Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Ostatni gwizdek: Ratunku, regulaminy w nas biją

Ostatni gwizdek: Ratunku, regulaminy w nas biją

fot. archiwum

Przeglądając wczorajszą i dzisiejszą prasę można doznać swoistego uczucia „deja vu". Okazuje się, że największą bolączką polskiej siatkówki są... regulaminy rozgrywek. Tak było na mistrzostwach świata, tak jest i teraz w Lidze Mistrzów.

Po przegranych reprezentacji Polski w mistrzostwach świata z Bułgarią i Brazylią głosów krytycznych było mnóstwo. Co ciekawe nie krytycznych wobec naszych siatkarzy, którzy w kiepskim stylu przegrali dwa ważne mecze. Nie, winnych szukano gdzie indziej, przede wszystkim w FIVB i włoskiej federacji. Dziennikarze, siatkarze, ba, nawet trenerzy, zgodnym chórem orzekli, że winnym tak niskiej pozycji Polski w tym turnieju jest system rozgrywek. Fatalny, niesprawiedliwy, chory – negatywnymi przymiotnikami wszyscy przerzucali się na wyścigi. Rzadko kto wspominał, że regulamin ten był znany sporo czasu przed mistrzostwami, że obowiązywał wszystkich i że to również polska federacja go zaakceptowała. Niestety (dla regulaminu) okazał się on przeszkodą w zdobyciu mistrzostwa świata przez Polaków, dlatego też został przez nich okrzyknięty niesprawiedliwym.

Zapewne był on o wiele bardziej sprawiedliwy dla Brazylijczyków, Kubańczyków i Serbów, którzy sięgnęli po medale, albo może po prostu siatkarze z tych krajów grali po prostu trochę lepiej… Nie wiem i nie zamierzam o tym nikogo w tym kraju przekonywać, bo Polacy i tak wiedzą swoje. Sięgając po gazety wczoraj i dziś, po raz kolejny dowiedziałem się, że polska drużyna przegrała… z regulaminem rozgrywek. Niesprawiedliwym, chorym, „snem pijanego idioty” itd. Ze zdziwieniem czytam, że Skra nie przegrała i odpadła z Zenitem Kazań, ale z działaczami CEV. To oni, „pijani idioci”, nie pozwolili bełchatowianom na awans do czołowej czwórki Ligi Mistrzów, wymyślając regułę „złotego seta”. Szybko spojrzałem na gazety z środy, czy ktokolwiek napisał, że ci sami działacze, wymyślając tę regułę, podarowali awans siatkarzom z Jastrzębia. Nie, ci byli dzielni, rozegrali spotkanie mądrze taktycznie i awans wywalczyli sobie sami, pokonując rywali po tie-breaku we własnej hali i wygrywając zdecydowanie dodatkową partię w Maaseik. Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a ocena systemu rozgrywek od tego, kto awansował dalej.

Nietrudno sobie wyobrazić tytuły gazet i ocenę „złotego seta”, gdyby to Skra triumfowała w Kazaniu. „Złoty sen(t) Skry”, „wykorzystali regulamin, który pozwala na emocje do końca”, „dobrze, że jest złoty set” – zapewne tak wyglądałyby nagłówki gazet. Skra jednak przegrała, więc przegrał w naszych polskich głowach również system rozgrywek. Nie sprawdził się, bo Polacy znów odpadli. Co ciekawe nie tylko dziennikarze upatrują przyczyn porażki w regulaminie – również siatkarze Skry natychmiast podchwycili temat jako doskonałe usprawiedliwienie. Dużo lepsze niż niesprawiedliwi sędziowie.



Czasem zastanawiam się, jaki byłby idealny system rozgrywek wymyślony przez Polaków. Refleksja, niezbyt ciekawa, nasuwa się sama, i dobrze, że to nie my wymyślamy reguły gry. Moralność Kalego oraz poczucie bycia „Chrystusem narodów” wiecznie krzywdzonym przez cały świat, wciąż są żywe w naszej mentalności. Tylko cały czas czegoś nam brakuje, by wygrywać. Przepraszam, nie wszystkim – Jastrzębski Węgiel i ZAKSA wygrywają i na regulaminy nie narzekają. Może właśnie dlatego?

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, Ostatni gwizdek

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-03-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved