Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Andrzej Wrona: Wolałbym ostro trenować z drużyną i grać

Andrzej Wrona: Wolałbym ostro trenować z drużyną i grać

fot. archiwum

- Jeśli nawet nie zagram już w tym sezonie, to i tak będę trzymał mocno kciuki, bo wiem, że stać nas na wygranie z Politechniką. Zresztą teraz w drużynie, jak mówią nam chłopcy, wszystko podporządkowane jest właśnie tej rywalizacji - mówi Andrzej Wrona.

Pamiętasz kiedy ostatni raz grałeś?

Andrzej Wrona:To było na koniec roku, 29 grudnia w Warszawie na „Torwarze" z Politechniką. Wtedy coś mi mocniej przeskoczyło w kolanie i od tamtej pory odczuwałem bóle. Dawida problemy zaczęły się nieco później, ale do Olsztyna wyjechaliśmy razem, na początku lutego i właśnie zaczęliśmy piąty tydzień rehabilitacji.

Jak ona przebiega i jak wyglądają wasze zajęcia, dzień roboczy?



Wstajemy rano, jemy śniadanie, potem idziemy na pierwszy poranny trening, który trwa trzy godziny, od 10.00 do 13.00. Zajęcia zaczynają się zawsze od zabiegów rozgrzewających nasze kolana, to masaże, potem krótka rozgrzewka na rowerku, rozciąganie. To jest przygotowanie do późniejszych ćwiczeń stabilizacyjnych, przysiadów z jakimiś obciążeniami, na miękkich poduszkach. Niby proste ćwiczenia, ale żmudne. Jak się ich wcześniej nie robiło, to na początku sprawiają pewną trudność. Kończymy zawsze chłodzeniem kolan. Drugi trening, który też trwa trzy godziny, od 16.00 do 19.00, niewiele się różni od tego pierwszego. I tak dzień w dzień, ale niedzielę mamy nieco luźniejszą, bo jednak nie można za bardzo przeciążać kolan.

Kiedy wracacie do Bydgoszczy i do normalnych treningów?

Chcielibyśmy jak najszybciej, ale to zależy przede wszystkim od prowadzącego nas lekarza i rehabilitantów, od wyników badań USG, które co jakiś czas są robione. Ci ludzie powiedzieli nam, że nas nie wypuszczą, zanim nie będziemy zdolni do normalnego grania, pełnego treningu. Dawid powinien się wyrobić na play off, bo u niego było mniej zwyrodnienia, szybciej zabrał się za leczenie i dlatego ma bliżej do gry niż ja. U mnie może się to przeciągnąć. Groziła mi operacja, ale leczę kolano w sposób nieinwazyjny. Chcę wyleczyć tę kontuzję do końca i być sprawnym na sto procent.

Śledzicie wyniki PlusLigi, mecze Delecty bez was?

Jak tylko możemy, to oglądamy mecze w TV, a jak nie ma Delecty w okienku, to chociaż w Internecie. Jesteśmy na bieżąco i przeżywamy każdą grę chłopaków. Zresztą jesteśmy w stałym kontakcie i często dzwonimy do siebie. Trzymamy też kciuki za nasze drużyny w pucharach. Na przykład dziś i jutro po południu (wtorek i środa – przyp. Fa) jesteśmy umówieni z naszymi rehabilitantami na wspólne oglądanie meczów Jastrzębia i Skry w Lidze Mistrzów. Oni też są kibicami siatkówki.

Na twojej nieobecności najgorzej wychodzi Michał Masny…

Wiem i przykro mi z tego powodu, bo limit obcokrajowców na boisku po mojej kontuzji i obowiązkowa obecność Michała Cervena ogranicza Masnego, który musi przeważnie oglądać mecze z kwadratu. Ale powiem szczerze, że zamiast rehabilitować się tu w Olsztynie, wolałbym ostro trenować z drużyną i grać.

Mamy połowę II rundy rozgrywek, potem play-off, a przed Delectą mecze o 5. miejsce…

Jeśli nawet nie zagram już w tym sezonie, to i tak będę trzymał mocno kciuki, bo wiem, że stać nas na wygranie z Politechniką. Zresztą teraz w drużynie, jak mówią nam chłopcy, wszystko podporządkowane jest właśnie tej rywalizacji. Treningi z piłką, zajęcia na siłowni, mentalne przygotowanie. Nie ma tylko najbliższego meczu, jest cel na koniec sezonu, czyli piąte miejsce.

Rozmawiał Marek Fabiszewski – Express Bydgoski

źródło: Express Bydgoski

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-03-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved