Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Mecz AZS Białystok ze Stalą Mielec ważny dla obu zespołów

Mecz AZS Białystok ze Stalą Mielec ważny dla obu zespołów

fot. archiwum

Jeszcze dwa tygodnie temu mecz między AZS Białystok a Stalą Mielec miałby tylko jednego faworyta i nie byłyby to, bynajmniej, podopieczne Adma Grabowskiego. Jednak w tym sezonie PlusLigi Kobiet sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie.

Można zaryzykować nawet tezę, że to przyjezdne są w uprzywilejowanej sytuacji przed sobotnim spotkaniem. Zgodnie z kursami firmy Unibet to jednak gospodynie są uważane przez bukmacherów za faworytki. Za ich zwycięstwo Unibet płaci 1,50 raza więcej od wpłaconej kwoty, za zwycięstwo Stali 2,40 raza więcej.

Przez pewien moment wydawało się nawet, że białostoczanki mogą wyrosnąć na rewelację rozgrywek, gdy w krótkim odstępie czasu pokonały mistrza i wicemistrza Polski. Czas zweryfikował jednak te mocarstwowe ambicje i kazał walczyć (tylko) o kwalifikację do czołowej „ósemki” po sezonie zasadniczym. Mało tego, jeszcze przed poprzednią kolejką podopieczne Wiesława Czai miały szansę na dołączenie do górnej połowy tabeli, którą aktualnie tworzą ekipy z Sopotu, Muszyny, Bydgoszczy, Dąbrowy Górniczej i Bielska-Białej. Niestety, okazję tę, na razie, zaprzepaściła gładka porażka we Wrocławiu, która spowodowała ponadto, że siatkarki z Podlaskiego straciły piąte miejsce w ligowej tabeli i to właśnie na korzyść „Gwardzistek”. – Faktem jest, że nie zdobyliśmy nawet punktu, ale do końca rundy zasadniczej są jeszcze cztery kolejki, czyli 12 punktów do zdobycia. Nadal wszystko zależy od nas – nie traci optymizmu trener Czaja, ale kłopotów przybywa. Po tym jak Anna Klimakova trochę chorowała, co odbiło się w ostatnim czasie na jej dyspozycji, tym razem doznała kontuzji kolana, która może ją wykluczyć z sobotniego starcia. Z kolei choroba dopadła także Małgorzatę Właszczuk i również jej występ w tym spotkaniu stoi pod znakiem zapytania.

Skoro wygrywa się u siebie z liderem tabeli i głównym pretendentem do wygrania całych rozgrywek, to znaczy, że forma rośnie. Mielczanki po fatalnej środkowej części sezonu, w której przegrywały mecz za meczem, znowu wróciły na właściwe tory i w każdym z ostatnich trzech spotkań zdobywały punkty. Jednak niedzielnego zwycięstwa chyba nikt się nie spodziewał, bo w poprzedzającą go środę podopieczne Alessandro Chiappiniego „rozjechały” najbliższe rywalki „Stalówek” 3:1. Wygrana nad Atomem Trefl może nie była najlepszym meczem mielczanek w tym sezonie, bo przecież sopocianki zdecydowanie wygrały pierwszą i czwartą odsłonę, ale fakt, że podopieczne trenera Adama Grabowskiego nie zwiesiły głów po porażce do 13, też jest ważny dla budowania morale drużyny. Znowu dobrze zaprezentowały się wszystkie zawodniczki pierwszego składu i trudno wyróżniać którąkolwiek, żeby nie robić tego kosztem koleżanki z zespołu, ale na pewno na uwagę zasługuje fakt, iż wystawiająca Dorota Wilk zdobyła w tym spotkaniu aż 9 punktów, popisując się nie tylko precyzyjnym rozegraniem, ale i efektownymi blokami na rywalkach. – Ten mecz jest za nami. Dał nam bardzo cenne dwa punkty, ale nadal jesteśmy na dziewiątym miejscu w tabeli. Nadal nie mamy zapewnionej gry w fazie play-off. Więc to spotkanie póki co nic w naszej sytuacji nie zmieniło. Nie wolno nam teraz bujać w obłokach, trzeba zejść na ziemię i pracować. Zadbać o to, by dobra dyspozycja przeniosła się na kolejne mecze dla nas niezwykle ważne – podkreśla trener Grabowski i ma rację, bo jeśli mielczanki nie zakwalifikują się do fazy play-off, nawet z ósmego miejsca, to nikt nie będzie pamiętał o laniu jakie sprawiły sopociankom.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-03-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved