Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wojciech Żaliński: Czekałem na ten mecz cały sezon

Wojciech Żaliński: Czekałem na ten mecz cały sezon

fot. archiwum

Po dość dziwnym spotkaniu Politechnika Warszawska pokonała zespół z Częstochowy w pięciu setach. - Zbyszek nie musi obawiać się o miejsce w składzie. Pracuję na treningach po to, żeby w takich momentach godnie go zastąpić - powiedział Wojciech Żaliński.

Rewelacyjnie spisujący się na boisku podczas meczu Wojciech Żaliński tuż po ostatnim gwizdku sędziego otrzymał nagrodę dla najlepszego zawodnika spotkania. – To był dla mnie mecz, na który jako zawodnik rezerwowy czekałem cały sezon. Trener na mnie postawił i poczułem pewność gry. Wiedziałem, że nawet jak popełnię kilka błędów, to prędko nie zejdę z boiska – mówił zadowolony ze swojego występu siatkarz ze stolicy.

W dzisiejszym spotkaniu w składzie inżynierów nie pojawił się Zbigniew Bartman, któremu doskwiera wypuklina kręgosłupa w odcinku lędźwiowym. Jego miejsce w wyjściowej szóstce od początku spotkania zajął Żaliński. – Zbyszek nie musi obawiać się o miejsce w składzie. Wiadomo, że to on jest liderem tego zespołu. Ja znam swoje miejsce w szeregu. Pracuję na treningach po to, żeby w takich momentach godnie go zastąpić – stwierdził rezerwowy przyjmujący z Warszawy.

Bilans czterdziestu sześciu błędów popełnionych przez zwycięzców tego spotkania wydaje się być wręcz nierealnym. – Było parę akcji, które pobudziły nasz zespół. W tej chwili statystyki są mało ważne. Popełnialiśmy błędy, ale graliśmy na pełnym ryzyku i dwie pomyłki przy czterech udanych zagraniach można wkalkulować w grę – wyjaśnił Żaliński.



Mimo dość słabego poziomu meczu w Arenie Ursynów kipiało od emocji, które niestety wywoływali głównie arbitrzy tego spotkania. Prawdziwe zamieszanie wyniknęło po odbiciu Damiana Wojtaszka, który według sędziów nieczysto sposobem górnym zagrał piłkę spod band reklamowych. – Myślę, że w tej sytuacji sędziowie podjęli prawidłową decyzję. We wcześniejszej akcji również było trochę kontrowersji, ale nie mnie to komentować – powiedział po meczu Dawid Murek i dodał: – Nie widziałem tak dziwnego spotkania. Tak naprawdę powinniśmy być już w drodze do Częstochowy, bo na moje oko mogliśmy wyjechać z trzema punktami do domu i już cieszyć się z nich w autokarze. Wracamy tylko z jednym „oczkiem” i szkoda tego spotkania, bo pierwsze dwa sety pokazały, że to my stawiamy wysoką poprzeczkę w tym meczu. Politechnika przez pierwsze dwa sety nie istniała. Szkoda zaprzepaszczonej szansy, bo trzy punkty były już prawie nasze.

Patrząc na statystyki zawodników spod Jasnej Góry, można wyraźnie stwierdzić, że podopieczni Marka Kardoša bardzo słabo podczas tego spotkania spisywali się w ataku. – To jest nasz duży problem, bo w tym elemencie rzeczywiście się męczymy. Mieliśmy dzisiaj taktykę, która nakazywała nam ryzykować na zagrywce i przez pewien okres czasu to się udawało, gra przebiegała pod nasze dyktando. Zdarzyły się jednak momenty, które wybiły nas z rytmu i nie udało się wygrać tego spotkania – zakończył kapitan częstochowskiej drużyny.

źródło: inf. własna, Polsat Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-03-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved