Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Taka zawodniczka to prawdziwy skarb… i kosztowny

Taka zawodniczka to prawdziwy skarb… i kosztowny

fot. archiwum

Dwa kluby PlusLigi chcą pozyskać Małgorzatę Glinkę. - Taka zawodniczka w drużynie to prawdziwy skarb. Sam się o tym przekonałem podczas mistrzostw świata w Japonii, gdzie Gośka była liderką reprezentacji - mówi selekcjoner Jerzy Matlak.

To jest jak piękny sen. Przecież jeszcze kilka miesięcy temu nie wiedziałam, czy w ogóle będę grała w siatkówkę i czy odzyskam formę po urodzeniu dziecka – mówiła szczęśliwa Małgorzata Glinka-Mogentale kilkanaście minut po tym, jak VakifGünes Stambuł wygrał 3:0 mecz finałowy Ligi Mistrzyń z Rabitą Baku, a Polka odebrała statuetkę dla najlepszej zawodniczki Final Four w Stambule. Nie tylko kończyła ważne ataki i groźnie zagrywała, ale świetnie spisywała się w obronie.

Jest jednak mało prawdopodobne, żeby w tym sezonie Glinka znowu pojawiła się w kadrze i wystąpiła w mistrzostwach Starego Kontynentu. „Mam już dwa złote medale mistrzostw Europy i to mnie satysfakcjonuje. Zgodziłam się na występ w mistrzostwach świata, ale teraz mam inne plany” – mówiła w styczniu, gdy przyjechała do Polski na mecz z Bankiem BPS Muszyna. Dawała jednak do zrozumienia, że realny jest jej występ w igrzyskach olimpijskich w Londynie. Matlak ma nadzieję, że liderka reprezentacji zmieni zdanie. – Mało kto wierzył, że uda mi się Gosię nakłonić do startu w mundialu, ale jakoś się udało. Teraz wiele zależy od tego, gdzie będzie grała w następnym sezonie. Gdyby wróciła do PlusLigi, byłoby zapewne łatwiej namówić ją do gry w kadrze – mówi selekcjoner, który będzie rozmawiać z Glinką.

Powrót do Polski jest jednak mało prawdopodobny, mimo że – jak udało nam się ustalić – Glinka ma wstępne propozycje z Atomu Trefla Sopot i Banku BPS Muszyna. W tym drugim klubie mogła już grać w tym sezonie, ale działacze wicemistrza Polski nie odważyli się podpisać z nią umowy. A wystarczyło wyłożyć na stół 200 tysięcy euro. – Pewnie, że chcielibyśmy mieć Gośkę w drużynie, ale boję się, że po Final Four stała się dla nas za droga – mówi dyrektor sportowy Atomu Trefla Marek Brandt. Trener Banku BPS Bogdan Serwiński chciałby naprawić błąd sprzed sezonu. – Kiedy dostaliśmy propozycję podpisania kontraktu z Gosią, w klubie była już Aśka Kaczor, właściwie mieliśmy gotowy skład i musieliśmy liczyć się z budżetem – tłumaczy Serwiński. Tak naprawdę wtedy nikt nie wiedział jednak, na co będzie stać Glinkę po urlopie macierzyńskim. Teraz nikt już nie ma wątpliwości. Po tym sezonie MVP Final Four może przebierać w ofertach. Nowy pracodawca będzie musiał jednak wyłożyć znacznie więcej niż 200 tysięcy euro.



Więcej w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved