Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Grzegorz Ryś: Nie wszyscy nas skreślili

Grzegorz Ryś: Nie wszyscy nas skreślili

fot. archiwum

Drużyna Avii stoi pod murem. Rywalizację o pozostanie w I lidze rozpoczęła od dwóch wyjazdowych porażek z Energetykiem Jaworzno. Kolejna przegrana oznacza spadek. - Jeszcze nie wszystko stracone - przekonuje Grzegorz Ryś, szkoleniowiec świdniczan.

Tomasz Puszka: Chyba nawet w najczarniejszych snach nie przypuszczał pan, że wyprawa do Jaworzna zakończy się tak wielką klapą…

Grzegorz Ryś: – Nie spodziewałem się tego. Po cichu liczyliśmy, że uda nam się przywieźć stamtąd przynajmniej jedno zwycięstwo. Wbrew pozorom nie zabrakło nam tak wiele. W obydwu meczach było mnóstwo walki, gospodarzom sprzyjało szczęście. Nam akcje w ataku wychodziły z dużym trudem. Dobrze zagraliśmy na zagrywce, w przyjęciu nie popełniliśmy zbyt dużo błędów. W niedzielę poprawiliśmy blok, w ataku mieliśmy niezłą skuteczność, a i tak nic nam to nie dało. Decydowały pojedyncze piłki…

Gospodarze czymś was zaskoczyli?



– Niczym. Znamy się jak łyse konie, nie było na to szans. Zagraliśmy lepiej niż w sezonie zasadniczym, ale to wciąż za mało.

W obydwu weekendowych meczach w ostatnich setach z pana zespołu schodziło powietrze, był tłem dla Energetyka. Z czego to wynikało?

– Naszej rywalizacji towarzyszą ogromne emocje. Jeśli przegrywa się seta 38:40, to napięcie spada. Trudno się później zmobilizować. W końcówkach coś w drużynie pękało. Może to wynikać z tego, że w sezonie zasadniczym zbyt dużo przegrywała. Stąd brak mentalności zwycięzcy. Staram się, jak mogę, ale tego nie da się ot tak zbudować.

W jakim stopniu na wynik wpłynęła nieobecność Piotra Milewskiego? Łukaszowi Makowskiemu na rozegraniu wyraźnie brakowało wsparcia.

– Nie da się ukryć. Od tego nie uciekniemy. Piotr z Łukaszem świetnie się uzupełniali. Każdy z nich ma swój styl gry. To bardzo ważne. W miejsce Piotra pojechał z nami Michał Antoszak z drużyny rezerw. Trudno jednak opierać grę na tak młodym zawodniku, który w dodatku był z nami zaledwie przez parę tygodni. Gdyby nie kontuzja Piotra, moglibyśmy wracać z Jaworzna w innych humorach. Do tego nie ma szans, by nam pomógł w kolejnych meczach. Niebawem czeka go bowiem zabieg artroskopii kolana.

W takim razie na czym można opierać optymizm przed sobotnim wznowieniem rywalizacji w Świdniku?

– Trzeba walczyć do końca. Jeśli byśmy się poddali, to nie ma sensu wychodzić już na parkiet. Mamy nadzieję, że uda nam się doprowadzić do decydującego meczu w Jaworznie. Teraz to my chcemy należycie wykorzystać atut własnej hali. Liczymy na doping kibiców. Wierzymy, że jeszcze nie wszyscy nas skreślili.

Czy w przypadku negatywnego zakończenia batalii z jaworznianami podejmie się pan zadania powrotu na zaplecze elity?

– Nie potrafię jeszcze odpowiedzieć na to pytanie. Nie myślałem o tym, nie rozmawialiśmy na ten temat z zarządem. Jeszcze nie wszystko stracone, nie ma co gdybać.

* Rozmawiał Tomasz Puszka (gazeta.pl)
* Cały artykuł na stronie Gazety Wyborczej Lublin

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-04-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved