Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Cykle > Ostatni gwizdek > Ostatni gwizdek: Lepsze wrogiem dobrego

Ostatni gwizdek: Lepsze wrogiem dobrego

fot. archiwum

Działacze zafundowali siatkarzom, działaczom i kibicom dwa miesiące dodatkowego grania. W tym czasie rozegrano 30 spotkań, wśród których te ciekawe i o coś można policzyć na palcach jednej ręki. Problemów po tym eksperymencie natomiast przybyło...

Druga runda rozgrywek w PlusLidze miała być czymś nowym, co uatrakcyjni rozgrywki, przyciągnie kibiców i sponsorów, sprawi, że nasza rodzima ekstraklasa z ciekawej stanie się jeszcze ciekawsza. Miało być więcej pojedynków pomiędzy drużynami z czołówki, więcej emocji i więcej dobrej siatkówki. I było więcej, ale tylko grania. W tym przypadku ilość nie przełożyła się na wzrost jakości.

O tym, do czego potrzebna okazała się cała II runda rozgrywek, pokazała dobitnie jej ostatnia kolejka. Rezerwowe składy, nowi libero w zespołach, dobra zabawa i tylko skarbnicy w klubach narzekali, że wydatki większe. Nikt nawet nie próbował udawać, że toczy się walka o ligowe punkty, bowiem te były tu najmniej ważne – rozstawienie przed play-off było znane już dużo wcześniej. – Nie możemy oceniać sezonu tylko przez pryzmat drugiej rundy. Dzięki temu, że została wprowadzona, mieliśmy wielkie emocje w pierwszej części sezonu, bo wszyscy walczyli o awans do szóstki. Wielkie emocje są w potyczkach o utrzymanie. Wstrzymajmy się z ocenami do końca sezonu – broni nowego systemu prezes PLPS Artur Popko i nie ma się mu co dziwić. Od tego jest prezesem, by bronić pomysłów swoich i swoich pracowników nawet wtedy, gdy wszystkim dookoła wydaje się inaczej.

Po tych 30 spotkaniach mamy już za to sporo znudzonych kibiców, którym mecze co trzy dni się po prostu przejadły. Mamy zawodników, narzekających na kontuzje i przemęczenie i odmawiających gry w kadrze z powodów zdrowotnych. A przecież liga i reprezentacja powinny ze sobą ściśle współpracować i korzyści jednej powinny przekładać się na sukcesy drugiej. Tu tego zabrakło, a współpraca przerodziła się w…. rywalizację? O zainteresowanie, transmisje telewizyjne, kibiców itp. W zasadzie tylko telewizja powinna być zadowolona. – Polsat Sport ma dobrze, niemal codziennie może puszczać jakiś mecz, i to większość na żywo – zauważył nie tak dawno mój serdeczny przyjaciel, który siatkówką interesuje się sporadycznie. – Tylko kto ma czas to wszystko oglądać? – dodał po chwili. Trudno nie przyznać mu racji. Nawet dziennikarze powoli się przyznają, że tego wszystkie jest po prostu za dużo…



Z drugiej rundy pozostaną nam jednak wspomnienia tych kilku ciekawych spotkań, niesamowita obrona Pawła Woickiego oraz debiuty młodych, zdolnych zawodników, którzy, miejmy nadzieję, zaistnieją na dobre w ekstraklasowej rzeczywistości. Jest jeszcze jedna dobra strona tego eksperymentu – siatkarscy działacze chociaż głośno o tym nie powiedzą, tez odczuwają, że nie wszystko poszło tak, jak chcieli. Jest więc duża szansa na to, że błędu nie powtórzą w kolejnym sezonie. Mogą jednak próbować zaklinać rzeczywistość w inny sposób i próbować nam wmawiać, że zamknięcie (nazywane otwarciem) ligi spowoduje, że będzie więcej emocji, ciekawych meczów o dużą stawkę itd. Tylko tych, co na to będą chcieli się nabrać, będzie coraz mniej. Bo żart o tym, że nie w Erewaniu, a w Moskwie, nie samochody, a rowery i nie rozdają, a kradną, zna już chyba każdy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Ostatni gwizdek, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-03-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved