Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Kędzierzyński sen powoli staje się faktem, ZAKSA pokonała Sisley`a

Kędzierzyński sen powoli staje się faktem, ZAKSA pokonała Sisley`a

fot. archiwum

Podopieczni Krzysztofa Stelmacha stoją przed historyczną szansą na zdobycie Pucharu CEV. We włoskim Belluno ZAKSA Kędzierzyn-Koźle po tie-breaku pokonała Sisley Treviso. Rewanż w sobotę w Kędzierzynie-Koźlu.

Pierwszy milowy krok w stronę zdobycia Pucharu CEV zrobili siatkarze ZAKSY, którzy w pierwszym meczu na boisku rywala pokonali zespół Sisleya Treviso i teraz znacznie spokojniej mogą oczekiwać rewanżu w hali „Azoty”. Po pierwszym słabym secie kędzierzynianie z każdą następną piłką grali coraz lepiej, wprawiając w ogromne zakłopotanie gwiazdy włoskiej siatkówki.

Pierwszy set jednak nie wskazywał zupełnie, że całe spotkanie tak dobrze się skończy dla zespołu Krzysztofa Stelmacha. Co prawda pierwszy punkt na swoim koncie zapisała ZAKSA po autowym ataku Kovara, ale po chwili było 8:5, gdy najpierw Tine Urnaut został zablokowany przez Bonifante, a następnie Jakub Jarosz nie trafił na kontrze w pole gry. Po przerwie przewaga Włochów wzrosła do pięciu „oczek” po autowym ataku Tine Urnauta i bloku na atakującym kędzierzynian. Kolejne nieskończone ataki ZAKSY powiększyły prowadzenie rywali do siedmiu punktów na drugiej przerwie technicznej po kolejnej kontrze skończonej przez Gabriele Maruottiego. Kiedy przy stanie 18:12 Tine Urnaut po raz kolejny nie przebił się przez blok rywali z szóstej strefy, Krzysztof Stelmach zmuszony był dokonać zmiany, desygnując do gry Brazylijczyka Idiego. Jednak przewaga Włochów była na tyle duża, że jego wejście nie mogło zmienić wyniku i po chwili gospodarze prowadzili 1:0.

W drugi set kędzierzynianie również nie weszli najlepiej, bo po bloku na Michale Ruciaku i ataku Jakuba Jarosza w antenkę Sisley prowadził 3:1, ale po chwili błędy zaczęli popełniać również gospodarze i ZAKSA powoli zaczęła odrabiać straty. Najpierw libero Sisleya nie przyjął zagrywki Wojciecha Kaźmierczaka, następnie Fei trafił w taśmę, a Maruotti został zatrzymany przez blok Zagumnego i Gladyra i ZAKSA wyszła na jednopunktowe prowadzenie (6:7). Po przerwie ukraiński środkowy skończył kontrę, Kaźmierczak zatrzymał Bjelicę i szkoleniowiec gospodarzy poprosił o czas. Sisley szybko odrobił straty i na drugiej przerwie technicznej wyszedł na dwupunktowe prowadzenie, gdy Fei skończył kontrę po obronie ataku Michała Ruciaka, a Jarosz został zatrzymany przez Togniego (16:14). Po przerwie ZAKSA zdołała wyrównać, gdy Kaźmierczak zdobył punkt po przyjęciu Fariny na drugą stronę przy zagrywce Pawła Zagumnego, a Jiri Kovar został zablokowany. Do stanu 22:22 trwała walka punkt za punkt. Dwa błędy Maruottiego przy zagrywce Jarosza zakończyły tego seta wynikiem 22:25 dla ZAKSY.



Kolejny set to znowu lepsza gra Sisleya, który na pierwszej przerwie prowadził 7:4 po dwóch błędach kędzierzynian (Gladyr i Idi). Po przerwie technicznej Kovar dołożył asa, Gacek źle rozegrał piłkę na kontrze, Ruciak został zatrzymany i rywale prowadzili pięcioma „oczkami”, a trener Stelmach poprosił o czas. Co prawda po chwili Ruciak posłał asa, ale za moment zatrzymany został Jarosz i na drugiej przerwie prowadzenie Sisleya nadal wynosiło pięć punktów. Przy zagrywce Pawła Zagumnego dwa oczka zdobył Idi, a Fei posłał piłkę po prostej na aut (18:15) i ZAKSA zaczęła odrabiać straty, ale kolejne akcje należały już do Włochów i to oni wygrali tego seta 25:18.

Czwarta partia rozpoczęła się znakomicie dla ZAKSY, bo od punktowej zagrywki Jurija Gladyra i błędzie ataku Alessandro Fei (4:2), co skłoniło szkoleniowca Włochów do wzięcia czasu. Jednak po nim Idi zatrzymał atakującego Włochów, Jarosz skończył atak, obijając blok i na pierwszej przerwie technicznej ZAKSA prowadziła 8:5. W kolejnych akcjach Paweł Zagumny, który wspaniale rozgrywał, posyłał piłkę do coraz lepiej grającego Jarosza, a ten najpierw zdobył trzy „oczka” pod rząd atakiem, a potem utrudnił przyjęcie rywalowi, zmuszając Kovara do dwóch błędów (11:16). Tak zbudowanej przewagi ZAKSA już nie oddała i mimo tego, że rywale zbliżyli się na dwa punkty w końcówce, ostatni punkt zdobył znakomicie dysponowany Jurij Gladyr i o zwycięstwie miał zadecydować piąty set.

Pierwsze dwupunktowe prowadzenie w tie-breaku uzyskali siatkarze ZAKSY po błędzie rozegrania Dante Boninfante do Roba Bontje (3:1) i taką przewagę utrzymali do zmiany stron. Po niej asa posłał Jakub Jarosz, po chwili zmusił do błędu Horstinka (11:7) i ZAKSA była coraz bliżej wygranej. Punkt Jurija Gladyra i dwa Jarosza, w tym jeden z kontry, dały naszym cztery „oczka” przewagi. Dzieła dopełnił Idi, zdobywając 15 punkt i kończąc to szczęśliwe dla nas spotkanie.

W dobrych humorach powracają więc i siatkarze, i kibice z Włoch do Kędzierzyna-Koźla. Puchar CEV przybliżył się na wyciągnięcie reki. Do pełni szczęścia brakuje już tylko jednej wygranej. Miejmy nadzieję, że sobota okaże się szczęśliwym i historycznym dniem dla kędzierzynian, dla ZAKSY i dla polskiej siatkówki.

* Janusz Żuk (zaksa.net)

Sisley Treviso – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 2:3
(25:17, 22:25, 25:18, 22:25, 11:15)

Składy zespołów:
Sisley: Boninfante (2), Fei (21), Bjelica (4), Bontje (11), Maruotti (10), Kovar (12), Farina (libero) oraz De Togni (9), Papi (2), Horstink i Marcelo
ZAKSA: Jarosz (17), Zagumny (3), Gladyr (16), Kaźmierczak (11), Ruciak (7), Urnaut (2), Gacek (libero) oraz Idi (11) i Witczak

Zobacz również:
Wyniki finału Pucharu CEV

źródło: zaksa.net

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-03-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved