Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Początek walki o brązowy medal PlusLigi

Początek walki o brązowy medal PlusLigi

fot. archiwum

PlusLiga weszła w decydującą fazę. Przed nami już tylko bezpośrednie starcia o medale. Półfinały przyniosły nieco mniej emocji niż się spodziewaliśmy, pozostaje liczyć, że walka w ostatnich seriach będzie nieco ciekawsza.

Pierwsi na parkiet wyjdą zawodnicy Resovii Rzeszów oraz AZS Częstochowa, by rozstrzygnąć, kto stanie na najniższym stopniu podium. O tym, kto zakończy sezon na wyższym miejscu, zadecyduje rywalizacja do trzech zwycięskich spotkań. Dwa premierowe mecze już najbliższą środę i czwartek.

Dla Resovii Rzeszów brązowy medal pozostaje jedynie nagrodą pocieszenia. Przed sezonem mówiło się o tym zespole jako głównym faworycie do zdetronizowania bełchatowskiej Skry. W tym celu włodarze klubu znacząco zmienili skład i ponownie zaufali trenerowi Ljubo Travicy. O ile po rundzie zasadniczej nie wyciągano daleko idących wniosków, to po fazie play-off kibice czują się z pewnością nieco zawiedzeni. Zapewne spodziewali się zaciętej potyczki z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i zdawali sobie sprawę, że trudno było wskazać faworyta. Jednak przewaga własnego parkietu pozwalała wierzyć, że to drużyna z Podkarpacia stanie przed szansą walki o złoto. Niestety, zawodnicy nie sprostali oczekiwaniom, a głównej tego przyczyny upatrywano w kontuzji podstawowego atakującego Georga Grozera. Lider drużyny zmagał się z urazem ręki i wrócił do szerokiej kadry dopiero na mecze w Kędzierzynie. Trudno przewidzieć, w jakiej roli zobaczymy reprezentanta Niemiec w najbliższych spotkaniach. W podstawowej szóstce zastępował go kapitan Tomasz Józefacki i trzeba przyznać, że robił to co najmniej przyzwoicie.

Nie w pełni sił był również Olieg Akchrem, jednak udało mu się dojść do zdrowia na tyle, aby spędzić na parkiecie znaczącą ilość minut. W ostatnich dniach poruszony w mediach został temat przyszłych zmian w kadrze Resovii. Działacze zasugerowali, że nieco więcej oczekiwano po zagranicznych, ogranych już na światowych boiskach gwiazdach, czyli Ryanie Millarze i Mateju Cernicu. Mecze o brązowy medal stanowią zatem dla tych zawodników doskonałą okazję, aby udowodnić, że są w stanie grać na poziomie, do jakiego przyzwyczaili kibiców swoich poprzednich zespołów. Mankamentów upatruje się również na pozycji rozgrywającego, gdzie wytyka się brak doświadczenia Michałowi Baranowiczowi. Młody reprezentant Włoch zapewne również będzie chciał pokazać się z jak najlepszej strony. Gracze podkreślają, że zdobywając brązowy medal, chcą choć w małym stopniu zrehabilitować się za porażkę w półfinale.



Nieco inaczej do swoich osiągnięć powinni podchodzić akademicy z Częstochowy. Na starcie ligi mówiono oczywiście o nich jako o dobrej, mogącej sprawić niespodziankę drużynie, która ma szanse na awans do czołowej czwórki. Wyżej jednak stawiano akcje choćby Jastrzębskiego Węgla, który nie zmieścił się nawet w górnej połowie tabeli, czy po pierwszych kolejkach Politechniki Warszawa. Tymczasem po raz kolejny AZS sprawił małą niespodziankę i znowu znajduje się w gronie najlepszych drużyn w kraju. Od kilku lat podkreśla się osłabienia zespołu, z którego często odchodzą najlepsi zawodnicy i co roku Tytan udowadnia, ile znaczy zespołowość a także dobra praca z młodzieżą. Tym bardziej kluczowa była postawa najbardziej doświadczonego zawodnika, Dawida Murka, niekwestionowanego lidera drużyny. Wiele strachu napędziła kibicom zapewne kontuzja przyjmującego, której nabawił się w ostatnim meczu półfinału ze Skrą Bełchatów. Okazała się ona jednak mniej groźna niż początkowo sądzono i klubowi lekarze starają się, aby Murek był gotowy już na pierwszy mecz, choćby jako wchodzący na parę piłek z ławki rezerwowych. We wspomnianej rywalizacji z mistrzem Polski podopieczni Marka Kardosa z góry byli skazywani na porażkę. Nie udało im się wygrać choćby jednego spotkania, ale pozostawili po sobie pozytywne wrażenie. Na pochwałę w przekroju całego sezonu zasługuje osoba samego szkoleniowca, który zadebiutował w tej roli z bardzo dobrym skutkiem. Zwieńczeniem udanego sezonu byłby z całą pewnością brązowy medal PlusLigi.

Faworytem do zajęcia miejsca na podium jest z pewnością drużyna z Rzeszowa. Po nie do końca satysfakcjonującym półfinale zdobycie medalu wydaje się kwestią honoru. Dla kilku z graczy będzie to też walka o miejsce w przyszłorocznym zespole. Bilans spotkań w tym sezonie pokazuje jednak, że możemy być świadkami ciekawych rozstrzygnięć, ponieważ do tej pory obie drużyny wygrały po dwa razy. Kluczowe wydają się być nadchodzące mecze w Rzeszowie. Jeśli Resovia wykorzysta atut własnego parkietu, to częstochowianom będzie bardzo ciężko odrobić te straty. Goście jednak w tym roku pokazali już, że nie można ich lekceważyć i stać ich na sprawienie niespodzianki. Początek spotkań o godzinie 18.00 w środę i czwartek.

Zgodnie z przewidywaniami firmy Unibet faworytem pierwszego spotkania są rzeszowianie. Za każda złotówkę postawioną na ich zwycięstwo można wygrać 1,20 zł. Stawiając na zwycięstwo częstochowian, można zyskać czterokrotność założonej sumy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-04-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved