Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka światowa > Lloy Ball: Urodziłem się, aby zostać sportowcem

Lloy Ball: Urodziłem się, aby zostać sportowcem

fot. archiwum

- Jeśli wszyscy pozostaniemy zdrowi i nadal będziemy dobrze grać, myślę, że jesteśmy w stanie pokonać każdego - mistrz olimpijski z Pekinu w wywiadzie dla Strefy Siatkówki opowiedział o swoich odczuciach przed spotkaniem ze Skrą Bełchatów i o planach Zenitu Kazań na obecny sezon.

Cezary Makarewicz: Waszym kolejnym przeciwnikiem w Lidze Mistrzów będzie Skra Bełchatów. Co pan sądzi o potencjale tego zespołu i jak oceniłby pan swojego vis a vis z Bełchatowa – Miguela Angela Falascę?

Lloy Ball: – Skra pokazuje się z bardzo dobrej strony w Europie od pięciu lat. Mają wielu świetnych krajowych i zagranicznych zawodników. Oprócz reprezentantów Polski w Bełchatowie na uznanie zasługują świetny francuski przyjmujący Antiga i bardzo dobry rozgrywający z Hiszpanii- Miguel Falasca. Miałem zaszczyt grać z Falascą w Modenie, jest bardzo dobrze wyszkolonym siatkarzem i potrafi być liderem na boisku.

W Kazaniu na pozycji atakującego gra młody i utalentowany zawodnik – Maksim Michajłow. Czy Michajłow może być właśnie tym zawodnikiem, który będzie liderem w meczach z Bełchatowem?



– Zarówno Max, jak i Wlazły to świetni atakujący. Obaj będą mieli wielki wpływ na to, kto wygra spotkania rozegrane między nami.

W tej edycji Ligi Mistrzów nadal w grze pozostaje inna polska drużyna – Jastrzębski Węgiel. Czy wie pan coś o tym zespole?

– Nie wiem nic o potencjale Jastrzębskiego Węgla. Wiem jedynie, że zespół prowadzi Lorenzo Bernardi. To wielkie szczęście mieć u siebie tak wielką postać w historii siatkówki jak Lolo.

W sezonie 2007/2008 Zenit Kazań zwyciężył w Lidze Mistrzów. Czy w tym roku uda wam się powtórzyć to osiągnięcie?

– Nasz zespół jest dobrym zespołem. Jeśli wszyscy pozostaniemy zdrowi i nadal będziemy dobrze grać, myślę, że jesteśmy w stanie pokonać każdego.

Czy Zenit ma konkretny cel do osiągnięcia w tym sezonie?

– Na Kazaniu ciąży presja, aby wygrać wszystko. Nasze dwa główne cele to Liga Mistrzów i zwycięstwo w rosyjskiej lidze. To dwie najważniejsze imprezy, w których bierzemy udział co roku.

Przez ostatnie cztery sezony grał pan w Kazaniu razem z Claytonem Stanleyem. Teraz Stanley gra w Uralu Ufa, jednak przed rozpoczęciem rozgrywek do Zenitu przybył William Priddy. Czy gra z kimś, kogo zna pan bardzo dobrze, jest ważną rzeczą?

– Nie, tego typu rzeczy schodzą na dalszy plan. Przez pierwsze siedem lat mojej profesjonalnej kariery siatkarskiej nie grałem z żadnym Amerykaninem w zespole. Chcę po prostu grać z profesjonalistami, którzy swoje obowiązki traktują poważnie. Miałem to szczęście występować w jednym zespole z Stanleyem tak długo, to nie tylko doskonały siatkarz, ale też mój dobry przyjaciel.

Od 2006 roku gra pan w Rosji. Przedtem reprezentował pan również zespoły z ligi japońskiej, włoskiej i greckiej. Czy nie tęskni pan czasem za swoim ojczystym krajem?

– Bardzo mi brakuje mojego kraju. Tęsknię również za rodziną i przyjaciółmi, ale to moja praca i kocham grać. Kiedy odejdę na sportową emeryturę, wrócę do USA i prawdopodobnie już nigdy nie opuszczę Stanów.

Gra pan w siatkówkę na światowym poziomie od co najmniej szesnastu lat. Zdobył pan prawie wszystkie możliwe tytuły i świętował tryumfy z kadrą i zespołami ligowymi. Skąd pan nadal czerpie motywację do gry?

– Kocham wygrywać. Kocham grać. Kocham bawić się tą grą. Urodziłem się, aby zostać sportowcem.

* z Lloyem Ballem rozmawiał Cezary Makarewicz (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-02-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved