Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > MOS Wola sprawdził formę Avii przed meczami z Energetykiem

MOS Wola sprawdził formę Avii przed meczami z Energetykiem

fot. archiwum

Debiutujący w II lidze mężczyzn MOS Wola Warszawa rozgrywki zakończył w tym sezonie zakończył na wysokim 3. miejscu. W czwartkowe popołudnie beniaminek z Warszawy sparował z Avią Świdnik, wygrywając po tie-breaku.

Z inicjatywą sparingu wyszedł Grzegorz Ryś, na którego propozycję od razu przystali warszawiacy. – To duża niespodzianka, jaka spotkała nasz zespół na koniec sezonu – mówił zadowolony szkoleniowiec MOS-u, Krzysztof Wójcik.Młoda drużyna MOS-u mogła sprawdzić się na tle rywala z wyższej półki, występującego na pierwszoligowych parkietach – dodał. Miejscowi, mimo że już po sezonie do meczu podeszli ambitnie już na początku spotkania obejmując kilkupunktową przewagę, którą oddali dopiero w końcówce pierwszej partii. Straty szybko odrobił Witold Pawlewicz, jednak jego autowy serwis wylądował poza boiskiem. Setbola wykorzystał Dominik Wójcicki i to Avia objęła prowadzenie w meczu (25:23). Podobnie było w drugiej partii. Stołeczni prowadzili, ale decydujące o losach seta piłki kończyli świdniczanie, wygrywając 27:25. – Dwa pierwsze sety przegraliśmy w końcówkach. Przeciwnikowi udało się nas dogonić i rozstrzygnąć najważniejsze akcje na swoją korzyść – relacjonował trener MOS Wola Warszawa.

Od mocnego uderzenia rozpoczęli trzecią odsłonę meczu podopieczni Grzegorza Rysia. Goście prowadzili już 4:1, gdy ich przewaga gwałtownie zaczęła topnieć. Kilka asów serwisowych Pawła Sutyńca i przy Rogalińskiej był remis – 6:6. Goście zaczęli popełniać proste błędy, dzięki którym MOS miał pięć punktów przewagi (15:10). Kiedy wydawało się, że historia znowu się powtórzy, siatkarze z Woli zachowali zimną krew zwyciężając 25:22. Po zmianie stron będący na fali warszawiacy prowadzili 3:0, ale zespół z Lubelszczyzny odrobił straty. Gra gości załamała się przy stanie 9:9, a w roki głównej ponownie wystąpił Pawlewicz (18:13). Ekipa Avii próbowała zmniejszyć stratę do rywala, ale i tym razem drugoligowiec ze stolicy nie dał sobie wydrzeć zwycięstwa.

Tie-break z wysokiego C rozpoczęli miejscowi, już na początku piątek partii mając zapas pięciu puntów (6:1). Ale świdniczanie zbliżyli się na dwa oczka (9:7). Wówczas w polu zagrywki świetnie spisał się Mariusz Schamlewski i MOS prowadził 13:9. Walka punkt za punk dała gospodarzom wygraną w tie-breaku 15:11. – Cieszę się, że nie byliśmy tłem dla rywala. Rozegraliśmy bardzo dobre spotkanie – z zadowoleniem mówił Krzysztof Wójcik. – Na równym poziomie całe spotkanie zagrał Witek Pawlewicz. Pozytywnie zaprezentował się również Mariusz Schamlewski – z uznaniem o zawodnikach powiedział warszawski szkoleniowiec. Wójcik ma świadomość, że mecz z Avią był tylko spotkaniem towarzyskim. – Jedno zwycięstwo z zespołem ze Świdnika nie oznacza, że powinniśmy grać w I lidze. Ale cieszy to, że nasz zespół pokazuje jak duże ma jeszcze możliwości.



Mimo że nie gramy w finale II ligi mężczyzn, praca, jaką zespół wykonał na treningach nie poszła na marne, a kilku zawodników udowodniło, że z powodzeniem poradziłoby sobie w klubach pierwszoligowych, czego im życzę – chwali swoich siatkarzy trener MOS-u Wola Warszawa. – Dziękuję trenerowi Rysiowi, że wybrał nas na sparingpartnera i życzę powodzenia Avii w meczach z Energetykiem Jaworzno.

MOS Wola Warszawa – Avia Świdnik 3:2
(23:25, 27:29, 25:22, 25:19, 15:11)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved