25:23, 25:22)

W drugim półfinale doszło do prawdziwego starcia gigantów. Scavolini Pesaro prowadziło już z Foppa w setach 2:0, ale po raz kolejny sprawdziło się stare siatkarskie porzekadło, że „kto nie wygrywa 3:0, przegrywa 2:3". Mistrzynie Włoch prowadziły jeszcze w trzeciej partii na II przerwie technicznej 16:14, ale to podopieczne Davide Mazzantiego skuteczniej finiszowały, wygrywając minimalnie. Zresztą, każda odsłona sobotniego meczu była bardzo zacięta a pierwszy set skończył się wynikiem 35:33, co przełożyło się na niezwykłą długość całego spotkania, które trwało aż 138 minut. Mimo porażki, wielkie brawa należą się atakującej Scavolini, Manon Flier, która zdobyła aż 33 punkty przy 48% skuteczności w ataku. Pozostałe skrzydłowe także otrzymywały dużą liczbę piłek od rozgrywającej Franceski Ferettii, bo Senna Usic zbijała 51 a zastępująca Amerykankę Hooker Laura Saccomani 41 razy. Wydaje się, że jedną z przyczyn porażki było właśnie zbyt duże uproszczenie gry po stronie Pesaro. Dodatkowo, trener Mazzanti miał większe pole manewru w rotowaniu składem, bo nieźle zaprezentowała się wprowadzona z ławki Elitsa Vasileva.



Norda Foppapedretti Bergamo – Scavolini Pesaro 3:2
(33:35, 22:25, 25:22, 25:23, 18:16)

Finałowe spotkanie przyniosło zaskakująco mało emocji, ale po zawodniczkach Foppa było widać zmęczenie długim sobotnim meczem. Poza inauguracyjną partią, przewaga MC-Carnaghi nie podlegała dyskusji, a podopieczne trenera Abbondanzy prowadziły przez cały czas 3-4 „oczkami". Siatkarki Foppapedretti zerwały się jeszcze w czwartej odsłonie wypracowując sobie jednopunktową przewagę na drugiej przerwie technicznej, ale za chwilę było już 18:21. Wśród pokonanych nie zawiodły jedynie niezmordowana Francesca Piccinini, która w obydwu meczach wykonała aż 90 ataków i środkowa Iuliana Nucu, kończąc 14 na 20 posłanych do niej piłek. Po stronie zwyciężczyń świetnie zaprezentowała się Portorykanka Aurea Cruz, która, mimo, że była ostrzeliwana na zagrywce, to aż 58 posłanych w jej kierunki piłek przyjęła pozytywnie na poziomie 78% i perfekcyjnie – 62%, kończąc ponadto 16 na 33 ataki. MVP całej imprezy wybrano przyjmującą Villa Cortese, Megan Hodge.

MC-Carnaghi Villa Cortese – Norda Foppapedretti Bergamo 3:1
(24:26, 25:21, 25:23, 25:20)

źródło: inf. własna, legavolleyfemminile.it

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved