Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bełchatowianie cieszą się z awansu do finału

Bełchatowianie cieszą się z awansu do finału

fot. archiwum

- Na początku ta gra się nam nie układała, trochę piłek w przyjęciu nam uciekło. Częstochowa była bardzo skuteczna na wysokiej piłce. Później, w miarę upływu czasu, odzyskaliśmy kontrolę i możemy być szczęśliwi, że jesteśmy w finale - cieszy się Jacek Nawrocki.

W trzecim meczu z AZS w składzie bełchatowian zabrakło Michała Winiarskiego.Po prostu grypa, tuż przed meczem dostał gorączki. Uważaliśmy, że nie ma sensu ryzykować jego udziału w tym meczu – tłumaczy szkoleniowiec bełchatowian. – Zagrał za niego Stephan i zagrał bardzo dobrze. Nie było łatwo w takiej sytuacji wziąć ciężar gry na siebie, Częstochowa dosyć dobrze zagrywa. Trzeba było się wykazywać, jednak powoli Stephan wszedł w ten mecz i później już było znakomicie.

Do gry wraca po urazie Miguel Falasca, który w Częstochowie rozegrał całe spotkanie. – Miguel potrzebuje grania, potrzebuje treningu, widać po nim tę przerwę. Żeby go ocenić, trzeba by wejść w jego skórę i poczuć to, co on czuje. Mieliśmy dodatkowy problem, bowiem Paweł Woicki był kontuzjowany i też nie mogliśmy z niego korzystać. Tak więc na Miguelu spoczywał ciężar gry, jeśli chodzi o rozegranie – dodawał trener mistrzów Polski.

Drużyna z Częstochowy na początku w dwóch pierwszych setach grała bardzo dobrze i mieliśmy problemy. Na szczęście mamy takich graczy w składzie jak Bartek Kurek, Mariusz Wlazły czy Marcin Możdżonek, którzy pociągnęli grę w tych setach. Później było już zdecydowanie łatwiej, ale w tych decydujących setach to oni potwierdzili klasę i dzięki temu zwyciężyliśmy. Trzeci i czwarty set był pod nasza kontrolą od samego początku – mówił po meczu środkowy bełchatowian, Daniel Pliński.



Niepotrzebne nerwy wkradły się w nasze szeregi, na szczęście szybko tę sytuację zażegnaliśmy i skończyło się zgodnie z planem. Bardzo się cieszymy, że wygraliśmy tu 3:1, w ogólnej rywalizacji 3:0, teraz czekamy na drugiego finalistę. Daję 51% szans zespołowi z Rzeszowa – twierdzi Marcin Możdzonek.

Fajnie się grało przeciwko Częstochowie, ale cieszymy się, że tak szybko skończyliśmy tę rywalizację. Mogło być niebezpiecznie – te dwa mecze, niedzielny w Bełchatowie i ten w Częstochowie pokazały, że AZS spokojnie dotrzymuje nam kroku i gra na równym poziomie. Bardzo dobrze, że to wszystko się szybko skończyło i możemy już spokojnie myśleć o finałach – cieszył się Bartosz Kurek.Były takie momenty, w których pokazaliśmy, że wróciła ta agresja. Nie chodzi tu o nasze zachowanie, ale o to, że zaczęliśmy podbijać piłki, które powinniśmy, zaczęliśmy blokować i to przyniosło wymierny efekt. Szkoda tego pierwszego seta, bo to sytuacja powtarzająca się i nie powinno tak być. To nie jest kwestia umiejętności tylko odpowiedniej koncentracji – dodaje przyjmujący mistrzów Polski.

źródło: inf. własna, skra.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-04-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved