Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Lukas Divis: Nie pojedziemy do Bolzano żeby przegrać

Lukas Divis: Nie pojedziemy do Bolzano żeby przegrać

fot. archiwum

Przed siatkarzami Jastrzębskiego Węgla kolejny mecz ligowy, a później długo wyczekiwane spotkania w Final Four siatkarskiej Ligi Mistrzów. Jastrzębianie staną przed historyczną szansą. - Naprawdę możemy tam coś ugrać- wierzy w swój zespół Lukas Divis.

Pierwszy sukces na europejskich parkietach macie za sobą. Awans do Final Four już jest imponującym rezultatem?

Lukas Divis: – Oczywiście jest to wynik historyczny i bardzo duży sukces, dla nas osobiście, ale i dla Jastrzębskiego Węgla jako klubu, także dla polskiej siatkówki. Teraz każdy kibic w Europie będzie wiedział jakim klubem jest Jastrzębski Węgiel, gdzie jest, jak gra, po prostu będziemy lepiej znani. Dzięki temu, że awansowaliśmy do Final Four będziemy coś znaczyć w Europie i na świecie, taka jest prawda.

Jastrzębski Węgiel w porównaniu do pozostałych zespołów uzupełniających stawkę Final Four jest ‘siatkarskim kopciuszkiem’. Mówi się nawet, że jesteście najsłabszym z zespołów, które zagrają w Bolzano…



– Tak, myślę że patrząc na ten sezon można uznać, że nie jesteśmy najmocniejsi. Jednak kiedy razem z Friedrichshafen awansowałem do Final Four wtedy też znaleźliśmy się w podobnej sytuacji i mieliśmy podobną pozycję, jak Jastrzębie teraz. Naprawdę możemy tam coś ugrać. Wtedy w Niemczech awansowaliśmy do Final Four i powiedzieliśmy sobie wyraźnie, że jedziemy tam po to, żeby coś wygrać, pokazać że jesteśmy zespołem i udowodnić jakimi jesteśmy zawodnikami.

Jako zawodnik, masz za sobą Final Four Ligi Mistrzów z Friedrichshafen. Impreza tej rangi nie jest więc dla ciebie czymś nowym, podobnie jak wtedy Friedrichshafen teraz Jastrzębie nie będzie pod szczególną presją?

– Znam tę presję. Ale na nas, jako Jastrzębskim Węglu nie będzie ciążyć szczególna presja, taka jak na Trentino. Patrząc na to jacy tam grają zawodnicy i jaki jest budżet klubu to oni muszą wygrać w Lidze Mistrzów. Myślę, że cała ta presja spadnie na nich, nie na nas. Oczywiście, że jedziemy tam walczyć, nie pojedziemy do Bolzano żeby przegrać. Presja i ciśnienie będzie na nich i przez to mogą popełniać błędy, natomiast jeśli my popełnimy błędy to każdy powie: wiedzieliśmy, że to jest taki zespół. Ale jeżeli będziemy mieć głowy czyste będzie ok.

W turnieju finałowym są dwa zespoły rosyjskie i Włosi, jako obrońca tytułu. W kolejnej fazie trafiliście na Trentino, czy któraś z pozostały ch ekip byłaby dla Jastrzębia lepszym, czy wygodniejszym rywalem?

– Trudno powiedzieć, patrząc na Rosjan to nie można tak łatwo tego wskazać. Patrząc tak np. Cuneo przegrało z Rosjanami, ale Cuneo wygrało z Trento. To jest już siatkówka i gra na takim poziomie, że trudno to określić. Nie wiem kto byłby lepszym czy wygodniejszym rywalem. Już w samym Final Four przed nami trudna droga. Oczywiście możemy zostać wypunktowani przez Trentino, ale myślę że nasze zwycięstwo jest możliwe, jeżeli zagramy swoją grę i dopisze nam sportowe szczęście. Kiedy my zagramy swoje, mając swój lepszy dzień, a oni będą mieć trudny dzień to naprawdę możemy wygrać. Jeżeli oni zagrają na bardzo wysokim poziomie nasze szanse mogą się zmniejszyć.

Wasza gra w tym sezonie wyraźnie falowała, czy w związku z tym nie ma zagrożenia, że w tych najważniejszych meczach sezonu znów czegoś zabraknie, np. skuteczności?

– W tych meczach Lidze Mistrzów pokazaliśmy się z dobrej strony i zagraliśmy dobrze. W tych trudnych i najważniejszych momentach wygrywaliśmy i to jest ważne. Nie ma większego znaczenia to, jak do tego etapu doszliśmy, za dwa miesiące, czy za rok nikt nie będzie pamiętać jak wygraliśmy. Po prostu jesteśmy tam, wygraliśmy i tyle – tak to będzie zapisane w historii. Nikt nie będzie patrzeć, czy Divis miał 50% czy 60 % w ataku, każdy spojrzy na ilość zdobytych punktów i wynik. Nikt nie będzie mówił jak się wygrało, ale o samym zwycięstwie. Taka jest siatkówka, taki jest sport, i właśnie to lubią kibice.

Jastrzębski Węgiel znalazł się w najlepszej czwórce Ligi Mistrzów, w gronie najlepszych zabrakło Skry Bełchtów. Pojawiły się komentarze mówiące o tym, że mieliście zdecydowanie słabsza grupę i mniej wymagających rywali na swojej drodze…

– Nie, na pewno nie. Uważam, że mieliśmy, może trochę łatwiejszych przeciwników, ale na pewno nie mieliśmy łatwej grupy. Mieliśmy też szczęście, bo bez tego sportowego szczęścia nawet Skra nie doszła do finałów. W tym złotym secie to szczęście też jest ważne, Skra grała w Rosji będąc w bardzo trudnej sytuacji. Tak jak kiedyś powiedziałem, to jest taki paradoks, że Jastrzębie jest w Final Four, a Bełchatów nie. Chociaż oni na pewno mają warunki do tego, mają pieniądze i dużo gwiazd w zespole. Cały system klubu jest na wysokim poziomie i oczywiście w kolejnych latach maja duże szanse żeby do tego Final Four dojść. Teraz jesteśmy w innej pozycji, ale tak to już bywa. Co roku w turnieju finałowym jest podobna sytuacja, kiedy do tego etapu awansuje drużyna, o której powie się, że jest słaba, że to przypadek, ale tak jest.

A co z kontrowersyjnym systemem? O wyniku ‘złotego seta’ decyduje przypadek?

– Ważny jest charakter drużyny, jest to też pewnego rodzaju loteria. Bo jeden, czy dwa punkty, akcja w której wchodzi jeden zawodnik sprawiają, że już jest inaczej. Wchodzi się na zagrywkę i są dwie możliwości: podejmie się ryzyko i zdobędziesz jeden czy dwa punkty, albo popełnisz od razu błąd.

Mecze w Lidze Mistrzów przeplatacie spotkaniami ligowymi. Z jednej strony walka o medale, z drugiej mecze o utrzymanie. Jak jest z waszą motywacją na te ostatnie ligowe mecze?

– Nastawienie jest trudniejsze, dlatego że w przypadku awansu do finałów Ligi Mistrzów mamy mecze, w których każdy zawodnik chciałby zagrać. Osobiście nie mam jakiejś innej motywacji, chociaż nastawienie jest na pewno inne. To jest profesjonalizm, tutaj musimy podejść zawodowo. Dlatego też możemy grać z takim zespołem, takie mecze. Koncentrujemy się odpowiednio, po prostu grając na takim poziomie, podchodząc do tych spotkań zawsze chcemy przede wszystkim wygrać.

A jak z perspektywy czasu oceniłbyś dotychczasowe wyniki Jastrzębskiego Węgla?

– Przyjeżdżałem do Jastrzębia po to żeby grać i wygrywać, żeby temu klubowi coś od siebie dać. Zadam też pytanie: – Co byłoby lepsze dla Jastrzębskiego Węgla i kibiców: walka o medale w PlusLidze i zakończenie sezonu na czwartym miejscu (tak, aby każdy powiedział – no tak trudno), czy awans do Final Four Ligi Mistrzów, gdzie możemy coś wygrać? Gdybym miał wybierać na pewno wziąłbym tę Ligę Mistrzów i nawet niższe miejsce w PlusLidze. Bo ten sukces i wynik już są historyczne i tak będą zapisane nie tylko Polsce, ale też w Europie i to jest dla mnie bardzo ważne.

* rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-03-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved