Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > II liga M: Awans Wandy Kraków i Cuprum Lubin do I ligi

II liga M: Awans Wandy Kraków i Cuprum Lubin do I ligi

fot. archiwum

Drużyny Wandy Kraków oraz Cuprum Lubin dzięki zwycięstwom nad swoimi rywalami zapewniły sobie awans do I ligi mężczyzn. Obie zwycięskie ekipy rozegrają jutro między sobą mecz, który wyłoni triumfatora turnieju.

Premierowa odsłona to zacięta wymiana ciosów od samego początku. Wynik otworzył Jacek Pić, gospodarze wyraźnie lepiej weszli w spotkanie od gości. Na 3:1 dla Wandy podwyższył Bartłomiej Soroka i to podopieczni Grzegorza Silczuka mieli nieznaczną przewagę. Ambitnie grający siatkarze Campera doprowadzili do remisu, a nawet wyszli na prowadzenie 10:9 po punkowym bloku dwóch Maciejów: Alancewicza i Główczyńskiego. W kolejnych akcjach publiczność zgromadzona w hali nie mogła zobaczyć ciekawej gry. Obydwa zespoły popełniały sporo prostych błędów, psuły zagrywki. Szybciej swą grę poprawił Camper, który po asie Piotra Świerżewskiego objął dwupunktowe prowadzenie (15:13). Sygnał do odrabiania strat dał Jarosław Tepling, ale w kolejnych akcjach rządził Alancewicz (17:15). Po bloku na Przemysławie Gniewku Wanda zbliżyła się na punkt do drużyny Campera. Za chwilę piłkę w aut z zagrywki posłał Tepling i wyszkowianie znów mieli dwa oczka przewagi. Siatkarze Piotra Szulca utrzymali przewagę do końca, jednak ostanie piłki były w ich wykonaniu nerwowa. Przy stanie 24:23 dla Campera, o czas musiał poprosić trener Szulc. Zwycięstwo dał Maciej Główczyński, który potężnym zbiciem ze środka zakończył pierwszą partię. 25:23 dla Campera.

Seta numer dwa o wiele lepiej rozpoczęli mocno podrażnieni gospodarze, prezentując świetną grę w obronie. Nie do przejścia był również ich blok, o czym przekonał się Gniewek. Na tablicy widniał wynik 5:1 dla Wandy. Miny kibiców Campera nie były optymistyczne, ale "pomocną" dłoń wyciągnęli do przeciwnika siatkarze z Krakowa i zaczęli popełniać błędy własne – w siatkę uderzył Soroka. Pomylił się również Tepling i Camper wrócił do gry. Po dwóch asach serwisowych Dominika Zalewskiego było po 9. Kolejne akcje stały pod znakiem walki, żadna z drużyn nie mogła osiągnąć znaczącej przewagi. Udało się to Wandzie, która wykorzystała chwilę nieuwagi siatkarzy Campera i zdołała odskoczyć. Atak rozgrywającego miejscowych Mariusza Syguły z drugiej piłki dał krakowianom 18 punkt, podczas gdy Camper miał ich 15. Skuteczna gra środkiem i as Rafała Sędka dały przyjezdnym remis po 20. Wtedy to o czas poprosił Grzegorz Silczuk. Końcówka seta okazała się niezwykle emocjonująca. Najpierw po dwóch skutecznych blokach na Alancewiczu to gospodarze mieli przewagę 22:20. Następnie dwa razy pomyli się Soroka i był remis po 22, o czas poprosił trener Silczuk. Po przerwie znów był okres wyrównanej gry, atak Przemysława Gniewka dał piłkę setową 25:24, a drugą odsłonę zakończył punktowym blokiem Piotr Świerżewski.

Kolejna partia przebiegała pod całkowite dyktando Wandy Kraków. Miejscowi bezlitośnie wypunktowali swego przeciwnika. Po kapitalnych zagrywkach Picia było 8:1 dla miejscowych. Siatkarze Campera nie istnieli w żadnym elemencie. Na 9:1 podwyższył Michał Dzierwa. Szkoleniowiec gości próbował ratować się zmianami, jednak tej partii nie udało się już uratować. Gospodarze pokazali swoją prawdziwą siłę i tą partią udowodnili, że pozostają w grze. Camper zaś nie przypominał zupełnie drużyny, która wygrała dwa poprzednie sety. Krakowanie powiększyli jeszcze swą przewagę i zmiażdżyli Campera 25:13.



Początek seta numer cztery był zupełnie inny niż poprzednia partia. Camper przystąpił w pełni zdeterminowany aby zakończyć mecz swoim zwycięstwem. Gra toczyła się spokojnym rytmem i bez niepotrzebnych napięć dopóki nie dali o sobie znać sędziowie. To za ich sprawą atmosfera tak na boisku jaki i na trybunach mocno się zaostrzyła. Sędzia zmuszony był pokazać żółtą kartkę dla jednego z zawodników Campera. Po ataku Gniewka w siatkę było 10:5 dla Wandy, a czas wykorzystał Piotr Szulc. Po przerwie siódme oczko dołożył na konto wyszkowian Alancewicz. Wyraźnie zdenerwowani siatkarze Campera nie potrafili wrócić do swej dobrej gry. Dobrze grała za to Wanda, szczególnie jej środkowi Jarosław Tepling oraz Jakub Blachura. Przyjezdnym przydarzył się przestój na koniec seta i już było za późno. Bartłomiej Soroka zakończył czwartą partię (25:20) i Wanda doprowadziła do tie-breaka.

"Set prawdy" od prowadzenia 2:0 rozpoczęli goście. Pierwszy punkt dla krakowian zdobył Soroka. Do remisu po 4 doprowadził Blachura po pojedynczym bloku na Główczyńskim, ale to wyszkowianie zdobyli ósmy punkt. Po zmianie stron gra Campera uległa pogorszeniu. Gracze Szulca mylili się w prostych sytuacjach, a Wanda konsekwentnie zmierzała do końca. Ważną piłkę na siatce wygrał Tepling i było 10:8 dla gospodarzy. Ten zawodnik dał również piłkę meczową, w trudnej sytuacji dopisało mu sporo szczęścia przy kiwce. 10 punkt zdobył jeszcze Główczyński, ale chwilę później było już po meczu gdy Rafał Sędek zaserwował w aut. Tie- break 15:10 dla gospodarzy i całe spotkanie 3:2 dla Wandy.

Dziś sprawdziło się stare siatkarskie porzekadło: "kto prowadzi 2:0 i nie wygrywa 3:0, ten przegrywa 2:3", Camper przegrał wygrany mecz. Po części na własne życzenie. Szkoda,że trzeba wspominać o sędziach,którzy pracują najlepiej gdy się o nich nie mówi.

Wanda Kraków – Camper Wyszków 3:2
(23:25, 24:26, 25:11, 25:20, 15:11)

Składy drużyn:
Wanda: Syguła ,Tepling, Blachura, Pić,Soroka,Dzierwa, Mrozowski (libero) oraz Podpora,Bławat,Galiński
Camper: Sędek, Główczyński, Świerżewski, Gniewek, Alancewicz, Zalewski, Knasiecki (libero) oraz Kiwior, Lenc, Saczko, Płaza, Kruk

Powiedzieli po meczu:

Piotr Świerżewski (środkowy Campera): – Drużyna z Krakowa postawiła dziś twarde warunki. Po dwóch wygranych gładko setach dopadł nas kryzys. Nie pomogli nam też sędziowie. W szeregach krakowskiej drużyny jest kilku zawodników z przeszłością w I lidzie oraz najwyższej klasie rozgrywkowej. Mecz był do wygrania, szkoda że nie udało się tego zrobić

Piotr Szulc (trener Campera): – Bardzo dobry mecz, do tej pory najlepszy w turnieju. Dwa sety bezbłędne, dobrze realizowaliśmy taktykę mimo, że Wanda w drugim secie postawiła wszystko na jedną kartę. Mieli mocną zagrywkę, osiągnęła przewagę. My zagraliśmy dobrze taktycznie oraz blokiem, dogoniliśmy i wygraliśmy końcówkę. W następnych setach gospodarze mocno podnieśli poprzeczkę do góry. Trzeci set był trochę bez historii. Czwarty to strasznie niefortunna decyzja sędziów, my dostaliśmy żółtą kartkę i w końcówce zabrakło. W tie-breaku uważam, graliśmy równo. Na początku mieliśmy lekką przewagę, później gospodarze złapali wiatr w żagle i czego się nie dotknęli to wszystko kończyli. Gospodarze wygrali zasłużenie, a my gramy dalej. Chciałbym podziękować chłopakom dziś za twardą męską grę i za walkę.

Jacek Pić (przyjmujący Wandy Kraków): – Praktycznie cały turniej siartkarze z Campera grają na równym poziomie. Po wczoraj, kiedy oglądaliśmy mecz Wyszkowa z Lubinem, nie myśleliśmy, że rywale postawią nam takie warunki gry. Trochę nas zaskoczyli, chociaż na pewno jest to silny zespół. Mogło być inaczej, np. 3:0, ale zwycięstwo cieszy, a wygrana 3:2 zdecydowanie lepiej smakuje. Porównując ten mecz z pierwszym spotkaniem należy zwrócić uwagę, że dzisiaj mieliśmy lepsze przyjęcie. Jutro gramy z Lubinem i niezależnie od tego, czy mamy zapewniony awans czy nie w każdym kolejnym meczu będziemy walczyć o zwycięstwo i na pewno nie odpuścimy.

Mariusz Syguła (rozgrywający Wandy Kraków): – Wyszków to trudny przeciwnik, który przyjechał wywalczyć awans. Nikt tutaj się nie położy, nikt nie będzie płakał, twarda męska gra, nasze błędy, ich dobra gra i stąd ten wynik. To są finały i każdy walczy o każdą piłkę, to było dziś widać. Wyszków stawiał straszliwy opór, bardzo dobrze grali, my troszkę może mniej skoncentrowani.


Chociaż to dopiero drugi mecz turnieju, zarówno dla Cuprum Lubin jak i dla Krispolu Września sobotnie spotkanie było niezwykle ważne. Siatkarze z Wielkopolski, chcąc zachować chociażby cień szansy na awans, musieli to spotkanie wygrać. Dla lubinian zwycięstwo oznaczało co najmniej drugie miejsce w turnieju, a tym samym awans do I ligi mężczyzn.

Obydwie drużyny rozpoczęły spotkanie bardzo zdeterminowane i w początkowej fazie żadna nie potrafiła odskoczyć przeciwnikom (4:4). Pierwsi nerwy opanowali siatkarze z Wrześni, a dokładnie Michał Kocoń, który najpierw zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki. Przy kolejne probie serwisu źle wyrzucił piłkę i ratując się przed błędem przebił ją na drugą stronę. Piłka zmierzała daleko w aut, jednak po drodze „ustrzeliła" libero Cuprum, Sebastiana Tylickiego. W kolejnej akcji bohaterem był ponownie Kocoń, a na tablicy widniał wynik 11:6 dla Wrześni. Podopieczni trenera Dominika Fristera szybko zaczęli odrabiać straty. Po serii trudnych zagrywek Zbigniewa Żurka ponownie był remis (14:14). Wyrównana walka trwała do końca odsłony i dopiero przy stanie 23:22 dla Lubina górnej taśmy dotknął Oskar Dziewit. Drugą piłkę setową wykorzystał Szymon Piórkowski ustalając wynik seta na 25:23.

Drugi set rozpoczął się od asa serwisowego Łukasza Klucznika. W kolejnych akcjach siatkarze z Wrześni zupełnie pogubili się popełniając proste błędy, natomiast przeciwnicy bezlitośnie je wykorzystywali (3:7). Siatkarze Cuprum w pełni kontrolowali wydarzenia na boisku. Nie do zatrzymania był Zbigniew Żurek, któremu wtórował Bartosz Węgrzyn. Przy stanie 12:20 zawodnicy Krispolu, dzięki trudnym zagrywkom Patryka Skupa zdobyli kolejno trzy punkty, jednak końcówka należała do lubinian, a dokładnie do autora dwóch ostatnich punktów, Piórkowskiego (25:19).

Dla podopiecznych trenera Krzysztofa Wójcika trzecia odsłona była ostatnią szansą na pozostanie w grze. Spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej walki. Efektowne akcje przeplatane były jednak prostymi błędami. Po asie serwisowym Koconia Krispol wyszedł na prowadzenie 7:6 i jak się okazało było to ostatnie w tym secie i w całym spotkaniu. Podopieczni trenera Fristera dobrze zagrywali i skutecznie wykorzystywali kontry. Zawodnicy z Wrześni natomiast razili nieskutecznością w ataku. Po dwóch asach serwisowych Dykasa Lubin prowadził już 18:13. Taki obrót wydarzeń podłamał siatkarzy z Wielkopolski, którzy w końcówce partii nie podjęli walki. Punkt na wagę wygranej, a tym samy awansu zdobył dla drużyny z Lubina skutecznym atakiem Bartosz Kucharski.

Krispol Września – Cuprum Lubin 0:3
(23:25, 19:25, 16:25)

Składy drużyn:
Krispol: Iglewski Marcin, Kempiński, Józefczak, Skup, Dziewit, Kocoń, Iglewski Mateusz (libero) oraz Wojnowski, Krawczuk, Borkowski
Cuprum Lubin: Piórkowski, Żurek, Dykas, Klucznik, Węgrzyn, Kucharski, Tylicki (libero) oraz Kosteczki

Powiedzieli po meczu:

Mateusz Kucharski (środkowy Cuprum Lubin): – To był naprawdę ciężki mecz, nawet cięższy niż wczoraj, bo jednak Krispol jest dobrą drużyną. Graliśmy z nimi nasz pierwszy mecz w pucharach, niestety wtedy we Wrześni przegraliśmy 0:3. Do tego meczu na pewno podchodziliśmy poważnie, wiadomo jaka była jego stawka. Kluczem do zwycięstwa, tak jak w każdym spotkaniu rozgrywanym na tej hali, była zagrywka. Nikt z nas na co dzień nie gra na tego typu obiektach, także kto mocnej zagrywa i odrzuci przeciwnika od siatki ten wygrywa. Dla nas ta wygrana oznacza awans, prawdę mówiąc już po spotkaniu Wandy wiedzieliśmy, że zwycięstwo zapewni nam grę w I lidze.

Marcin Iglewski (przyjmujący Krispolu Września): – Chcieliśmy zagrać swoją siatkówkę, ale na tym turnieju jeszcze nam się to nie udało. Nie spodziewaliśmy się, że ten mecz tak się potoczy. Jest nam bardzo smutno z tego powodu. Trudno, to jest sport, raz się wygrywa, raz przegrywa. Dziś przegraliśmy, a zarazem straciliśmy szansę na awans, ale jutro też jest mecz. Chcemy zagrać dla kibiców, którzy za nami dzielnie jeżdżą, za co serdecznie im dziękuję. Nie sądzę, żeby o naszej formie zadecydowało zmęczenie (Krispol w ciągu 4 tygodni rozegrał 10 meczów). Wydaje mi się, że byliśmy dobrze przygotowani do tego turnieju. Zabrakło trochę szczęścia w pierwszym i w drugim meczu. Taki jest sport. W ostatnim meczu nie odpuścimy, nie po to tutaj przyjechaliśmy. Chcemy wygrać dla siebie, dla kibiców, chcemy zakończyć ten sezon zwycięstwem.

Zobacz również:
Wyniki i tabela turnieju finałowego o awans do I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał: , ,

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn, II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-04-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved