Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > AZS Białystok – od rewelacji do baraży

AZS Białystok – od rewelacji do baraży

fot. archiwum

Zmieniają się zawodniczki, trenerzy, prezesi, tylko jedno ciągle nie jest pewne - białostockie siatkarki do ostatniego meczu muszą walczyć o uniknięcie gry w barażach o utrzymanie w ekstraklasie. Tym razem dzieje się podobnie, chociaż niedawno wydawało się, że obecny zespół zerwie z niechlubną tradycją.

Na przełomie roku AZS wygrywał mecz za meczem, w pokonanym polu zostawił m.in. mistrzynie i wicemistrzynie Polski. Został nawet okrzyknięty rewelacją ekstraklasy. – Słyszałem, że możemy powalczyć o medal – uśmiechał się wówczas trener Wiesław Czaja i dodawał: – Nie jesteśmy jeszcze ustabilizowaną drużyną. Nasz zespół w pewnym sensie cały czas jest w budowie, a to oznacza, że pewne niepowodzenia jeszcze przyjdą.

Rzeczywiście minęło kilka tygodni i białostoczanki poniosły pięć porażek z rzędu. Ich sytuacja zrobiła się bardzo trudna. Z roli faworyta AZS stał się pierwszym kandydatem do gry o utrzymanie przeciwko ekipie z Rumi, która od początku sezonu okupuje ostatnie miejsce w tabeli. Jeszcze w poniedziałek podopieczne trenera Czai miały szansę, by wygrzebać się z dziewiątej pozycji. Przegrały jednak 0:3 z drużyną z Muszyny i teraz nawet zwycięstwo w ostatnim meczu rundy zasadniczej (w sobotę w Dąbrowie Górniczej) może im nie dać miejsca w pierwszej ósemce rozgrywek. – Nie jestem jasnowidzem i nie będę wyrokować, czy unikniemy baraży, czy też nie. Nie mam przecież pojęcia, jak zagrają inne drużyny – powiedziała białostocka libero, Magdalena Saad. Niestety, nie wszystko zależy od nas – wtóruje jej rozgrywająca Magdalena Godos.

Aby pozostać w lidze bez konieczności gry w barażach, siatkarki AZS-u nie dość, że muszą wygrać w Dąbrowie Górniczej, to jeszcze powinny liczyć na to, iż nawet punktu nie zdobędzie zespół z Łodzi bądź Mielca. Organika zmierzy się we własnej sali z naszpikowanym reprezentantkami różnych krajów Treflem Sopot. Z kolei Stal zagra w Bielsku-Białej z aktualnymi mistrzyniami Polski. Teoretycznie więc oba zespoły, które białostoczanki mogą przeskoczyć w tabeli, nie mają dużych szans na zwycięstwo z wyżej notowanymi drużynami.



Wszystko może się zdarzyć, przecież w tym sezonie już padło tak wiele niespodziewanych rezultatów – powiedziała Godos. – My jednak nie możemy oglądać się na inne drużyny, musimy patrzeć na siebie. Przed rokiem byłyśmy w podobnej sytuacji, wówczas też ostatni mecz decydował o naszym losie i wygrałyśmy – dodała.

Przed rokiem na ostatni mecz rundy zasadniczej białostockie siatkarki wyjechały do Piły. Wówczas potrzebowały zwycięstwa za trzy punkty, by zostać w ekstraklasie niezależnie od rozstrzygnięć innych spotkań. AZS wygrał 3:1. Tylko sezon wcześniej udało się dość spokojnie zakończyć rozgrywki na ósmym miejscu w tabeli, bo wyraźnie od reszty odstawały Stal Mielec i Calisia Kalisz. W jeszcze wcześniejszych latach białostoczanki lądowały w barażach. W tym przypadku można przypomnieć choćby ich debiutancki sezon w ekstraklasie, kiedy do tego, aby spokojnie utrzymać się w lidze, potrzebowały jednego wygranego seta w ostatnim pojedynku rundy zasadniczej z ekipą z Kalisza. Przegrały 0:3.

Obecna drużyna nie jest zespołem na baraże. Indywidualnie każda z zawodniczek ma naprawdę duże umiejętności, ale niestety w ostatnich meczach nie pokazujemy nawet 50 proc. z nich – uważa Saad, do której dyspozycji zarzutów mieć nie można. Filigranowa libero w każdym ze spotkań radzi sobie bardzo dobrze z przyjęciem zagrywki rywalek, a ponadto wręcz kapitalnie spisuje się w obronie. Niestety zostaje to zazwyczaj niewykorzystane, gdyż obecnie główny problem białostoczanek to atak.

Statystyki z ostatnich spotkań pokazują jasno, że popełniamy zbyt dużo własnych błędów, by myśleć o wygranych. Psujemy zagrywki, zdarzają się podwójne odbicia i błędy w ataku – wyliczyła Godos. – W ostatnim tygodniu trener zwracał uwagę właśnie na naszą grę w ataku, że nie zawsze uderzenie z całej siły jest najlepsze, że czasami lepiej delikatnie obić blok.

Nie chcę oceniać, czy ta słaba skuteczność to moja wina, czy atakujących – stwierdziła Godos, która przy słabej skuteczności w ataku poszczególnych zawodniczek ma bardzo małe pole manewru przy rozgrywaniu akcji. Gros piłek kieruje do Klimakovej, a gdy w pierwszej linii jest Kuczyńska, to wykorzystuje tą środkową. Często atakuje też Aleksandra Kruk, ale do jej słabszej dyspozycji w ataku większych zarzutów mieć nie można, gdyż ona jest bardzo mocno obciążona w przyjęciu. To na nią przeciwniczki posyłają niemal każdą zagrywkę.

Niestety nasza sytuacja kadrowa jest taka, a nie inna, i trener nie ma zbyt dużego pola manewru. W innych zespołach są po cztery przyjmujące, jest możliwość zmian, a u nas tego nie ma. Oczywiście też statystycy poszczególnych drużyn nie śpią i doskonale już wiedzą, jak gramy. Dlatego też ja w swej grze również muszę doszukiwać się mankamentów – stwierdziła białostocka rozgrywająca.

* Autorem tekstu jest Tomasz Piekarski (gazeta.pl)
* więcej w serwisie gazeta.pl

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-03-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved