Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Marcin Malicki: Mogę się tutaj rozwijać

Marcin Malicki: Mogę się tutaj rozwijać

fot. archiwum

Marcin Malicki jest polskim "rodzynkiem" w lidze holenderskiej. Jego zespół - Netwerk STV Tilburg wciąż walczy o udział w play-offach. Malicki w rozmowie ze Strefą Siatkówki opowiada o swojej przygodzie z Holandią.

Na trzy kolejki przed końcem fazy zasadniczej od play-off dzielą was cztery punkty. Czy Netwerk STV Tilburg awansuje na 8. miejsce w tabeli?

Marcin Malicki: – Wszystkim nam bardzo zależy na tym aby zagrać w play-off. Do końca rundy zasadniczej został jeszcze trzy mecze i myślę że uda nam się zrealizować ten plan.

Kiedy trafiłeś do Tilburga mówiłeś, że jesteś pod wrażeniem zarówno sportowym, jak i organizacyjnym ligi holenderskiej. Co tak cię w niej urzekło?



– Na początku była bariera językowa. Jednak Holandia jest krajem, gdzie prawie wszyscy mówią w dwóch językach, a że drugim językiem jakiego się tutaj używa jest angielski, było już łatwiej. Liga holenderska jest dosyć silna sportowo i organizacyjnie. Mój klub działa bardzo prężnie, zwłaszcza po pozyskaniu w tym sezonie strategicznego sponsora jakim jest firma Netwerk, niczego nam nie brakuje. Ludzie są tutaj bardzo mili i życzliwi. Wszyscy starają się zapewnić nam najlepsze warunki do rozwoju. Mój klub jest beniaminkiem tej ligi i większość zawodników z zeszłego sezonu została. Wszyscy walczymy o jak najlepszy wynik i wierzę, że nam się uda.

Z Holandii śledzisz na bieżąco polskie rozgrywki?

– Oczywiście, że śledzę polska ligę, zarówno PlusLigę jaki i I ligę. Jeżeli tylko mogę, to oglądam mecze naszej ekstraklasy. W tym roku PlusLiga jest bardzo silna, jest wiele niespodzianek. Na pewno chłopaki mają bardzo duże obciążenia w tym sezonie, bo mecze są co trzy dni. Wydaje mi się, że to trochę za dużo, bo niektórzy maja jeszcze sezon reprezentacyjny. Oby to wszystko dobrze się skończyło i nie było za dużo kontuzji.

W Polsce masz dziewczynę. Jak często znajdujecie dla siebie czas?

– Jak to mówią, dla chcącego nic trudnego (śmiech). Oczywiście nie jest to łatwe, ale staramy się widywać, jak to tylko jest możliwe. Mamy dosyć dobre połączenie lotnicze, więc podróż nie jest tak uciążliwa. Sylwia często do mnie przylatuje, a jako, że prowadzi swoje biuro projektowe w Warszawie, może sobie na to pozwolić. Ja ostatnio w Polsce byłem w sierpniu ubiegłego roku, więc nie mogę się już doczekać wizyty w rodzinnym kraju (śmiech).

Mimo, że jesteśmy jeszcze przed fazą play-off, myślisz już nad swoją przyszłością? Chciałbyś zostać w Holandii, czy wrócić do Polski?

– Staram się skupić na tym, aby jak najlepiej dokończyć trwający sezon. Myślę, że tutaj, w Tilburgu udało mi się uzyskać dobrą formę i to jest dla mnie najważniejsze. Gram cały czas, wiec mogę się rozwijać. Na razie nie chce mówić o szczegółach związanych z przyszłym sezonem, bo na to za wcześnie. Pożyjemy, zobaczymy. Oczywiście pozdrawiam wszystkich kibiców w Polsce. Tutaj doping jest raczej znikomy i tego bardzo brakuje.

* z Marcinem Malickim rozmawiał Tomasz Tadrała (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-02-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved