Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > W „bratobójczej” walce o finał Ligi Mistrzów górą Zenit Kazań

W „bratobójczej” walce o finał Ligi Mistrzów górą Zenit Kazań

fot. archiwum

Siatkarze Dynama Moskwa będą rywalami Jastrzębskiego Węgla w walce o najniższy stopień podium Ligi Mistrzów. W bratobójczej walce w półfinale Dynamo po trzech setach musiało uznać wyższość Zenitu Kazań.

Powszechnie spodziewano się, że rosyjski "derbowy" pojedynek będzie o wiele bardziej zacięty niż trzysetowe starcie polskiego zespołu z "galaktycznym" Trentino Volley i prawdopodobnie rozstrzygnięcie znajdzie dopiero w tie-breaku. Pierwszy set zdawał sie potwierdzać tę opinię. W pierwszej połowie partii wrzała zacięta, wyrównana walka, żadnej z drużyn nie udało się odskoczyć na kilka punktów. Sytuacja zmieniła się, gdy sprawę w swe ręce wziął William Priddy. Za sprawą dobrej postawy amerykańskiego atakującego podopieczni Władimira Alekno na drugiej przerwie technicznej prowadzili trzema punktami (16:13). Zespół z Kazania grał skutecznie w obronie i na kontrze. Wydawało się, że mistrzowie Rosji spokojnie "dowiozą" prowadzenie do końcowego gwizdka. Tymczasem w końcówce siatkarze Zenitu zaczęli popełniać błędy, po drugiej stronie siatki w ataku "przebudził" się Dante i w efekcie zespół ze stolicy doprowadził do remisu 23:23. Jednak w decydującym momencie zimnej krwi nie stracił Priddy i efektownie, serwując asa, przypieczętował pierwszy krok Zenitu ku finałowi (26:24).

W drugiej partii rozwój wypadków na parkiecie do drugiej przerwy technicznej był lustrzanym odbiciem seta pierwszego. Tuż przed regulaminowym czasem siatkarze z Kazania wzmocnili zagrywkę, co przyniosło efekt w postaci dwupunktowej przewagi na drugiej przerwie technicznej (16:14). Taki obrót sprawy wywołał natychmiastową reakcję Jurija Czerednika, który przywołał podopiecznych do siebie. Słowa trenera przyniosły pożądany efekt – na tablicy wyników szybko pojawił się remis 17:17. To był jednak kres ich możliwości w tym secie. Zenit za pomocą skutecznej pracy w bloku odzyskał prowadzenie (20:18). Mistrzowie Rosji, strasząc rywali mocnymi zagrywkami, już do końca spokojnie kontrolowali przebieg gry. Zwycięski punkt ponownie dał kazańskiemu zespołowi Priddy (25:20).

W trzeciej odsłonie warunki od początku dyktowali zawodnicy Władimira Alekno, którzy do pierwszej przerwy technicznej zdążyli uzyskać zapas dwóch oczek (8:6). W dalszej części seta inicjatywa spoczywała bezpiecznie w rekach siatkarzy Zenitu, utrzymujących stały kilkupuntowy dystans nad rywalami. Przy stanie 19:16 ekipa z Moskwy postawiła wszystko na jedną kartę i desperacko rzuciła się do walki. W efekcie z przewagi Zenitu pozostał zaledwie punkt (18:19). Kazański zespół przebudził się z zastoju, po czym do akcji wkroczył Maxim Michajłow. Udane akcje rosyjskiego atakującego dały mistrzom Rosji prowadzenie 23:20 i ostatecznie pozbawiły moskiewska drużynę marzeń o finale Ligi Mistrzów. Po ataku Siergieja Tietiuchina z lewego skrzydła Zenit uzyskał piłkę meczową, a wygraną i przepustkę do walki o złoto Ligi Mistrzów anno domini 2011 przypieczętował Michajłow, najskuteczniejszy zawodni Kazania w tym spotkaniu (25:21).



Na pomeczowej konferencji prasowej kapitan Dynama Moskwa, Siergiej Grankin odmówił komentarza na temat gry moskiewskiej drużyny, w tym temacie przekazując pałeczkę trenerowi. – Nie chcę oceniać postawy zespołu, jestem pewien, ze szkoleniowiec dokładnie przeanalizuje każdy szczegół naszej gr y – powiedział rosyjski rozgrywający. – Serdecznie gratuluję ekipie Zenitu i życzę im powodzenia w finałowym starciu z Trentino – dodał.

Moskiewski trener Jurij Czerednik nie krył swego rozczarowania. – Każdy kolejny mecz utwierdza mnie w przekonaniu, że w obecnej siatkówce nie można pozwolić sobie na żaden błąd, szczególnie w meczu o wielką stawkę, kiedy każdy może drogo kosztować. Nie mogę powiedzieć, że w tym meczu zagraliśmy źle. Moja drużyna była bardzo dobrze przygotowana i maksymalnie zmotywowana. Naszym celem był drugi z rzędu udział w finale Ligi Mistrzów, a co za tym idzie rewanż za ubiegłoroczną porażkę. Niestety popełnialiśmy błędy w kluczowych momentach gry i zapłaciliśmy za to wysoką cenę. Zenit zagrał dziś znakomicie i życzę im, aby znaleźli się na najwyższym stopniu podium.

Całkowicie zgadzam się z opinią mojego przedmówcy – zaczął Władmir Alekno.Siatkówka naszych czasów stoi na tak wysokim poziomie, że najmniejsze błędy czynią sporą różnicę. Jestem bardzo zadowolony z postawy moich zawodników. Jesteśmy gotowi na ciężką walkę w finale w Trentino. Wiemy, że nasi finałowi rywale uważani są za najlepszych w Europie i są oczywiście faworytem do zdobycia złota, jednak nie odczuwamy strachu i jesteśmy gotowi podjąć to wyzwanie. Jednym z naszych atutów jest niewątpliwie duże doświadczenie Siergieja Tietiuchina, dla którego jest to już szósty występ w Final Four Ligi Mistrzów.

Dynamo Moskwa – Zenit Kazań 0:3
(24:26, 20:25, 21:25)

Składy zespołów:
Dynamo: Grankin (3), Kazakow (3), Jakowlew (4), Veres (9), Szczerbinin (2), Dante (14), Stepanian (libero) oraz Korniejew, Krugłow (7) i Szestak
Zenit: Ball (4), Apalikow (11), Tietiuchin (9), Priddy (13), Abrosimow (5), Michajłow (15), Obmoczajew (libero) oraz Pantelejmonienko

Zobacz również:
Wyniki Final Four Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-03-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved